Poezja... Wiersze, które czytam

  • ... wiersze, które pisze...

    "Miiłości".

    O miłości moja jedyna,
    Czy zdołam Cię kiedyś na zawsze zatrzymać?
    Gdy przyjdziesz do mnie z uśmiechem.
    Czy nie spłoszę Cię grzechem.
    Grzechem niemądrości.
    Lub głupiej zazdrości.
    Brakiem brawurowej odwagi.
    Bądź posągowej powagi.

  • Uuuaaa.Greginfo..fajny wiersz...Widzę ,że piszesz...Zazdroszczę.Ja jestem za "cienka" by coś napisać.Gratulacje.
    2012-03-26, 17:31Za to napiszę wiersz nie mój..Chyba Orzeszkowej
    "Oboje czcili się bardzo
    Miłości wyznac nie smieli.
    Patrzyli na się z ukosa , chociaż miłością płoneli.
    A gdy się wreszcie rozstali ,
    w najcięższej serca żałobie ,
    pomarli z dala od siebie ,
    nie wiedząc nawet osobie. "

  • Gala napisał(a): Uuua. Greginfo. Fajny wiersz... Widzę, że piszesz... Zazdroszczę. Ja jestem za "cienka" by coś napisać. Gratulacje. 2012-03-26, 17: 31. Za to napiszę wiersz nie mój. Chyba Orzeszkowej "Oboje czcili się bardzo Miłości wyznac nie smieli. Patrzyli na się z ukosa, chociaż miłością płoneli. A gdy się wreszcie rozstali, w najcięższej serca żałobie, pomarli z dala od siebie, nie wiedząc nawet osobie. ".[/blockquote]
    Bardzo mądry Twój wiersz Gala. Dzięki bo daje dużo duzo do myślenia lub działania ;-).
    2012-03-26, 17:35
    Gala napisał(a): Uuua. Greginfo. Fajny wiersz... Widzę, że piszesz... Zazdroszczę. Ja jestem za "cienka" by coś napisać. Gratulacje.

    Takie tam, mało ważne moje pisanie ;-).

  • ;-) :-D
    2012-03-26, 17:37Nie miej kompleksu niższości.Nie podcinaj sam sobie skrzydeł.By osiągnąć góry , trzeba ciężko się napracować.Ważne ,że piszesz.Pisz , bo ciekawe jest to co przeczytałam wyżej.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    CHCIAŁBYM...
    Antoni Lange.
    Chciałbym być świeżym porannym tchnieniem.
    Wietrzyka,
    Co twoje piersi wiosny pragnieniem.
    Przenika.
    Chciałbym być słońcem, co cię ogrzewa,
    W szat bieli.
    Chciałbym być taką, co cię oblewa.
    W kąpieli.
    Chciałbym tą cząstką wybraną zostać.
    Przestworza,
    Które obleka białą twą postać.
    Jak zorza.
    Chciałbym być okiem twym - i uśmiechem.
    Twym smętnym;
    Falą twych włosów - piersi oddechem,
    Krwi tętnem.
    Chciałbym być dumań twych marzycielskich.
    Przędziwem.
    Uczuć twych żarem - piersi twych sielskich.
    Ogniwem.
    Chciałbym się całą mą przeobłoczyć.
    Osobą.
    W tobie - i z tobą byt mój zjednoczyć:
    Być tobą!

    H. Sienkiewicz.

    Miłość jako nasionko leśne z wiatrem.
    szybko leci, ale gdy drzewem w sercu wyrośnie,
    to chyba razem z sercem wyrwać ją można.

    Emil Zygadłowicz.

    Szliśmy z oddali - cieniem -.
    Spotkaliśmy się - płomieniem -.
    - Czem nasze życie -? -: miłością.
    - Czem miłość nasza -? -: wiecznością!

  • Gala napisał(a): ;-) :-D 2012-03-26, 17: 37. ... By osiągnąć góry, trzeba ciężko się napracować.

    Gala wiem o tym ;-) Gdy nie ma góry, górki w pobliżu to źle się czuje, bardzo źle. Gdy nie mogę na coś się wspinać lub coś osiągać to jestem chory ;-).

  • "Weite Welt und breites Leben" J.W.Goethe

    "Szerokie życie , daleki swiat;
    Szczery wysiłek długich lat...
    Szukać bez przerwy ,bez przerwy budować;
    Nie spocząć przy drodze lecz drogi prostować.
    Co dawne - otaczać wiernie czcią.
    Nie kostnieć , gdy nowe prądy prą.
    Serce radosne i prawe cele:
    Trzymaj się tego , a zdziałasz wiele".

