Kwaśniewski: Roman lekceważy mieszkańców

Dyskusja dla wiadomości: Kwaśniewski: Roman lekceważy mieszkańców.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Popieram. Debata powinna sie odbyć, ale nie miedzy Kwaśniewskim & Romanem tylko miedzy wszystkimi kandydatami ( wszyscy obecni ) Niech do was fotelowiczów to nareście dotrze ze to może zwykłym szaraką wiele powiedzieć.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Patronko Mario, nie jestem tak blisko z Romanem, aby oceniać jego cechy charakteru, w tej sprawie najbardziej miarodajna byłaby jego żona. Ty zapewne nią nie jesteś, wiec na Twoim zdaniu trudno polegać- oczywiście w tej sprawie, podkreślam w tej sprawie cech charakterologicznych aktualnego prezydenta. Nie wiem czy jest odważny czy trwożliwy. Ale wiem, ze nie jest desperatem, dlaczego by mial stawać przeciw 7 mocno wkurzonym facetom, którzy maja ochotę go pożreć, którzy zjednoczeni sa przeciwko niemu z tej racji, ze chcą być tym kim on jest? Ja bym sie nie odważył! Jeśli jest rozsądny, a prezydent powinien byc, to musi grzecznie dziękować, zwłaszcza, ze sam pomysł nie mieści sie w kanonach obyczaju demokratycznego. We wszystkich innych sztabach doskonale o tym wiedzą, i nie chca takiej debaty generalnej, bo samo mówienie o tej debacie i proponowanie jej przed I tura wyborów czyni kłopot prezydentowi, bo można mu zarzucić nawet tchórzostwo, braki merytoryczne i wskazać na własne przygotowanie merytoryczne, mimo tego, ze jego zachowanie jest rozsądne. Wiec nie chodzi tu sztabowcom o merytorczną debatę, bo takiej w tym licznym gronie być nie może, ale cel jest, aby wzywać prezydenta do debaty.

  • Dwóch nauczycieli,jeden urzędujący, bardzo przeciętny prezydent, drugi z aspiracjami ale i umiejętnościami nie rokującymi nawet na dorównanie przeciętności pierwszego. To Pan Kwaśniewski et consortes obrażają mieszkańców, traktując Nas jako głupszych od siebie. Pan Kwaśniewski nawet jako nauczyciel j. polskiego ma trudności z tzw. czytaniem ze zrozumieniem, chyba, że odpowiedź Pana Romana zrelacjonował mu złotousty Pan Stasik. Pan Roman jest marnym managerem, leniwym prezydentem ale jest najlepszym macherem politycznym biorącym udział w biegu do słoika z miodem.Bolesławiecka Platforma, PO ale tylko z nazwy. Czytając podobne wypowiedzi, znając ich dokonania w Radzie Miejskiej i obserwując poziom ich kultury politycznej trzeba, nolens volens, umieścić Ich gdzieś na peryferiach Samoobrony. Nam potrzebny jest prezydent lepszy niż obecny a nie bardziej śliniący się na myśl o miodzie.

  • Przecież nikt nie zabrania innym kandydatom zaprosić obecnego Pana Prezydenta na debatę. Myśmy to zrobili oficjalnie - z zachowaniem odpowiedniej formy- listem do Pana Prezydenta, na który otrzymaliśmy negatywną odpowiedź. Wierzymy jednak w to, że Pan Prezydent zmieni zdanie i weźmie udział w organizowanej przez nas debacie 12 listopada. Nasz kandydat nie uchyli przed żadną organizowaną przez media lub innych kandydatów debatą. Z niecierpliwością czekamy na zaproszenia. Niech wreszczie ta kampania nabierze barw bo szkoda Bolesławiec w debacie prezydenckiej "przemiczeć". Niczego nie odbieram pozostałym kontrkandydatom, ale zwracam uwagę na to, że w większości są to przedstawiciele wspierających Piotra Romana ugrupowań. Dyskusja ma sens wtedy, kiedy zarysowane są zasadnicze różnice między kandydatami. Uważam, że największe różnice programowe są między obecnym prezydentem i naszym kandydatem i dlatego namawiamy do debaty.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Do wyborów jest jeszcze dwa tygodnie nic nie stoi na przeszkodzie aby Jaśnie Panujący odbył debaty z każdym z kandydatów osobno. Może to zachęci PR do debaty, promocja zapewniona.

