Mam pytanie do Oli. Powiedz mi kochana, czym dla Ciebie jest szczęście?
Jakie sa szanse na przetrwanie zwiazku na odleglosc
-
-
Nie ma definicji szczęścia. To odczucie tak złożone że naprawdę trudno powiedzieć. Dla mnie szczęście to bezpieczeństwo (pod każdym względem) spokój ducha, uczucie spełnienia, nie wiem co jeszcze Dla mnie po prostu bardzo ważne jest że mogę się gdzieś na plaży w ciepłych krajach przytulić do męża, że nie muszę (gdy dziecko chore) stać w państwowej przychodni w kolejce, że mogę pracować na pół etatu za godziwe pieniądze, że mam przez Męża zabezpieczoną finansowo przyszłość (swój własny fundusz i lokatę). Widzę Ago że zapomniałaś jak było gdy nie mieliście kiedyś tego wszystkiego, teraz dostrzegasz same wady. Spotkania z Panią Różą nauczyły mnie właśnie jak znaleźć ten złoty środek a nie miotać się pomiędzy "szaloną biedą" a "uporządkowanym bogactwem".
-
Oj, powiem Ci, że ja nie zapomniałam czasu, kiedy zaczynaliśmy od zera, nie mieliśmy nic, ale mieliśmy siebie, a teraz mamy wszystko i nie ma nas. Z tęsknotą myślę o tamtym czasie i dałabym wszystko by móc cofnąć czas. Dla mnie szczęście to codzienny uśmiech moich dzieci, to, że ja i moi bliscy jesteśmy zdrowi, szczęściem był dla mnie dzień, w którym opowiedziałam dzieciom o WOŚP a one natychmiast pozbierały swoje bajki i zabawki i powiedziały mi, że te chore dzieci napewno się ucieszą, a one jak będą chciały nowe zabawki to pójdą do pracy jak mama i tato ( mają dopiero 3 latka). Przytulać się do męża to ja mogę nawet na łące pełnej kwiatów, nie potrzebuję do tego ciepłych krajów. Ech... żal mi takich ludzi...
-
To fajnie, że czujesz się spełniona. Mnie jednak to akurat mało interesuje, natomiast bardzo ciekawi jedno, dlaczego tak świetna wychowawczyni zamilkła, no kamień w wodę normalnie. Nie sądzę, żeby nie czytała naszych postów, no chyba że wyjechała na wspomniane wcześniej Seszele :-).
-
Albo kolejne absolwentki elitarnej szkoły poszły w świat i szuka świeżej krwi ;) hehehehe...2009-01-22, 10:50Szczęście ma wiele postaci. Potrzebujemy zarówno tych wielkich I niezapomnianych - trwałej miłości, przyjaźni, Wspaniałych osiągnięć i odkryć - Jak i tych małych okruchów szczęścia: Deszczu na szybie okiennej, Kota grzejącego się w łóżku, Grzybów na trawie, Podwójnej tęczy, Gasnących świateł w domu, Szeptu odsuwanych zasłon, Chleba domowej roboty. I blasku księżyca na łące, gwiazd, Znalezienia na półce w księgarni Dawno poszukiwanej książki, Słów dentysty: "Wszystkie zęby zdrowe". Tych wszystkich rzeczy, Które rozgrzewają serce i sprawiają, Że warto żyć nawet w najsmutniejszy dzień. /Pam Brown/ I ja się pod tym podpisuję.
-
Pójście do prywatnej przychodni to nie jest aż taki wielki luksus :) Olu, bardzo fajnie że czujesz się spełniona, ale najważniejsze jest to, żebys sobie odpowiedziała na pytanie, czy równie ochoczo i czule będziesz się przytulać do męża i mówić mu, że go kochasz, kiedy powinie się mu noga, i pieniążków będzie mniej. Nie życzę Ci oczywiście tego, i to się wcale nie musi zdarzyć, ale tylko wtedy będziesz mogła powiedzieć, że jesteś z nim na dobre i na złe, i to jest prawdziwa miłośc i spełnienie.
-
Ola nie ma pojecia co to prawdziwa milośc, on tego nie rozmie nie czuje.
-
A co będzie, jak(czego nikomu nie życzę, ale znam taki przypadek) świetnie prosperujący biznesik się załamie, trzeba będzie spłacić ogromne kredyty i mąż wyląduje w psychiatrowie? Wiem z relacji przyjaciółki, że była jedyną żoną odwiedzającą tam chorego męża i trwa przy nim do dziś, klepiąc słodką biedę, bo żyć bez siebie nie mogą. Tylko żal mi tych wszystkich pozostałych.
