Tak zwanym „komunistom” nawet do głowy nie przyszłyby takie fikołki finansowe, jakie teraz się wyprawia. Tak zwanym „komunistom” nawet do głowy nie przyszłyby takie podziały, jakie Pan i Pańscy klasowi przyjaciele popełniliście. To tyle, jeśli chodzi o etos „walki z komunistami”.

Strategia straszenia ludzi wszystkim, czym się da i kiedy się da, była domeną faszystowskich Niemiec. Wspominałem już w jednym z felietonów o tym, jak podczas procesu w Norymberdze odpowiedział Hermann Göring. Zapytano go, jak faszystom udało się przekonać społeczeństwo do wzniecenia takiej pożogi na świecie. Odpowiedział, że można manipulować każdym społeczeństwem w dowolny sposób, jeżeli uda się je zastraszyć i znaleźć wspólnego wroga.

Faszyści znaleźli Żydów, a prawica znajduje „komuchów”, Żydów, obcych, w tym Ukraińców. Jest Pan, a raczej był Pan, nauczycielem historii i nie wie Pan, czym kończy się taka retoryka? Jest Pan tak słabym politykiem, że chwyta się Pan tak prymitywnych, ogranych i niebezpiecznych metod?

Straszenie dzieci „czarnym ludem” już było. Cywilizacja i bracia Grimm sobie z tym poradzili. A tyle się chłopy narobiły, a Pan wszystko odwraca.

Po latach rządów prawicy i ich finansowych woltach, kiedy polityk prawicowy odwołuje się do „wartości”, ja – wiedziony doświadczeniem i informacjami o nadużyciach finansowych – radziłbym społeczeństwu trzymać się za kieszenie. Polityk plus wartości równa się koszty. Sporo przeczytałem o politykach, polityce i religiach. Odradzam mieszanie tematów oraz ideologii.

Panie Prezydencie, to bardzo nieprzyzwoite wybierać sobie grupy społeczne do finansowania. Pieniądze, którymi przyszło Panu zarządzać, należą do wszystkich grup społecznych. Nawet do „komuchów”. No i do obcych…