Szpital św. Łukasza w Bolesławcu rozwija współpracę z wojskiem w ramach programu „Szpital Przyjazny Wojsku”. To projekt, który – jak podkreślają jego uczestnicy – ma zwiększyć bezpieczeństwo zarówno żołnierzy, jak i mieszkańców regionu. Obejmuje on nie tylko zmiany organizacyjne, ale również duże inwestycje infrastrukturalne i sprzętowe.
Szpital cywilny w systemie obronnym
Program zakłada ścisłą współpracę szpitali cywilnych z Wojskiem Polskim oraz – szerzej – z siłami NATO. W praktyce oznacza to m.in. priorytetowe przyjmowanie pacjentów z wojska oraz przygotowanie placówek do działania w sytuacjach kryzysowych.
– „Szpital Przyjazny Wojsku” to program partnerski, w którym szpitale cywilne realizują współpracę z Wojskiem Polskim, ale także z wojskami NATO. Zakłada on, że szpital zapewnia pierwszeństwo leczenia pacjentom z wojska, a jednocześnie przygotowuje się do działania w sytuacjach kryzysowych, takich jak wojna czy zagrożenia związane z obroną cywilną – mówi Kamil Barczyk, dyrektor Szpitala św. Łukasza w Bolesławcu.
Jak podkreśla, program nie ogranicza się wyłącznie do współpracy organizacyjnej. Ważnym jego elementem są inwestycje.
– Program przewiduje bardzo istotne wsparcie finansowe, które pozwala na zakup nowoczesnego sprzętu medycznego oraz rozwój infrastruktury potrzebnej w sytuacjach kryzysowych – dodaje.
Miliony na sprzęt i rozwój
Już w 2025 roku bolesławiecki szpital otrzymał znaczące środki. – W zeszłym roku otrzymaliśmy niemal sześć milionów złotych dotacji. Dzięki temu zakupiliśmy trzy ambulanse, a także doposażyliśmy blok operacyjny w kluczowy sprzęt wykorzystywany w sytuacjach zagrożeń militarnych i kryzysowych – wyjaśnia dyrektor.
Jak zaznacza, istotną cechą nowego wyposażenia jest mobilność. – Najważniejsze jest to, że ten sprzęt można szybko przetransportować i wykorzystać w różnych miejscach. Dlatego inwestujemy również w karetki oraz zwiększamy liczbę urządzeń na bloku operacyjnym, często w formie zdublowanej – tłumaczy.
Podziemny szpital i schron dla mieszkańców
Najbardziej spektakularnym elementem projektu jest budowa obiektu o podwójnym zastosowaniu – cywilnym i kryzysowym.
Tuż obok obecnych budynków szpitala ma powstać kompleks, który w czasie pokoju będzie pełnił funkcję przychodni i parkingu podziemnego, a w razie zagrożenia stanie się schronem i szpitalem.
– Budujemy obiekt typu „dual use”. W czasie pokoju będzie to przychodnia z parkingiem, natomiast w sytuacji kryzysowej stanie się schronem dla około siedmiu tysięcy mieszkańców oraz pełnoprofilowym szpitalem – mówi Kamil Barczyk.
Nowy obiekt ma być połączony z głównym szpitalem podziemnym łącznikiem o długości około 200 metrów. – Znajdzie się tam około 70 łóżek szpitalnych, dwie sale operacyjne oraz oddział intensywnej terapii. Dzięki bezpośredniemu połączeniu z głównym budynkiem będziemy mogli szybko transportować pacjentów i prowadzić ewakuację – dodaje.
Szpital gotowy w kilka godzin
Jednym z kluczowych założeń projektu jest możliwość szybkiej zmiany funkcji obiektu.
– Ponieważ będzie on użytkowany na co dzień, jego uruchomienie w trybie kryzysowym może nastąpić niemal natychmiast. Szacujemy, że pełne dostosowanie do funkcji szpitala zajmie zaledwie kilka godzin – podkreśla dyrektor.
