Po pierwsze, dzięki programowi ceny paliw pozostają niższe, niż mogłyby być w warunkach niekontrolowanego wzrostu cen. Ma to znaczenie zarówno dla kierowców indywidualnych, jak i dla lokalnych przedsiębiorców, których koszty działalności są bezpośrednio związane z cenami paliw.
Po drugie, program przyczynił się do wyrównania cen pomiędzy Bolesławcem a sąsiednimi powiatami. Jeszcze przed obecnym kryzysem mieszkańcy miasta często zwracali uwagę, że na lokalnych stacjach paliwa były nawet o kilkadziesiąt groszy droższe niż w okolicznych miejscowościach. Obecnie różnice te w dużej mierze zniknęły, a ceny są zbliżone do tych obowiązujących w regionie.
Można więc mówić o większej sprawiedliwości cenowej dla mieszkańców Bolesławca, którzy wcześniej płacili za paliwo więcej niż kierowcy w sąsiednich powiatach. Kierowcy nie muszą już zastanawiać się, czy warto jechać do sąsiedniego powiatu tylko po to, by zatankować taniej. Mieszkańcy płacą dziś podobne stawki jak kierowcy w okolicznych miejscowościach, co eliminuje poczucie nierównego traktowania, które wcześniej było częstym przedmiotem lokalnych dyskusji.
Co dalej z programem CPN? Wiemy już, że rząd przedłużył do 30 czerwca 2026 r. obowiązywanie obniżonej stawki VAT na paliwa i biokomponenty. Oznacza to wydłużenie preferencyjnych zasad o kolejne dwa tygodnie. Jednocześnie nie zdecydowano o przedłużeniu obniżonej stawki akcyzy. Rozporządzenie w tej sprawie opublikowano w piątek w Dzienniku Ustaw.
Niezależnie od tego, czy program będzie nadal przedłużany, czy zakończy się zgodnie z obecnym harmonogramem, jego dotychczasowe efekty dla mieszkańców Bolesławca można ocenić pozytywnie. Niższe ceny paliw oraz wyrównanie stawek pomiędzy powiatami sprawiły, że lokalni kierowcy odczuli realne korzyści płynące z tego rozwiązania.
Nasuwa się jednak pytanie, czy w momencie, gdy sytuacja na światowych rynkach paliw wróci do normy i program CPN zostanie wstrzymany, ceny na stacjach w Bolesławcu znów nie wystrzelą w górę oraz czy sytuacja nie powróci do tej sprzed kryzysu.