    Bardzo lubię ten wiersz , w ogóle lubię poezję Goethego ,jednak ten wiersz to jakby życiowe credo dla każdego.Przypomina również troszkę pewien wiersz naszego kochanego Adama Asnyka , prawda?

  • Amor i czaszka
    Baudelaire Charles

    Na czaszkę ludzkości wsiadłszy

    Anioł rozparty,

    Profan, jak z tronu z niej patrzy

    I stroi żarty.

    Dmucha rój baniek skrzydlaty,

    Każda lot bierze,

    Jakby ścigała gdzieś światy,

    W sinym eterze.

    Wątły, świecący glob fruwa,

    Chyżymi loty,

    Pęka - i tchnienie wypluwa,

    Niby sen słoty.

    Za każdą bańką głos czaszki

    Słyszę, jak jęczy:

    "I kiedyż koniec igraszki

    Dzikiej, szaleńczej?

    Bo to, co ciskasz w przestworze,

    Tak lekko, śmiało,

    To mózg mój, zbójco, potworze,

    Krew ma i ciało!"

  • Kalla przerażasz.

  • "Niewiele chciał " pios.w wyk.Edyty Geppert ,autor słów: nie wiem kto?

    Niewiele chciał, niewiele miał
    I życie, jakie było, brał otwarcie
    W dziurawe swe kieszenie dwie
    Ładował szczęście swe i żarcie

    Nikogo nie miał poza jedną
    Co tak jak on też była biedną
    I wszyscy wielkim kołem ją mijali
    Nikt nie chciał poznać nigdy jej
    Lecz czasem gdzieś, na drodze swej
    Spojrzenia ich i biedy się spotkały

    Nie jeden pod jej ciosem padł
    I nie pozostał nawet ślad z człowieka
    On jeden na nią sposób miał
    Bo jak o własną żonę dbał i klepał

    I już miał złożyć wieczny ślub
    Na miłość, wierność aż po grób
    Gdy biedę nawiedziła chęć rozstania
    Nędznego życia miała dość
    I coraz większa brała ją złość
    Gdy on zabierał się do jej klepania

    A to był błąd, odeszła stąd
    Zrozumiał, że jak dziecko jest naiwny
    bo apetyt rósł i malał luz
    Więc fason bardziej trzymał sztywny

    Samotność trwała niezbyt długo
    Bo z jednej biedy popadł w drugą
    Czy warto było przed nią tak uciekać
    Tak było jest i tak już będzie
    Bo biedy dzisiaj pełno wszędzie

    Tak było jest i tak już będzie
    Bo biedy dzisiaj pełno wszędzie
    A człowiek lubi czasem coś poklepać
    A człowiek lubi czasem coś poklepać

    A człowiek musi czasem coś poklepać

  • GREGINFO napisał(a): Kalla przerażasz.

    To nie ja to Baudelaire Charles- jeden z najlepszych poetów świata.

  • Gala mądry wiersz.

  • Uzupełniam autora wiersza - Henryk Alber.Musiałam troszkę poszperać;-) Cieszę się ,że tak go oceniasz;-)

  • kalla napisał(a): To nie ja...

    To Ty cytujesz nie on.

  • Tańcząca żmija
    Baudelaire Charles

    Lubię, senny mój aniele,

    Złotą, mieniącą

    Na przecudnym, gibkim ciele

    Twą skórę lśniącą!

    Włosów twoich las odurza

    Wonną głębiną,

    Dłoń jak pływak się zanurza

    W toń czarnosiną.

    Niby rankiem łódź zbudzona

    Przez wietrzyk nagle,

    Dusza jeszcze rozmarzona

    Rozpina żagle.

    Snem twe oczy ociężałe,

    Z chłodnym wyrazem,

    To klejnoty, gdzie się zlały

    Złoto z żelazem.

    Zda się, gdy twa postać mija,

    Piękna, niedbała -

    Jakby się na lasce żmija

    W takt kołysała.

    Głowa, pełna snów leniwych,

    Jak u dzieciątka,

    W rytm się słania pieszczotliwych

    Ruchów słoniątka.

    Kibić twa, jak łódź rybacza,

    Chyli się w chodzie

    Z boku na bok - zda się macza

    Swe reje w wodzie.

    Niby zdrój, co śniegów tryśnie

    Po lśniących zrębach,

    Kiedy wilgoć ust twych pryśnie

    Na białych zębach -

    Jakbym u Rajskiego Gazdy

    Pił tęgie wino -

    Niebo płynne, a w nim gwiazdy

    Chłonął z tą śliną!