Grzegorz Głuszak przeprowadził kilkumiesięczne śledztwo, badając burzliwy okres w powiecie karkonoskim, którego kulminacją było odwołanie starosty Krzysztofa Wiśniewskiego z Koalicji Obywatelskiej.
W reportażu Superwizjera TVN24 z 24 kwietnia 2026 roku historia ukazana jest oczami Krzysztofa Wiśniewskiego, który – podobnie jak dziennikarz Głuszak – miał paść ofiarą celowanej agresji tych samych osób: przedsiębiorcy Jacka Kostrzewy i działającego w internecie Marcina Bustowskiego.
Reportaż rozpoczyna się przypomnieniem sporu o remont drogi z Karpacza do Szklarskiej Poręby, o którym pisaliśmy w 2025 roku. Był to konflikt między firmą URBIT a starostwem w Jeleniej Górze. Jacek Kostrzewa, przedstawiciel firmy, zarzucał staroście opóźnienia i brak współpracy, a starosta twierdził, że wykonawca nie trzymał się harmonogramu i groził mu wtedy karą.
– Mówiąc wprost: zapłaciliśmy za Mercedesa i chcemy Mercedesa – uzasadniał w reportażu Krzysztof Wiśniewski to, jak troszczył się o publiczne pieniądze. – Dla mnie rzeczą niedopuszczalną jest myśleć o jakiejś inwestycji przez pryzmat własnej korzyści, ale są tacy samorządowcy. Niestety też z mojego świata politycznego, a mówię tu o Koalicji Obywatelskiej – dodał Wiśniewski zbulwersowany kolegami i układami w powiecie karkonoskim.
Hejt i pomówienia
Dziennikarz TVN24 pokazuje w reportażu, jak podczas pracy nad tematem stał się wrogiem Bustowskiego i Kostrzewy. Twierdził, że został pomówiony o pedofilię, co zgłosił do prokuratury. Wobec Krzysztofa Wiśniewskiego od tych samych ludzi padły oskarżenia, że nie ma on matury. Na skutek tych oskarżeń prawdziwość świadectwa maturalnego starosty wciąż bada prokuratura.
W reportażu Superwizjera dziennikarz poinformował, że Ewa Lijewska, prawa ręka Wiśniewskiego, pełniąca funkcję sekretarz powiatu, też padła ofiarą insynuacji, że jest kochanką starosty.
– Połączyli siły panowie, którzy nie przebierają w środkach – mówi w reportażu Ewa Lijewska o swoich hejterach. – Są bardzo mściwi. W mojej ocenie bardzo niebezpieczni. Nie boją się niczego i nikogo. I sięgną po wszystkie środki, by kogoś zastraszyć, obrazić; mają to opanowane do perfekcji – dodaje Lijewska.
O mieszkaniu urzędniczki starosta milczał
W reportażu Grzegorza Głuszaka nie poruszono tematu mieszkania gminnego o powierzchni 70 m², które za kadencji Krzysztofa Wiśniewskiego wykupiła za 1 300 zł (z 99% bonifikatą) urzędniczka, którą Wiśniewski zatrudniał. Urzędniczka zarabiała wtedy miesięcznie ponad 20 tys. zł i uzyskała roczny dochód ze sprzedaży rzeźb w wysokości 40 tys. zł.
Jako istotne.pl wielokrotnie pytaliśmy Krzysztofa Wiśniewskiego o etykę postępowania urzędniczki starostwa. Nigdy na to nie odpowiedział. Starosta formalnie oczywiście nie był powiązany z tą transakcją, jednak liczyliśmy na jego komentarz i na jego, tak mocno akcentowaną w reportażu TVN, troskę o publiczne pieniądze.
Jacek Kostrzewa nie daje za wygraną
– Wiem, kto zlecił Głuszakowi wykonanie tej manipulacji. Dwa miesiące temu powstał film o korupcjogennym układzie stworzonym przez Wiśniewskiego i o manipulancie z TVN, Głuszaku, który miał wybielić Wiśniewskiego i Ewę Lijewską. Niestety, Głuszakowi się to nie udało. Starosta został odwołany, a po pięciu minutach Lijewska uciekła na zwolnienie lekarskie – mówi portalowi istotne.pl Jacek Kostrzewa.
– Głuszak to – w mojej ocenie – manipulant. Świadczą o tym skargi i postępowania, które są prowadzone. Kilka tygodni temu złożyłem zawiadomienie do prokuratury na tego człowieka. Ja posługuję się tylko prawdą i dowodami, dlatego zwyciężam w tym wszystkim – dodaje Jacek Kostrzewa.
– Złożyłem zawiadomienie w związku z groźbami karalnymi. Jest to wynik tego, czym się zajmuję, informacjami do jakich dotarłem związanych z nieprawidłowościami przy wydatkowaniu publicznych pieniędzy. To nie było tylko zawiadomienie dotyczące tego, że ktoś mi grozi, ktoś mnie zastrasza, ktoś mówi „wiem, gdzie mieszkasz”, tylko spawa dotyczy tego, czym się zajmuję. (...) Przede wszystkim w obronie mieszkańców (...) Oni widzą takiego pana Bustowskiego czy Kostrzewę, który jeździ BMW, nagrywa wszystkich, oni się po prostu boją, ja się boję o tych ludzi – powiedział z kolei na antenie TVN24 Grzegorz Głuszak po emisji Superwizjera.