Myśliwi zabili domowego psa

Dyskusja dla wiadomości: Myśliwi zabili domowego psa.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Posiadam psa z rodziny ogarów! Byłem z moim psem wówczas - w owym feralnym dniu na polach Wchodziłem od strony lasu. Widziałem całe zdarzenie. Pani Jadwiga mija się z prawdą; Zasadą jej opieki nad psem, było puszczanie go samopas, lub podobnego, bo wielokrotnie był widziany goniąc za sarnami. Pokazane fotki, przypominają zastrzelonego psa, bo nie mógł to być ten sam pies. Zastrzelony miał zmierzwioną sierść, był ogólnie zaniedbany. Nie reagował na wydawane przez myśliwych komendy z tzw apelu. Pełna miska nie świadczy o dbałości o zwierzę. Ze swoim psem jeździłem do zagrody dziczej i z płową zwierzyną i tam uczyłem go posłuszeństwa. Pies mój ( z ogarów! ) czyli tzw gończak daje się odwołać nawet od sarny. Takie jedno wejście na 1 h do zagrody kosztuje 400 PLN. Odpowiedzialność za psa kosztuje. Chyba, że ktoś nie dorósł emocjonalnie do posiadania czworonoga. Pies dochodził sarnę i lada moment byłby ją rozszarpał. Sarna jest krótkodystansowcem i słabła w oczach. Nie było widać na polach ani Pani Jadwigi ani innych ludzi. Po chwili -po strzałach, wyłoniła się grupka osób od strony Krzyża. Cytowane w postach przesłanki do użycia broni wobec psa, są chybione! Myśliwi nie urządzili sobie polowania na psy, tylko na zwierzynę łowną. Psa zastrzelili w obronie zwierzyny leśnej na terenie ŁOWISKA! Zgodnie z przepisami prawa. To właściciele psa złamali przepisy ustaw: o lasach, o ochronie zwierząt oraz prawo cywilne. Działanie właścicieli psa, nie jest niczym innym, jak wywieraniem presji w celu prymitywnego zadośćuczynienia swojej stracie - stracie, spowodowanej swoją nieodpowiedzialnością. Słyszałem również o nękaniu myśliwego telefonami od dzieci z inspiracji rodziców. Dobrze, że właściciele zabitego psa złożyli zawiadomienie do prokuratora. Jako właściciel dbający o swego pupila, uważam, że czas aby prawo w tej sytuacji zajęło się takimi posiadaczami psów. Zgłoszę się do prokuratora i będę świadczył przeciwko właścicielom.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Psa szkoda, ale ciekawe, że na zdjęciach jest pes bez obroży, dodatkowo piszą, że niby pierwszy raz to pies zrobił, ale nic nie ma, że chcieli go odwołać i krzyczeli... Pies bez obroży w pogoni za sarną i brak właścicieli w zasięgu wzroku... Na polach widać daleko... Szkoda, jednak wskazówk były jednoznaczne...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Cyt - Nie reagował na wydawane przez myśliwych komendy z tzw apelu. Pełna miska nie świadczy o dbałości o zwierzę. Ze swoim psem jeździłem do zagrody dziczej i z płową zwierzyną i tam uczyłem go posłuszeństwa. Pies mój ( z ogarów! ) czyli tzw gończak daje się odwołać nawet od sarny. Teraz się dopiero ubawiłem... że też właściciele owczarków czy psów stróżujących nie wiedzą że powinni jeździć do zagrody dziczej... bo ze psami jeździ się do zagrody z płową to pierwsze słyszę - może adres? Mam yorka i widzę że tez powinienem. :-) ). Ciekawe jak ci myśliwi wydawali te komendy? Biegnąc za tym dzikim potworem? Zamiast pisać bzdury zgłoś sie do prokuratury jako świadek - pomożesz swoim koleżkom... no chyba że Ci przwalą za fałszywe zeznania. :-) )).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    No proszę, jak sie pozna zdanie drugiej osoby, sprawa nie jest już tak jednoznaczna. Jedno jest pewno- z głupoty człowieka: czy to myśliwego, czy właściciela- zginął zwierzak... Obyśmy wszyscy wyciągnęli wnioski na przyszłość (a psów biegających bez kagańca też nie brakuje. Las jest też dla ludzi).

