Marischka ma rację!Geny są bardzo ważne. Dziecko niezrównoważonych rodziców ma duże szanse aby być takie jak oni. I nic tu wychowanie nie pomoże. Takie są nieubłagane prawa ewolucji :-))).
Chce zajsc w ciaze
-
-
Moje zdanie jest takie. Nie ma złych patologicznych dzieci. To świat dorosłych je takimi robi. Mówi się, ze strach brać bo z patologicznej rodziny, że geny jakies patologiczne. Wiadomo jeśli matka w ciaży pije pali dziecko obciązone może być jakas chorobą itd. Wiem i wierzę że wiekszość dzieci mozna uratować przez świadomą adopcję. Każdy by chciał dziecko super idealne, ale takich nie ma. Takim dzieciom potrzeba ogromu miłości (zreszta każdemu), serdeczności, wyrozumiałości, ale tez i dyscypliny. Madrości przede wszystkim jakie mieć podejście. Napewno jest to bardzo trudne, ale wierzę że skuteczne. My dorośli tez chcemy kochac byc kochani, o ilez bardziej dziecko, które uczy się życia patrząc na dorosłych. Przykład pana doktora który wzioł chłopca, i niby była rodzina itd. ale nigdy nie wiemy jak w rzeczywistości tam było naprawdę. To że to był p. Doktor, że miał zonę i poukładane zycie... Nikt tak naprawde nie wie jak te relacje wygladały naprawdę. Wyjatki nie potwierdzaja regóły. Mam znaajomych co maja adoptowana córcię, są szczęśliwi, dziecko szcęśliwe, drudzy tak samo.2010-06-24, 16:46Lotusie błagam! Jaka ewolucja?2010-06-24, 16:59Czyli co lotusie dzieci z patologicznych rodzin to jakiś szmelc, bez szans na normalne zycie? Widać nie masz pojęcia zielonego o czym piszesz. Znam dzieci alkocholików, z domów patologicznych, którzy sa juz osobami dorosłymi, i sa to wspaniali i porządni ludzie, a wiesz dlaczego? Bo znalazły sie osoby które okazały im ciepło i dały schronienienie, przed wiecznie pijana matką! Denerwuja mnie takie wypowiedzi jak twoja. Jeśli to ewolucja to powiedz mi jedno. Skoro człowiek ewoluował i z dzikusa stał się człowiekiem współczesnym, potrafiacym robić tak niesamowite rzeczy jak rozszczepianie atomow i wogóle do rana mozna wymieniać, to dlaczego nie ewoluował tak żeby tej patologii nie było. Czemu orangutan sie prostował, prostował aż sie w końcu stał człowiekiem, a reszta małp nie ma zamiaru stać sie człowiekiem? Prawda jest taka że każdego człowieka i każde dziecko mozna uratować. Patologia jest wyborem człowieka, podejmuje decyzję, i potem rodzą się konsekwencje idace w pokolenia. Wierzę że w każdej chwili mozna to przerwać, i z kazdej patologii może być jeszcze dobry owoc.
-
Do, A " i twojego przykładu wychowania, zgodzę się, że rodzice wychowywali dzieci jednakowo, a one całkowicie się różniły. Bo tu właśnie przeważyło coś co wzięło górę i wcale nie była to kwestia wychowania, co cały czas usilnie staram się powiedzieć. Co do przykładności rodziców, to oni mogli być jak najbardziej w porządku, ale któreś z ich rodziców mogło mieć te gorsze cechy, które niestety odziedziczył chłopiec. I chyba teraz wspólnymi siłami dochodzimy do tego, że to nie tylko wychowanie ma ogromne znaczenie w życiu każdego człowieka! I tym samym działa to w drugą stronę, gdzie rodzice są do niczego a dzieci wspaniałe. Ale i tu i tu istnieje duże prawdopodobieństwo, ze geny odziedziczone po rodzicach, czy przodkach wezmą górę. I z pewnością rusałka nie zarzuca nikomu i nie osadza, że dziecko adoptowane, nie będzie wspaniałym człowiekiem, ale dyskusja nie polega tylko na opieraniu się na jednym punkcie widzenia! A" Ty wiesz o czym mówisz wychowując adopcyjne dziecko, a być może rusałka wie jak wychowuje się swoje dziecko, różnica polega tylko na tym, że każdy wie swoje, cudzego nie znając. I nie sądzę, żeby napisała tu cokolwiek złego, to są tylko przykłady z życia, a na jakim podwórku to życie się rozgrywa, to chyba nie ma zbyt wielkiego znaczenia. Nikt nie osądza nikogo i nie potępia, czy wychwala. Każdy przestawia swoje własne argumenty i czepianie się kogokolwiek nie jest tu na miejscu. Jeśli w temacie miałyby być przedstawione same superlatywy, powinno to być wyraźnie zaznaczone i napisane, ze nie podlega dyskusji! Nie wiem, jak moje życie się potoczy i czy kiedyś zły los nie sprawi, ze moje dzieci znajdą się w domu dziecka ;( czy ktoś inny nie da im szczęścia i serca, ale one będą miały coś ze swoich rodziców i nic tego nie zmieni!
-
Ludzie się boja takie dzieci adoptować bo krążą opowieści dziwnej treśćci na temat takich dzieci. Wiadomo ze jest to bardzo trudna sprawa, ale nie można pleść że wychowanie nic nie pomoże. Jak by wszyscy tak myśleli to dopiero by była patologia!