  • Szanowni Państwo, oto moje przemyślenia po pierwszych wpisach na forum...zdecydowałem się na napisanie listu otwartego do mieszkańców Bolesławca. Powtórzę raz jeszcze: czas kampanii wyborczej to czas rozmowy o najważniejszych dla nas – mieszkańców miasta – sprawach. Czas publicznych debat. Czas dyskusji i twórczego spierania się. Informuję, że w ostatnich tygodniach odbyły się już dwie takie debaty. Za każdym razem uczestniczyło w nich czterech kandydatów (obecnego prezydenta nie było na żadnej). Ja byłem na obu. Nikt się nie pobił, nikt nikogo nie obraził. Co więcej, ta wymiana myśli i spostrzeżeń na temat Bolesławca na pewno się nam przydała. Wszystkim. W niektórych sprawach się różniliśmy, w innych mówiliśmy jednym głosem. Niekiedy się dziwiąc, że „coś” lub nawet „tyle” nas łączy. Jednego jednak mi brakło w tych debatach – nie miały charakteru spotkań „otwartych” dla mieszkańców. Mieszkańcy nie zostali na te debaty zaproszeni. Takie prawo organizatorów. Dziękuję im za zaproszenie mnie na te rozmowy, bo były ważne i potrzebne. Postanowiłem jednak zaproponować takie spotkanie, na które każdy chętny będzie mógł przyjść. I porozmawiać o tym, co jego zdaniem w Bolesławcu najważniejsze. Obecny prezydent decydował o tym, jaki jest Bolesławiec, przez ostatnie osiem lat. Postanowiłem więc zaprosić na to spotkanie właśnie jego – też jest kandydatem na prezydenta na… kolejne cztery lata. Odmówił.Dlaczego obecny prezydent unika publicznej rozmowy? Czyżby się czegoś obawiał? Ale z jakiego powodu? Jeśli twierdzi, że jego ośmioletnie rządy to pasmo sukcesów, to niech przyjdzie na spotkanie – podkreślam! – z MIESZKAŃCAMI MIASTA – i… rzuci nas na kolan! Niech zatriumfuje, niech udowodni, że jego pomysł na Bolesławiec jest najlepszy. Niech wykaże przy wszystkich obecnych, że nie mam programu, że nie jestem przygotowany do tego, aby prowadzić z nim rozsądną dyskusję o naszym mieście. Niech nie ucieka przed polemiką, argumentując, że kontrkandydatów ma siedmiu i że nie będzie się spotykał z jednym z nich – czyli ze mną – bo w ten sposób mnie wyróżni (?!).W czym problem? Niech spotka się z każdym z nas – jeśli ma taką ochotę, a pozostali kandydaci go na taką rozmowę zaproszą. Czy nawet siedem spotkań (każde po godzinie) z ubiegającymi się o prezydenturę, czyli siedem godzin poświęconych (w wolnym przecież czasie, bo po pracy) mieszkańcom to za dużo? Czy szkoda mu czasu na rozmowę z bolesławianami? Siedem godzin to za dużo?Proszę mi wierzyć, że – składając tę propozycję obecnemu prezydentowi – kandydatowi na prezydenta – nie chcę urazić pozostałych kandydatów (choćby Darka, Bogdana, Józka czy Dominika, z którymi już rozmawiałem). Chcę porozmawiać z tym, który twierdzi, że „mądrze zadłużył miasto” i że wszystko jest OK. To on rządził, nie my.Obecny prezydent „spotyka się” z nami często. Jako gość lokalnej telewizji. Opowiada, jest zawsze przygotowany na każde pytanie, jest pewny siebie. Mówi o swoich osiągnięciach. Czy szkoda mu czasu, aby raz jeszcze o nich opowiedzieć „na żywo”, w obecności mieszkańców? I w mojej obecności – kandydata na prezydenta, który dopyta go w imieniu wielu o sprawy, które jakoś w Azart-Sacie nie są drążone.Proszę Państwa o refleksję. Jeśli jest tak dobrze w Bolesławcu, jak twierdzi obecny prezydent, to znaczy, że byłby w stanie odeprzeć ewentualną krytykę jego rządów. Jeśli więc – mimo wszystko – nie przyjdzie, to znaczy, że nie jest gotów poświecić Wam trochę wolnego czasu.Jak więc jest naprawdę: czy to brak czasu czy obawa przed rzetelną dyskusją? Odpowiedzcie sobie sami. Jeśli nie przyjdzie.

  • Ile człowiek jest w stanie napisać dla zdobycia stołka... :-////.