Cała inwestycja może pochłonąć nawet 60 milionów złotych, a jej realizacja – wraz z wyposażeniem – ma potrwać około dwóch lat.
Sprzęt, który można przenieść w kilka minut
O tym, jak wygląda przygotowanie do działania w sytuacjach kryzysowych od strony medycznej, mówi Wojciech Hap, kierownik oddziału chirurgii ogólnej w Szpitalu św. Łukasza w Bolesławcu.
– W przypadku sytuacji kryzysowych działania zaczynają się już w momencie przyjęcia pacjenta – często jeszcze na lądowisku śmigłowca czy przed SOR-em. Musimy być gotowi działać natychmiast – zaznacza Wojciech Hap.
Jak wyjaśnia, kluczowa jest mobilność sprzętu. – Cały blok operacyjny wyposażony jest w sprzęt, który można przenieść w ciągu kilku minut – łącznie z szafkami i zestawami narzędzi. Jesteśmy w stanie bardzo szybko odtworzyć pełną funkcjonalność sali operacyjnej w innym miejscu – mówi.
Dotyczy to nawet zaawansowanych technologii. – Nawet robot chirurgiczny, który posiadamy, jest mobilny. W praktyce dwie osoby są w stanie go przetransportować w kilka minut – dodaje. Zespół ma już doświadczenie w działaniach awaryjnych. – Mieliśmy sytuacje, w których musieliśmy natychmiast przenieść pacjentów i sprzęt, np. po awarii instalacji. Takie scenariusze są przez nas przećwiczone – podkreśla chirurg.
Nie tylko wojna – także inne kryzysy
Choć najczęściej mówi się o przygotowaniach na wypadek konfliktu zbrojnego, lekarze podkreślają, że podobne rozwiązania przydają się także w innych sytuacjach.
– Wojna to najbardziej skrajny scenariusz, ale istnieje wiele innych sytuacji kryzysowych, które wymagają natychmiastowej reakcji. Dlatego mamy przygotowane różne miejsca do przeprowadzania zabiegów i sprzęt gotowy do użycia w każdej chwili – mówi Wojciech Hap.
Wojsko: to realne poczucie bezpieczeństwa
Z perspektywy wojska program ma przede wszystkim znaczenie praktyczne.
– Dla mnie i dla żołnierzy oznacza to przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa – mówi pułkownik Rafał Grzywiński, dowódca 23. Śląskiego Pułku Artylerii w Bolesławcu.
Jak podkreśla, w razie potrzeby żołnierze mogą liczyć na szybką i priorytetową pomoc. – Mamy pewność, że w przypadku urazu czy wypadku nasi żołnierze zostaną natychmiast przyjęci i odpowiednio zaopatrzeni – zaznacza.
Bliskość jednostki wojskowej i szpitala dodatkowo ułatwia współpracę. – Dzieli nas zaledwie kilkaset metrów, więc transport jest szybki i sprawny – dodaje pułkownik.
Choć przypadki wymagające interwencji medycznej nie są częste, zdarzają się. – Nie jest to skala masowa, ale incydenty się zdarzają – jak w każdej organizacji. Dlatego tak ważne jest przygotowanie i współpraca – mówi dowódca.
Wspólne szkolenia i przygotowania
Program zakłada także rozwój wspólnych szkoleń. – Jesteśmy już po ustaleniach i wkrótce rozpoczniemy szkolenia z medycyny pola walki z udziałem żołnierzy i personelu szpitala – zapowiada pułkownik Grzemiński.
Jak podkreśla, przygotowanie do działania w sytuacjach kryzysowych to proces ciągły. – Chcemy być gotowi zarówno na czas pokoju, jak i na sytuacje kryzysowe czy wojenne. Ta współpraca temu właśnie służy – podsumowuje.
Inwestycje w bolesławieckim szpitalu wpisują się w szerszy trend wzmacniania infrastruktury cywilnej w kontekście bezpieczeństwa. W regionie, gdzie stacjonują jednostki NATO i wojska amerykańskie, takie działania nabierają szczególnego znaczenia – zarówno dla służb, jak i mieszkańców.