Haha, czyżby pojawił się nowy wątek w śledztwie "kim jest W? " Bo przyczepiłaś się do mnie nader dziwacznie, Migotko i właściwie nie wiem po co? Ale jeżeli ukojeniem na Twą zbolałą duszę będzie myśl, że jestem ostatnią chamką, to proszę bardzo, możesz sobie tak myśleć. Mnie to zupełnie nie przeszkadza :) życzę miłego dnia :).
Klient nasz pan
Dyskusja dla wiadomości: Klient nasz pan.
-
-
Zabrakło Ci argumentów w dyskusji, że się własnym "chamstwem" zasłaniasz?
-
Nie, droga Migotko, po prostu nie zamierzam się Tobie z niczego tłumaczyć, ani niczego Ci udowadniać. Po prostu.
-
Si decem habeas linguas, mutum esse addecet.
-
No widzisz :).
-
Do poniedziałku W!
-
No i widzisz Migotko, jak się domyśliłam o co chodzi :) Jaki od poniedziałku przywdziewasz nick?
-
Kochana moja... czekaj z utęsknieniem Dziś wracaj do dzieci, moja Ty domyślna.
-
Żałosne, do jakiego poziomu się zniżasz, kobieto, z powodu jednej małej W :).
-
W, odpuść. Ktoś na siłę chciał rozpętać burzę w szklance wody. Kazuistyczny sposób myślenia ułatwia mu/jej przednią zabawę i niech trwa w marnym wyobrażeniu o werbalnym zwycięstwie. Trzeba naprawdę mieć specyficzne podejście do życia, by nie zrozumieć prostego przekazu o wzajemności, jeżeli chodzi o relacje urząd-petent. Wiele osób wychodzi z założenia, że coś im się należy i - już. Eliminowany, niestety, jest z tego założenia czynnik ludzki. W praktyce dotyczy to zarówno petentów, jak i w sporej części (co nie znaczy, że wszystkich) urzędników. I wszystko na temat. Grażyna, jak zwykle, poruszyła ciekawy problem. W ciągu dalszym brakuje warsztatu (nawet, jeżeli jest oryginalny pomysł - językowo realizacja wypada słabo).
-
Szelmo, odpuszczam sobie :) To kolejna odsłona, pod zmienionym nickiem, próby zdyskredytowania mnie jako osoby, żeby nikt nie chciał czytać tego co piszę na forum. Osoba zainteresowana tym zdyskredytowaniem musi mieć niewątpliwe kompleksy, bowiem ktoś pewny swoich talentów i mający klasę, nie przejmowałby się krytyką i nie ośmieszał się po raz kolejny tak płytkimi tekstami jak powyżej, no i w poprzednich topicach również.
-
O potrzebie traktowania z szacunkiem obywateli napisano coprawda miliardy tekstów, nawet jest coś takiego jak etyka. Ja myślę, że ten temat to coś takiego jak skrzynka skarg i rozczarowań, a niech narzekają sobie ludzie! Najlepiej niech wypisują te wszystkie kalumnie o urzędnikach, a najlepiej już o Urzędzie Miasta. Tylko po co? Czy wy ludzie uważacie,że w niedalekiej przyszłości czeka na was nowy wspaniały świat niczym z Utopii Tomasza Morusa? Jedyne co mnie dziwi, to fakt, jak prosto jest wciągać ludzi do głupiej nagonki i szafowania nazwiskami.Jak prosto jest się nabrać na tak dziecinny felieton.Szelmo- to nie jest ciekawy temat, bo jest tak oklepany i powszedni, że szkoda wycierać sobię język na mówienie o czymś, co jest oczywistą oczywitością. Dla mnie to przypomina to trochę szkolne wypracowanie napisane w liceum na język polski. W- po wielu już felietonikach, przykro jest zauważać, że każdego tygodnia pojawia się jakiś tymczasowy nick, co tydzień inny, który występuje w tej samej roli. Nie jest trudno zauważyć, jaki jest tego cel. Szkoda tylko,że trzeba się uciekać do takich przedszkolnych machinacji.Co do samych urzędników - raz,że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, dwa- że nie ma ludzi idealnych, a ja chciałbym pochwalić urzędników, którzy są dobrzy w tym co robią, bo poza wiecznym psioczeniem można czasem po prostu zauważyć coś dobrego. Szkoda,że niestety ludzie wolą tylko i wyłącznie doszukiwać się wszędzie czarnych barw. Ustawiczne narzekanie na wszystko przypomina mi codzienną jazdę tramwajem, jak słyszę stare baby, które wyliczają po kolei swoje biegunki, sraczki, stawy i ciśnienia.
-
Zgadzam się z Tobą, Adamie w stu procentach. Wystarczy wejść na którykolwiek z przodujących portali bolesławieckich i zobaczyć ile jest artykułów o wysoko postawionych urzędnikach, wymienionych z imienia i nazwiska (bez woalowania), z błędami wytkniętymi niemalże palcem, które nie odniosły żadnego skutku. Wszyscy wiemy, że jest tak i tak, i nic się dalej nie dzieje. Nawet nie drgnęło. Ten znienawidzony prezydent pełni swą funkcje drugą kadencję - cud jakiś? Hm m m. A pod całą resztą Twojej wypowiedzi podpisuję się obiema rękami :).
-
Cuda zdarzają się tylko dwa razy :) Trzeciego cudu nie będzie :).