-
Marto napiszę ale na pewno nie zrozumiesz :-(.W genach zapisane są pewne nasze cechy, zarówno dotyczące koloru oczu jak też cech naszego charakteru. Te cechy bardzo często przekazujemy potomstwu. To dlatego mały delfinek podobny jest do dużego a kardynałek nie przypomina sępa i to zarówno z wyglądu jak i z zachowania ;-))). Te swoiste cechy jak i drobne różnice utrwalają się przez miliony lat w toku ewolucji (głównie na skutek doboru naturalnego). To normalne :-))). Oczywiście są od reguły wyjątki, o których Ty napisałaś :-)))
-
Chm. To że człowiek zaczyna żyć patologicznie, to nie jest kwestia genów. Myśle że zaden człowiek nie chce być patologią, sa czynniki które powoduja że popada w takie zycie i nie potrafi sam z tego wyjść, potem brnie to dalej rodzą się dzieciaki, patrzą na to zachowanie. Dzieci nie dziedziczą genu patologii, dzieci dziedziczą codzienne obrazy towarzyszące im w dorastaniu. Bieda, pijana mama nie mogaca sobie poradzić ze sobą. Najlepiej zwalać na geny, bo to najprostsza droga. Przykład jaki na codzień ogladaja te dzieci. A dzieci czerpią przykład z rodziców, więc jeśli dziecko wychowuje sie w alkocholu prawdopodobnie bedzie żyło tak samo, bo ono nie zna innego zycia i nikt mu nie pokazał. Jeśli by była to sprawa genów to znaczyło by że to dziecko jest apsolutnie skazane na śmierć i tułaczkę. Jeśli ojciec z matka np klną w domu, powiedzmy nie pija ale klną, i dziecko od małego słucha to i tez zaczyna przeklinać, to tez sprawa genów? Albo jeśli rodzic ukradł coś na oczach dziecka, i pokazuje mu że tak można robic to jest sprawa genów? To jest jego decyzja i robi to bo podejmuje taka decyzję, a dzieci na to patrzą.
-
Maro, a czy ktoś tu mówił, że nic? Wyraźnie napisałam, że nie tylko wychowanie odgrywa tu ważna rolę! A nie że wcale :).
-
Noir Lotus, nie znasz jeszcze życia :-) pozdrawiam.
-
No dobrze, mówisz ze geny nic nie znaczą, to jak mi wyjaśnisz na przykład pewne triki, które ktoś odziedziczył po swoich dziadkach, których nigdy na oczy nie widział? Jak można wytłumaczyć zachowanie dziecka, które jest identyczne jak zachowanie ojca, którego nigdy w życiu nie widziało?2010-06-24, 17:21Ilu jest tu nas, tyle znajdziemy racji :) Każdy będzie miał swoją, nie koniecznie lepszą od innych :).
-
Myślę, że znam :-)))).Byłam fotomodelką... ;-))))).Marischka ma rację. Wychowanie może oczywiści wiele zmienić ale... rzadko :-(.
-
Jeszcze moment, a sami staniemy się patologią i zaczniemy się tu tarmosić :D
Na złagodzenie dyskusji, proponuję coś do posłuchania :) -
Jak byłas fotomodelka to znasz, ale od innej strony :-) Prawda jest taka że dorośli biorąc dziecko z domu dziecka nie zdaja sobie jednak sprawy do końca jakie wyzwanie przed nimi. Inna sprawa wziąść dziecko nowonarodzone a inna kilkuletnie które juz nie jedno w zyciu widziało, i jest poranione do szpiku kości, i trzeba te rany leczyc latami. Oczywiście że pewne cechy mamy w genach. Ale kwestia nałogów, i rozmaitych patologii to nie kwestia genu. Same podajecie przykłady że powiedzmy normalna rodzina, tradycyjna bez patologii a dziecko stwarza problemy i wogóle schodzi na złą drogę. Rodzice walą sie w glowe gdzie popełnili błąd. Logicznie. Dziecko urodzone przez matke alkocholiczke, nie musi byc alkocholikiem, ale jest wieksze prawdopodobieństwo że będzie problemowe itd. bo nie ma dobrego przykładu. A dlaczego matka stała sie alkocholiczką? Moze z róznych powodów i czynników życiowych przeważnie. Owszem dzieciak dziedziczy, postępowanie i zycie rodziców ale nie przez geny tylko przez to na co patrzy całe zycie. Patologia rodzi sie nie w genach, na patologię składa sie zawsze jakiś czynnik, decyzja dorosłej osoby i dalsze jej życie i trwanie w tym.
-
No niestety, tu się różnimy :-))).Jestem atrakcyjna bo miałam atrakcyjną matkę i przystojnego ojca.Jestem zadziorna i nieustępliwa bo taka była moja matka i ojciec.Nie mam nałogów bo w mojej rodzinie nikt nigdy nie lubił być od niczego uzależniony.I nie ma to nic wspólnego z wychowaniem, bo wychowywałam się na zupełnie kogoś innego ;-))))).
-
Mamo: chwalą nas; Wy mnie, a ja Was. I taka dziewczyna marnuje się na wyspie. Osiecznica pozdrawia.
-
Naprawdę myślisz że nie masz nałogów i zawdzieczasz to genom? :-) Nie masz poniewaz rodzice pokazali ci że można żyć bez tego, dlatego nie masz. Ale cos motasz, nie rozumiem ostatniego zdania, jak by sama sobie zaprzeczasz: "Nie mam nałogów bo w mojej rodzinie nikt nigdy nie lubił być od niczego uzależniony. I nie ma to nic wspólnego z wychowaniem, bo wychowywałam się na zupełnie kogoś innego ;-) ).