Przykro. Smutno. Rozpacz.
Walka
Dyskusja dla wiadomości: Walka.
-
-
Nic tak nie rozbudza lenistwa, jak jałowe rozmowy!
-
Myślisz chyba o tych peanach zachwytu nad trafnością oceny internetowej walki wrogich ugrupowań, jak widzisz - są jednak niezależnie myślący internauci i po walce z nimi jakoś kurz opadł, a może się mylę i jeszcze ktoś coś jałowego napisze :-).
-
> Gwizdała nie lubi Romana? I co z tego? Ja nie chcę z nim rozmawiać o tym, czy go > lubię, czy nie, ale o sprawach ważnych dla miasta. Sorry, ale ja też nie przyjąłbym zaproszenia do programu wiedząc, że będzie go prowadzić i montować szef kampanii wyborczej mojego konkurenta. W tym momencie dziennikarską rzetelność możemy między bajki włożyć, niezależnie od deklaracji. Lis i Olejnik mają swoje wyraźne poglądy, nigdy jednak - w odróżnieniu od Pana - nie startowali w żadnych wyborach, nigdy też nie byli szefami jakichkolwiek sztabów wyborczych. Nigdy nie wykonywali płatnych usług na rzecz jakichkolwiek samorządów, nie y byli też ich rzecznikami prasowymi. To są niestety smutne fakty.
-
I właśnie z tych wszystkich powodów, które tak ładnie tu podałeś Marcinie Mądry ludzie chcą, by to właśnie ten dziennikarz zrobił wywiad z prezydentem. Wiesz dlaczego? Bo mamy dość "profesjonalnych" i "niezależnych" dziennikarzy teamu pani Burhard i pan Łętowski, którzy wysyłają prezydentowi pytania na kartce tydzień przed wywiadem, a potem pozwalają mu pleść, co mu ślina na język przyniesie. I nawet gdyby jakaś sensacja walnęła ich w głowę, to i tak zadadzą następne pytanie z notatniczka, bo pan prezydent tak się na nie rzetelnie przygotował. Gdyby był ze mnie Palikot to bym to nazwała prostytucją. Ale prezydent i jego obrońcy wolą to nazwać niezależnością. To są dopiero smutne fakty! Chcemy wywiadu, a nie opowieści prezydenta jakie to wspaniałe rzeczy robi dla miasta i że go pan G. Obraził. Mamy gdzieś tych "rzetelnych" dziennikarzy i ich kartkowe pytanka. Chcemy kogoś kto MA poglądy, a nie kleik ryżowy made in Łętowski and Burhard. Ale prezydent nie ma na tyle odwagi i ten fakt dla niego jest najsmutniejszy!
-
Bardzo niezmiernie ogromnie i nieskończenie obiektywna opinia:D"Mamy", "Chcemy" - to brzmi jak większa grupa osób, czyli Salome pisze jako przedstawiciel/ka ludu bolesławieckiego?2009-01-25, 13:15Prezydent - jak każdy człowiek ma prawo wyboru i może, jak każdy człowiek chadzać na wywiady tam, gdzie chce.
-
A chodzi tam, gdzie się nie boi.
-
Salome czyżby Piotr r. był pospolitym tchórzem? Jak pamięcią sięgnąć nigdy nie zgodził się na publiczną debatę ani z Burniakiem ani ze Stasikiem dla Łętowskiego, czy\ dla Gwizdały! Co innego odpowiadać przez panią Gergont na zadane tydzień wcześniej pytania w internecie a co innego z adwersarzem osobiście przed kamerą. Nasza ciociolinda z telewizji Azart sat nie pochodzi nawet z Bolesławca, wiec pieniądze, które jej firmie płaci Piotruś Pan są najważniejsze i dlatego mamy tą nie do zniesienia papkę pro romanową, no ale zaraz beneficjenci tego skorumpowanego układy zaczną się drzeć jak stare pisowskie gacie...
-
Prezydent ma obowiązek odpowiadać na pytania dziennikarzy, ustawa mu to nakazuje. Z tego co wiem, program Krzyśka nie jest montowany, więc czego prezydent się boi? On chodzi tylko tam gdzie wie, że nie usłyszy żadnego niewygodnego pytania. To takie oczywiste, że aż dziw bierze, iż niektórzy nie rozumieją.