  • ...a ile przemilczeć

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Panie Darku to że obecny prezydent niema ochoty sie z panem spotkać to widocznie pana boli, dla mnie osobiście jest obojetne czy bedzie debata czy nie bo obietnice przedwyborcze to jedno a rzeczywistość to drugie, jakie chce pan zmiany wprowadzić w Bolesławcu i czy dotrzyma pan obietnic przedwyborczych czy będzie tak jak z obietnicami cudów gospodarczych PO.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Panie Dariuszu. Jeśli pan jest tak bardzo otwarty na rozmowy z mieszkańcami o pana planie na Bolesławiec, to proszę spotykać się z nami choćby codziennie. Codzienna debata z mieszkańcami. Wydaje mi się ze zaspokoi pan nasze i swoje potrzeby rozmowy o Bolesławcu. Popieram PR, że się nie będzie debatował z panem, bo czas na poważną debatę będzie w drugiej turze. Jeśli nieznany pan, panie Dariuszu przekona do siebie nas mieszkańców i będzie pan w drugiej turze to wtedy, sam zachęcę PR i obiecuje, że się z panem spotka. PR w drugiej turze będzie na 99 procent. Pan może na 20%.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Zwróćcie uwagę na jeden fenomen. Każdy z kandydatów, za wyjątkiem Piotra Romana, robi wszystko, żeby było o nim głośno. Deklaruje gotowość prezentowania swojej osoby i swojego - mniej lub bardziej sensownego - programu wyborczego. Z Piotrem Romanem jest zupełnie inaczej, im o nim ciszej, im ciszej o jego "programie" tym dla niego lepiej. Nie dąży do merytorycznego starcia, nie chce prezentować założeń programu, pomysłów czy planów. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedzcie sobie sami. Czym jest ignorowanie kolejnych zaproszeń do debaty? Odrzucenie zaproszenia Darka Kwaśniewskiego jest okazaniem braku szacunku dla tego kandydata - co jeszcze jakoś mogę zrozumieć. Ale unikanie debaty w ogóle, nie przychodzenie na zaproszenie bolesławieckich przedsiębiorców czy mediów spoza miasta jest okazywaniem wielkiego braku szacunku nie tylko kandydatom i Mieszkańcom Bolesławca, ale też po prostu samej DEMOKRACJI, która do tego, by dobrze działać wręcz wymaga, by wyborcy mieli dobry dostęp do obiektywnych informacji. A tak nie jest niestety. Nie sądzę, by którykolwiek z pozostałych kandydatów odmówił komukolwiek udzielania informacji na temat swojego programu czy swoich pomysłów na Bolesławiec. Czy to na oczach kamer czy podczas rozmowy jedynie twarzą w twarz. Dlaczego z Piotrem Romanem jest inaczej? Większość kandydatów jest obecna w internecie, bo internet ułatwia kontakt i pozwala na publiczne zadawanie pytań - kandydaci piszą, czy to osobiście czy poprzez sztabowe awatary czy po prostu członków swoich komitetów. A obecny prezydent nie. Dlaczego? Czy chęć otwartego kontaktu z wyborcami jest czymś negatywny? Nie! Więc dlaczego z całego wachlarza kandydatów tylko jeden sztab rezygnuje z tego typu kontaktu? Czy to pycha i przekonanie o własnej wygranej? Czy też może po prostu strach przed pytaniami? Oczywiście członkowie wszystkich komitetów obecni są w internecie, pewnie nierzadko pisząc jako "tyldy". Szkoda tylko, że członkowie frakcji obecnie rządzącej miastem nie pojawiają się z odsłoniętą przyłbicą.

  • " jest okazywaniem wielkiego braku szacunku nie tylko kandydatom i Mieszkańcom Bolesławca, ale też po prostu samej DEMOKRACJI, która do tego, by dobrze działać wręcz wymaga, by wyborcy mieli dobry dostęp do obiektywnych informacji. A tak nie jest niestety."demokracja tego nie wymaga, demokracja wymaga bandy idiotów, którzy postawia krzyżyk w kratce.gdyby bylo inaczej, nie mozna by jej nazwac demokracja ;)pees: debata tak, ale tylko w drugiej turze. jak sie osiem osob zacznie sprzeczac to dopiero sie syf zrobi w tej demokracji.2010-11-06, 18:44aha... po co obecna wladza ma sie pokazywac jak kazdego dnia kto inny robi im kampanie. zamilknijcie na kilka dni to pewnie sie wychyla ;)

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Dlaczego kiedy chce się budować samorządową restaurację to ludzie z otoczenia obecnego prezydenta mówią "jeśli nie spróbujemy to się nie przekonamy jak to będzie", a kiedy mowa o debacie z 8 kandydatami (a takie debaty odbywają się w wielu krajach) słyszymy od razu "to niemożliwe, tak się nie da, to bez sensu"?

  • debata na 8 osob jest bez sensu. ile minut przypadnie jednemu kandydatowi? no chyba ze debata bedzie trwala 4h, ale tego nikt nie przezyje (z ogladajacych oczywiscie)

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Oto to! Lepiej nikt ani mądrzej, ani sensowniej na temat owego pomysłu debaty sie nie wypowiedział!