  • Panie Jerzy ale pan mądry, ja pier.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    ~Heniek. Nie nabzdyczaj się tak, bo może Tobie żyłka pęknąć. Nie trzeba psa układać, ale prawa przestrzegać trzeba. Zatem - oprócz smyczy do wybiegania się psa używać należy otoku. Nie wolno wypuszczać nieokiełzanego i niekarnego psa do łowiska. Jeżeli każdy przestrzegałby prawa i zasad współżycia społecznego nie mielibyśmy kłopotów. Myśliwy ma obowiązek z mocy prawa przeciwdziałać szkodnictwu łowieckiemu. I to i tylko to myśliwi. Zrobili. Pomijam rozmyślnie całą sferę emocjonalną! Postawiłem tezę, że właściciele zastrzelonego psa mijają się z prawdą i podtrzymuję. Gdyby znajdowali się w tym miejscu, które określają w zawiadomieniu, to widzieli by również dwóch innych świadków zdarzenia. Było jednak inaczej... i pewnie przywalą za fałszywe zeznania... ale nie mnie. To, że Twoja niewiedza i dyletanctwo Ciebie samego ubawiło - współczuję.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Spoko - o moje żyłki się nie martw - pomyśl tylko że to co dla Ciebie jest łowiskiem dla kogoś innego może być polem. Masz absolutna rację ze właściciel psa popełnił wykroczenie - pies musi być na uwięzi ale za wykroczenie karze się grzywna. Myśliwi zastrzelili psa który nie spełniał warunków zdziczałego - i mam nadzieje że wątpliwości wyjaśni prokuratura. Często rozsądniej jest powstrzymać się od strzału -zwłaszcza oddanego w wątpliwych warunkach bezpieczeństwa... Przy okazji na temat dyletanctwa - czy jest cos takiego jak rodzina ogarów?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Hehehe. Niezły spór. Jadę codziennie do pracy samochodem drugorzędną drogą przez kilka wsi, a między nimi lasy i pola, coś koło 30km. Przy większości wsi w takich małych remizkach buszują psy, nawet po kilka. Najważniejsze że nie są to najczęściej małe psy. Osobiście bałbym się wieczorem spotkać z taką gromadką w lesie /180 cm wzrostu, 85 kg/ mógłbym nie poradzić. Ciekawi mnie co większość wypowiadających napisałaby po spotkaniu własnej na grzybach np albo spacerze z takimi dobrze ułożonymi pieskami, albo jak dziecko kilkuletnie będzie wyglądać po zabawie z nimi. Zaznaczam że nie poluję. Posiadam własne psy, mam dzieci, ale widzę co w nie wstępuje jak są w gromadzie i jeden zaczyna. Opowiastki jaki wspaniały i miły był pies, na oko 40 kg owczarek niemiecki, którego nie można odwołać można między bajki włożyć. A większość tu wypowiadających się, njeśli ma w ogóle psa to pewnie domowego mikruska, i proszę popatrzyć na nasze pupile przez pryzmat np. mieszańca owczarka z mastifem albo podobnym których teraz na osiedlach w bród, a zmienią zdanie. Nie życzę nikomu spotkania z psem /np. Owczarkiem/ który się nie cofnie. Prawdopodobnie też bym strzelił, na miejscu tego myśliwego.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Nie popieram strzelania do psów. Ale właścicielka jest sama sobie winna. Pies w lesie czy na polu powinien być na smyczy. Sama właścicielka powiedziała, że pies gonił sarnę, jeżeli by tego nie robił, prawdopodobnie nikt by do niego nie strzelał.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Myśliwy obronił sarenkę, którą właśnie miał zastrzelić przed atakiem psa. Jaja.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Elunia lestes ok.2011-01-17, 19:00Jeszcze jedno mam znajomego ktury jest mysliwym ktos napisal ze nie pija alkocholu ha ha ha doja a nie pija.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ja proponuję wysłuchać i spróbować zrozumieć rację obu stron. Ja lubię psy i chcąc dobrze wszystko zrozumieć, tak zrobiłem i powiem wam, że wszystko nie jest tak klarowne jak się tu to przedstawia. Myśliwi mają swoje zasady.2011-01-18, 13:29Ja jestem córką myśliwego i znam tego myśliwego i tą Panią. Wiem czym ona się kieruje i jakimi zasadami kieruje się ten pan. Zanim padnie osąd warto poznać prawo użycia broni wobec zwierzyny.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Współczuje. Ale po to jest przepis że pies ma być na otoku, aby, wiedziony instynktem nie gonił zwierzyny, Myśliwych tłumaczy to że mogli państwa nie widzieć, a widzieli samego psa który goni sarne, w obronie sarny odstrzelili psa, jeżeli stało się to w inny sposób to nie zrobili tego myśliwi tylko pajace, bo już bym ich nie nazwał myśliwymi. Szkoda że nie miała rodzina władzy nad psem :( wiem że trudno jest odwołać psa gdy coś go bardzo interesuje, lub coś goni, ale podstawowe komendy mógłby mieć opanowane, być może prosta komenda waruj uratowała by mu życie. To co napisałem mogło zaboleć ale taka jest prawda, jesteśmy odpowiedzialni za swoje zwierzęta, równie dobrze goniąc za czymś mógł wpaść pod samochód. Nie chce usprawiedliwiać i wnikać jak było na prwawdę. Współczuje straty psa, myśliwy, właściciel psa.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    No i ma paniusia nauczkę. Po pierwsze psa, jeśli nie bierze udziału w polowaniu, nie wolno puszczać bez smyczy na terenie obwodu łowieckiego (czyli praktycznie wszędzie poza miastem). Po drugie jeśli pies gonił sarnę, to myśliwy miał nie tylko prawo ale i obowiązek odstrzelenia go, gdyż stanowił bezpośrednie zagrożenie dla dzikiej zwierzyny (która to na polu jest u siebie, w przeciwieństwie do burka). Ciekawe kiedy się ludziska nauczą, że pieski prowadzi się na smyczy (wszędzie poza własnym podwórkiem), a jak chce się wybiegać pieska, to trzeba zanim się go kupi, zorganizować mu miejsce do tego (znaczy się wygrodzony teren).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Niestety, zgadzam z wieloma osobami wcześniej tu piszącymi. Często spacerowałam w rejonie tego wypadku z naszym pupilkiem i dzieckiem. Pod "ambonami' zawsze walały się butelki po alkoholu i puszki. Nie zdawałam sobie sprawy że tak wielkie zagrożenie dla życia stanowią myśliwi, miałam zacząć biegać w ciepłe dni, strach, może trzeba do nadleśnictwa albo koła łowieckiego po jakieś kamizelki kuloodporne się udać? Albo odblaskowe? A może potrzebna jakaś przepustka na włości mości myśliwych? A może i sobie flintę sprawić, pijany "myśliwy "też chodzi na czworaka, może pomylę z odyńcem?