-
Jedno jest pocieszające - jedyne, co w naszym pięknym mieście nigdy nie zawiedzie, to poczta pantoflowa :-).
-
Salome: kogo masz na myśli pisząc "chcemy"? Przeciwników Romana? To oczywiste, że oni chcą, aby wywiad przeprowadził ich reprezentant. Taki ich redaktor zada trudne pytanie, włączy straszną muzyczkę w tle i będzie efekt. Jestem sympatykiem PO, nigdy nie zagłosowałbym na PiS, ale nie dziwię się, że Roman nie chce przyjść do programu prowadzonego przez kogoś, kto przed wyborami mówił na swoim portalu: "Piotr Roman źle rządzi" (dosłownie). Przecież kogoś takiego i tak nie da się przekonać do własnych racji. Dlaczego Istotne nie tropią afer w Powiecie? Może dlatego, że mają podpisaną ze starostwem umowę i biorą kasę za prowadzenie powiatowej strony? Afery mamy więc w Urzędzie Miasta, w starostwie zaś "ordery radości". Ręce opadają.
-
Widzisz Marcinie, problem w tym, że program Gwizdały nie polega na przekonywaniu go przez jego gości. Ty przywykłeś do programów, w których rządzący politycy przekonują ludzi do siebie a opłaceni dziennikarze nie zadają niewygodnych pytań. U Gwizdały jest porządna rozmowa a nie ustawione wcześniej pytania.
-
Muszę przyznać że miałem lepsze zdanie o Romanie. Jak widzę facet boi się przyjść do programu i odpowiedzieć na kilka pytań. Co mnie obchodzi co mówił redaktor dwa lata temu. Mnie interesują odpowiedzi prezydenta na aktualne rzeczy. Nie podejrzewałem że Roman będzie aż tak słaby.
-
Marcin, każdy robi, to co lubi :) Afer w powiecie nie tropi nikt. Nie wiem, czy zauważyłeś? Może ich nie ma, a może "obiektywni" dziennikarze nie ruszą tyłkami po własny temat, tylko zawsze pójdą na łatwiznę. Prościej pogadać sobie z oburzonym na redaktora Istotnych prezydentem niż samemu zrobić własny materiał. I w takich programach Roman chce brać udział. Sam pewnie dzwoni do Łętowskiego, by z nim pogadać. Nie wiem, czy prezydent może, czy nie może przekonać do własnych racji osobę nastawioną do niego negatywnie. Nigdy tego nie próbował, chociaż jest politykiem i to jego robota przekonywać do siebie nieprzekonanych. Kogo do diabła ma przekonywać? Popleczników? Jego dewizą jest: Będę rozmawiał z tymi, co mnie lubią, z tymi co mnie nie lubią słowa nie zamienię, bo mam do tego prawo. On się z choinki urwał, czy jest dorosłym facetem, który chce zrobić karierę jako polityk? Stary, Ty się prezydentowi nie dziwisz, bo go popierasz. Dasz na niego swój głos. To ja jestem nieprzekonana. Niech mnie przekona, bo to o mój głos będzie walczył, Twój już ma! Ty mi powiedz, dlaczego wszyscy jego doradcy z nim na czele są tak głęboko przekonani, że facet w wywiadzie z nieprzychylnym redaktorem przegra? Taki jest cienki? A gdyby dokopał redaktorowi? Są politycy, którzy nikogo się nie boją i potrafią zagiąć najlepszych. Pomyślcie o swoim drogim koledze bardziej pozytywnie. Więcej wiary chłopcy!
-
Salome - od jakiegoś czasu nie wypowiadam się na tematy polityczne ale (kropki). Pan K jest aferzystą i byłoby to nawet dobre zjawisko gdyby nie chodziło o ugranie czegoś dla siebie. Wywiad z nim jest wdepnięciem na minę z bardzo prostej przyczyny. Osoby uczestniczące w rozmowie nie mają wpływu na efekt końcowy tego wywiadu. Pan K robi sobie show, a rozmówcy i tak ukazani zostają w krzywym zwierciadle. Można się zastanawiać jak to się dzieje? Skutek jest prosty - nikt poważny nie chce wystąpić przed jego kamerami. To akurat mnie nie dziwi, Ciebie tak - dlaczego? Znowu odpowiedź jest prosta - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A Krzysiowi i tak zależy na mamonie, nie ważne czy z lewej czy z prawej strony. Ważne by była.