aGaP napisał(a): Ja pozwoliłam mu odejść choć było to trudne. Dziś chyba jest szczęśliwy... Gdybym "walczyła" wtedy o niego tylko bym się ośmieszyła bo czlowiek nie jest na smyczy żeby go trzymać przy sobie wbrew jego woli.
Ja zrobiłem identycznie ale walczyłem tylko z jej wyborem a nie z człowiekiem.