Kto rządzi w Bolesławcu? Mężczyźni czy kobiety?

Dyskusja dla wiadomości: Kto rządzi w Bolesławcu? Mężczyźni czy kobiety?.


  • Szanowne Panie -- po co Wam parytet? Mężczyzni nie potrafią się z sobą pogodzić bo ciągle szukają między sobą różnic zamiast podobieństw. Nie potrafią postawić na gospodarkę pozostawiając pozostałe nieistotne spory na boku. Jest przecież Partia Kobiet - Proszę wstępować i robicie co chcecie. Kobiet jest więcej niż mężczyzn i nikt nie da rady takiej partii. O priorytetach wewnętrznych Partii Kobiet będziecie Panie dyskutowały po zwycięstwie. Skoro dacie radę to chwała Wam. Jeśli nie to nie liczcie że mężczyzni zrobią to za Was bo i po co? Może to brutalne ale przynajmniej szczere i prawdziwe. Pozdrawiam wszystkie Panie i życzę aby to się jednak udało.2009-11-22, 21:08Komuniści mówili "w jedności siła" -- ale tym razem mówili prawdę.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    AW(B) zmienna jest jak kobieta. Poczytajcie jej teksty o występie w Imperium.

  • Do Jacuś -. Masz rację, jestem kobietą, więc emocje zmienne! Gdyby tak nie było, o to już bym do psychiatry pognała, bo to by oznaczało, że przeobrazam się w chłopa. A nie daj Bóg, w Jacusia :).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Pomysł na sztuczne zrównywanie czegokolwiek jest pomysłem głupim. Jaki jest sens i cel dzielenia miejsc wg płci? W czym i dlaczego będzie lepiej jeśli kobiet na liście będzie połowa? W przeciwieństwie do facetów większość kobiet zwyczajnie się polityką nie interesuje i polityka je nudzi. Nic więc na siłę. Gdyby kobiety uważały że płeć jest ważna w polityce, to partia kobiet dostałaby co najmniej 50% wszystkich głosów. Fakt że ta partia przegrała z kretesem najlepiej dowodzi że to problem sztuczny i wydumany. Wydumany przez te kobity będące w mniejszości które mają duże ambicje ale żadnych umiejętności. W uczciwym pojedynku nie mają szans na wygraną to chcą grać znaczonymi kartami. Margaret Tacher, królowe Wiktoria i Elżbieta czy caryca Katarzyna nie potrzebowały parytetów. One chciały i potrafiły.

  • Czy to oznacza że popiera Pan Panie Tyldo poprzedzającą wypowiedz Przemysława?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Oczywiście że nie. Bo nie jest prawdą że mężczyźni nie potrafią. Po prostu "wybrańcy" zwyczajnie nie chcą. Bo dzięki biurokracji i zamieszaniu mogą kręcić lody dla siebie. A kraj i gospodarkę mają gdzieś.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Może i nie jest prawdą, że mężczyźni nie potrafią rządzić, ale ciągle to ukrywają, więc na nich nie liczę.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Płeć nie jest kryterium do rozpatrywania jakości rządzenia. Równie bez sensu można dzielić wg koloru włosów czy leworęczności. Tylko co to ma do rzeczy? W każdym rządzie były i są kobiety i chyba poza G. Gęsicką nie ma żadnej którą można by pochwalić w ostatnich latach. A już taka np. Pitera to dno. I co z tymi kobietami? Potrafią?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Tak, jak są trzy kobiety na krzyż, to wtedy te mniej chlubne przypadki bardzo rzucają się w oczy. Jak facetów są setki, to dziwnym trafem na motłoch zwracamy mniej uwagi. Chodzi tylko o to, by statystycznie obie płcie miały szansę na równą reprezentację, bo tego, że kobiety i mężczyźni mają niekiedy różne interesy i różne potrzeby, które należy przedstawiać i za którymi powinno się lobbować, nie powinnam chyba udowadniać.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Statystycznie płcie mają równe szanse! Ale tylko wy chcecie parytetu dla kobiet. Większość kobiet i mężczyzn - NIE. Gdyby było inaczej w ostatnich wyborach Partia Kobiet miałaby większość i rządziłaby samodzielnie. A przecież przegrała sromotnie. Więc to sztuczny problem jakiejś niewielkiej grupki. Nie ma żadnego powodu by miały być jakieś równe reprezentacje - poseł jest osobą wybieraną wg preferencji wyborców a nie wg jego płci. Ani to że jest kobietą, ani to że jest mężczyzną nie powoduje że stałby się lepszy! Albo jest dobrym albo złym posłem bez względu na płeć.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Zmałpowany tekst Tyldo -- to samo powyżej napisał Twój idol Przemysław.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Poseł jest wybierany wg preferencji wyborców, ale kandydaci na posłów... No właśnie, to wygląda trochę inaczej. Co do problemu Partii Kobiet. Nie wiązałabym go z parytetem. Nie chcę być reprezentowana przez Partię Kobiet, tylko przez kobietę z partii, która mi odpowiada. I to nie musi być Partia Kobiet. Parytet jest dla wszystkich, tyldo! Połowa kobiet i połowa mężczyzn. Na tym polega równość szans. Nie dyskutuję z wypowiedzi, że większość kobiet i mężczyzn nie chce parytetu. Dopóki nie będzie wystarczającej dyskusji społecznej na ten temat, takie wypowiedzi są przedwczesne. Poza tym sam parytet na listach nie oznacza parytetu w sejmie czy samorządzie. Daje jednak szansę na zaktywizowanie kobiet.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Znaczy się ma być przewodnia Partia Kobiet a oprócz tego parytet w innych partiach? Kobity same nie chcą rządzić ale chcą namieszać w partiach - no no ciekawostka że halo. Parytet to nie jest równość szans -- równość szans jest wtedy gdy w partii jest po 50% członków obojga płci. Tymczasem w partiach jest po 5-10% kobiet a chcą 50-cio procentowego parytetu. Logiczne myślenie nigdy nie było najsilniejszą stroną Pań a więc lepiej nie przesadzać z tym udziałem we władzach. Jest żle i to wcale nie oznacza że ma być jeszcze gorzę.

  • Parkingowy, mieszasz sprawy.Kto pisał, że ma być przewodnia Partia Kobiet. Na podstawie jakich przesłanek tak stwierdzasz??Co to znaczy, że kobiety nie chcą same rządzić, tylko namieszać w partiach? Dlaczego wydaje Ci się, że tylko Partia Kobiet jest jakimś rozwiązaniem dla kobiet??? Kobiety są różne, mają różne poglądy, jedna partia niczego nie rozwiąże, bo nie pokaże wielości sądów.Parytet nie ma oznaczać równości szans, a jedynie dać możliwość na ich stopniowe wyrównywanie."Tymczasem w partiach jest po 5-10% kobiet a chcą 50-cio procentowego parytetu". Tego zdania w ogóle nie rozumiem, nie jest to jednak wina mojego mało logicznego umysłu.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jak najbardziej wina braku myślenia. Jeśli zakładasz parytet kandydatów to zakładasz znaczne fory dla kobiet a nie równość. Bo kobiet chcących i interesujących się jest mało. Do tego są zwyczajnie kiepskie a konkurenci mocniejsi. Problem jest sztucznie wydumany przez te kobity będące w mniejszości które mają duże ambicje ale żadnych umiejętności. W uczciwym pojedynku nie mają szans na wygraną to chcą grać znaczonymi kartami. Margaret Tacher, królowe Wiktoria i Elżbieta czy caryca Katarzyna nie potrzebowały parytetów. One chciały i potrafiły.