Władza ludu

  • Demokracja to paskudny ustrój -- lecz nikt nie zaproponował nic lepszego. Wywołałem ten temat właśnie w tym celu. Są już zaczątki wymiany zdań, dobre i tyle. Pozdrawiam Państwa i zapraszam do dyskusji. Niewątpliwą zaletą demokracji jest możliwość gadanie to na co się ma ochotę Jednak jak ostatnio pokazało życie niektórzy słono za to płacą.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Hasło tegorocznej kampanii wyborczej: "Róbmy wały! ".

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    NOIR - Wsiorawno kto rządzi (król, książę, prezydent) bo podtykają mu deputowani pod nos ustawy które uchwalili, a których to wybrali demokratycznie ludzie. Nie wiem o co Ci chodzi. Jeżeli książę ma władzę absolutną to po co ci deputowani? Przecież może on robić co chce. Nie rozumiem... A ten link co ma udowodnić? Że partii jest więcej? To jeszcze bardziej poświadcza że wybrać można każdego. Czemu strzeliłem sobie w kolano? Ja po prostu widzę szerokie horyzonty :)
    Jeżeli ta kasa była by aż tak duża, to uwierz mi - na pewno jakiś większy kraj "włączył by" go do siebie przy małym oporze zbrojnym ze strony Liechtensteinu. Czemu ludzie majacy zarejestrowany biznes tam kogoś okradają? Pieniądze zarabiają w innych europejskich krajach, np. w usługach lub produkcji. Korzystają na tym tamtejsi ludzie i ci właściciele z Liechtensteinu. A ponieważ Liechtenstein nic nie produkuje (zarządy i tfu-urzędasy) to mieszkańcy i właściciele wydają ją gdzie? W Niemczech, Włoszech, Francji... Choćby na drogie samochody lub materiały budowlane i siłą roboczą z poza Liechtensteinu. Tak samo jest z Monako. Chyba nie myślisz że sekretarki, bankowcy i reszta coś produkuje? Te państwo żyje na zasadzie pełnej symbiozy z sąsiadami. Samo bez nich umarło by.2010-06-06, 22:04Chciałem jeszcze dodać, że oczywiście przekręty też tam mieszkają, nie mówię że nie. No i w tym przypadku co na to książę? Czy jako mądry władca toleruje to? Jeżeli tak, to Salomonem nie jest :D.

  • Deputowani to ciało doradcze. Zresztą, jak znajdę chwilę to przetłumaczę Ci kilka wersów dotyczących tamtejszego systemu politycznego.Urodzony, to nie chodzi o to aby stworzyć sysytem powszechnej szczęśliwości dla wszystkich narodów świata, bo takiego nie ma. Chodzi o to aby u nas panował lepszy niż jest u sąsiadów. Dzięki temu właśnie istnieją takie państwa jak np. Liechtenstein czy Monako. Liechtenstein nic nie produkuje bo nie ma takiej potrzeby. To nie Chiny :-))). Piszesz: "Korzystają na tym tamtejsi ludzie i ci właściciele z Liechtensteinu." i bardzo słusznie. Sztuką jest zarobić i się nie narobić, a nie odwrotnie ;-))). Jeśli obywatel Liechtensteinu zarobi na obrocie niemieckim czy francuskim kapitałem krocie tylko dlatego, że w Niemczech czy Francji są wysokie podatki to kto tu jest geniuszem? Pomyśl! Gdybyśmy mieli szczelny i tajny system bankowy, wolność gospodarczą i niskie podatki to natychmiast stalibyśmy się niezwykle konkurencyjni. Niestety, w demokracji nie ma woli do takich działań. W demokracji politycy mówią: "To nie etyczne być rajem podatkowym, my jesteśmy państwem solidarnym" poczym sami lokują odebrane społeczeństwu pieniądze w... Liechtensteinie :-)))). Śmieszne a zarazem straszne.Co do przekrętów, to wiesz, Książe raczej nie będzie tolerował gdy "kręcą" jego majątkiem. Polityk w demokracji sam będzie "kręcił" jak najwięcej, w końcu za cztery lata wybory i lud może wybrać przeciwną opcję ;-))).

  • "To nie etyczne być rajem podatkowym" -- piękne i prawdziwe. Etyką w Polsce jest trzymanie w ryzach całego narodu i decydowanie o wszystkich jego elementach bytowania. Polska krajem nakazów, zakazów, akcyz, zezwoleń, kontroli, inspekcji, policji. Albo dojdzie do całkowitego ubezwłasnowolnienia albo to się zawali. Administracja staje się hiper wyspecjalizowaną grupą społeczną w dysponowaniu pieniędzmi obywateli.

  • A kto niby decyduje i jak o elementach twojego bytowania?

  • Czyżbyś Lotusie chciała żeby wszyscy na świecie byli nieprzyzwoicie bogaci. Nie ma takiej możliwości. Ktoś musi przyzwoicie biedniejszy.

  • Urzędnik decyduje o tym gdzie i jak się wybudujesz, decyduje czy i kiedy dostaniesz przyłącze wody, kanalizacji, gazu. Urzędnik decyduje gdzie i kiedy Twoje dziecko pójdzie do szkoły. Decyduje też o tym czy w twoim mieście będzie 1 czy 10 hipermarketów czyli o tym gdzie i za ile kupujesz. Urzędnik decyduje o tym czy jeździsz w pasach, gdzie masz palić papierosy i czy w parku możesz wypić piwo. Urzędnik decyduje czy w danym miejscu możesz się kąpać lub czy możesz na swojej posesji ściąć drzewo. Decyduje też za ile i gdzie leczysz się i jaki masz koszyk świadczeń medycznych. Urzędnik wreszcie decyduje o tym czy nie jesteś złodziejem czy tylko w PIT-ie się pomyliłeś ;-))). Decyduje o Twojej rencie, emeryturze i miejscu Twego pochówku :-)))).2010-06-07, 17:27Nie Koniku. Chodzi mi o to abyśmy my Polacy byli nieprzyzwoicie bogaci. Inne nacje mogłyby na nas pracować. Nie byłoby fajnie? :-))).

  • Jeżeli wszyscy w Polsce będą nieprzyzwoicie bogaci to i tak ktoś będzie biedniejszy, a ktoś bogatszy np. o 1 samochód. Tworząc taki kraj i tak będziemy mieli podział na bogatszych i biedniejszych. Chyba, że wszyscy są jednakowo nieprzyzwoicie bogaci. Ale to utopia lub komuna.

  • Oczywiście Koniku, dobrze gdy są ludzie bardziej i mniej bogaci bo to jest motorem postępu. Każdy chce mieć lepiej :-))). Chodzi o to aby nie było biedy i głodu :-(. Jak w Liechtensteinie ;-)))

  • Zatrzymajmy się na Polsce. Wszyscy są nieprzyzwoicie bogaci! A brałaś pod uwagę czynnik ludzki, to co się dzieje w głowie tego biedniejszego. Jego odczucia będą bardzo subiektywne - on będzie się czuł biedny chociaż ma wszystko - do czasu. Wszyscy bogaci, na wszystko ich stać. Jesteśmy bogaci, wszyscy na nas pracują, a za swoją pracę żądają coraz więcej, a my jako bogaci nic nie wytwarzamy tylko kupujemy. Tylko frajer będzie sprzedawał bogatemu Polakowi chleb za tyle ile biednemu Czechowi. I nie pisz, że będziesz jeździła wtedy na zakupy do pepiczków bo tam też wtedy podrożeje. Takie perpetum mobile. Jak długo może potrwać taki stan szczęśliwości. Jutro towar będzie droższy i tak z dnia na dzień w postępie geometrycznym ceny będą rosły, aż bogatych zostanie garstka i wrócimy do poziomu. Biedni wyciągną od nas kasę i sytuacja się odwróci. Zmierzam tylko do filozoficznego podejścia do biedy i bogactwa. A wiesz ilu ludzi woli być biednym niż np. pracować żeby być bogatszymi. Na co dzień ma do czynienia z "biednymi" którzy nie chcą "pomnażać" swego dobrobytu tylko mają roszczenia. Że niska pensja? Cały czas wkurza mnie tzw. płaca minimalna w Polsce. Czysty kretynizm chociaż ograniczający w dużej mierze dowolność pracodawcy w ustalaniu płacy.Istnienie biednych i bogatych niestety u nas nie jest motorem postępu dla większości.2010-06-07, 18:36A czy to na Mauritiusie, czy Lichtensteinie i tak urzędnicy decydują o wymienionych przez Ciebie sprawach. ponadto istnieje podaż i popyt.

  • Myślałem że jestes w Poznaniu2010-06-07, 20:18Ooooo a to co jest?2010-06-07, 20:25Sprawa biedy czy bogactwa nie jest tu decydująca, Koniku. Chodzi o to, że każdy może wybrać :-)). Jeśli biedny chce być biedny to żaden problem. Ja nie podchodzę do tego filozoficznie tylko pragmatycznie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Konik na odwieczny marksistowski problem, że zawsze będzie ktoś bogatszy. Lepiej bądźmy wszyscy biedni?2010-06-07, 20:39Zauważyłem, że niedouczony renegat Przemysław ma nieustanne obsesje na punkcie Polski. Zaślepionana antypolska nienawiść nie pozwala mu zauważyć, że to wcale nie jest nasza specyfika. Przypisuje Polsce problemy całej cywilizacji euroatlantyckiej. To jest w Grecji, Hiszpanii, Francji i USA. My tylko grzecznie podążamy za nimi.

  • Już napisałam, że gdy wszystko jest w naszych rękach możemy decydować. Gdy nam odbierają coraz większe pieniądze to i odechciewa się pracować i płacić podatki :-(((Ja tez mam chyba trochę obsesje na punkcie Liechtensteinu ;-)))). Ale to by mi odpowiadało :-).

  • Chyba nie skumałeś Aa. Ja tego problemu nie mam. Po prostu tak jest i Marks nie ma z tym nic wspólnego. Jeśli chcesz bądź biedny.Lotusie, nie da się tak zrobić, żeby wszyscy byli biedni albo bogaci. Bogactwo nie wynika z "myślenia życzeniowego" tylko z naszej własnej pracy w dużej mierze uzależnionej od okoliczności.