-
Arianinie to z teledyskiem trafiłem w 100% ;-)
Róża pisz coś bo zaczynam się nudzić! -
Arianinie - dokładnie tak, wiadomo,że osoba, która swoim "lansem" wzbudza zachwyt, ma od razu na starcie kilka plusów. A jeszcze jak powie - że nie musi nic robić a wszystko ma to tymbardziej, mnie dziwi jedno- żyjesz sobie w związku, przecież ktoś cię poznał wcześniej i nie byłeś be ani fe prawda?spełniałeś czyjeś oczekiwania a nagle, po wykładach i naukach przestałeś? To dopiero ekstrema!Ola- napisałaś, że ktoś daje alternatywę, niekoniecznie można to nazwać alternatywą - albowiem poglądy róży nie opierają się na przedstawieniu dwóch różnych poglądów, ale na 1) uwypukleniu zalet, jakie daje znalezienie bogatego męża - i tutaj ważne jest by najpierw go znaleźć a później pokochać, uwypukleniu zalet wygodnego życia i zabezpieczenia interesów2) uwypukleniu wad- jakie pojawiają się, gdy z jej poglądów nie skorzystasz - czyli możesz być kurą domową, mąż nie kupi ci sukienki, bo zapłaci rachunki, pojawi się picie i bicie oraz niechynie rozwód. Czy nie uważasz,że jest to takie pokierowanie poglądami, które nie daje alternatywy, a tylko jedno wyjście?Ola- oczywiście nie będę się rozwodził nad twoim życiem osobistym, bo to twoje życie - a jedynie będę się rozwodził nad tym- czego słuchają młode dziewczyny. Pamiętaj o tym- że twój maż kiedyś może usłyszeć to,że idealną partnerką będzie zaradna i inteligentna oraz skromna dziewczyna, która pokocha go nie za pieniądze, bo wszystko ma też zawsze dwie strony medalu.I ogólnie - w teorii róży nie ma nic o tym- czego chcą mężczyźni.Ktoś pisał o MTV- niestety komercja jest powszechna a normalne jest to,że na ulicy ktoś najpierw patrzy na buty a dopiero później na twarz.
-
Adamie najwyższy czas zaopatrzyć się w perfumy Armani Mania albo Opium, odzież kupimy na wagę khe khe ;-).
-
Masi, ale uważaj, żeby nie była mokra, bo przepłacisz ;p.
-
Na pewno chodzi Ci o odzież? ;p.
-
Masi - wolę Kenzo i Lancome:P
-
Aga, ja tez pewnych spraw nie rozumiem. Związałaś się z mężczyzną, z którym początkowo startowałaś od zera. Kochaliście się. I nagle (lub stopniowo) ten mężczyzna przestał Cię zauważać i poświęcił Cię dla mamony. Czy jest cos gorszego? Owszem ja krótko jestem w zwiazku małżeńskim ale naprawdę kocham mego Męża a On mnie. Pieniądze nie są najważniejsze choć przyznam, że pod wpływem nauk Pani Róży kierowałam się nie tylko ślepą miłością. Ujmę to tak. Kiedyś czułam się nieatrakcyjna i myslałam, że ciężko będzie mi znaleźć mężczyznę który się we mnie zakocha. Było to bez sensu bo właściwie przez wszystkich byłam uważana za ładną dziewczynę (pracowałam wówczas w Aniołku) ale uważałam że nie tak inteligentna jestem biust nie taki (za mały), za chuda jestem itd. itp. Sparzyłam się na nieodpowiedzialnych młokosach i już troszkę dopadała mnie deprecha. I wtedy koleżanka zapoznała mnie z Panią Różą. Naprawdę mi zaimponowała. W krótkim czasie nauczyła mnie dostrzegać wszystkie moje atuty i umiejętnie z nich korzystać. Powiedziała mi, że mam prawo a wręcz obowiązek szukać miłości wśród naprawdę wartościowych mężczyzn. Przeanalizowałyśmy razem jakie moje potrzeby są najważniejsze a czego się tak naprawdę obawiam. Rozbawiło mnie gdy Jej powiedziałam że sex i aparycja wcale nie są dla mnie najważniejsze. Spojrzała, uśmiechnęła się i powiedziała: zatem to już połowa sukcesu :) Zapytała czy wiek mi przeszkadza, odpowiedziałam ze nie. Spodobał mi się jedem z mężczyzn, który niekiedy bywał w Aniołku. Wtedy jeszcze studiował ekonomię. Pokazałam Go Pani Róży na zdjęciu. Poprosiła abym dowiedziała się o wszystkich jego mocnych i słabszych stronach. Potem przekazała mi co i jak zrobić aby zwrócił na mnie uwagę. Początkowo traktowałam to jako zabawę ale Pani Róża zwróciła mi uwagę że ma wiele cech na których zależy mi w przyszłym małżeństwie. Wierzcie lub nie ale zaczęłam się w nim wolno zakochiwać. Nie oczekiwałam od niego tego czego nie mógł spełnić, zadowalałam sie tym co dawał. W pewnym momencie wiedziałam, że go kocham i niezależnie od wszystkiego Go nie porzucę, a On zupełnie niezależnie, jakby odczytujac moje obawy zadbał aby nawet gdyby (nie daj Boże! ) coś Mu się stało, abym była z córeczka finansowo zabezpieczona do końca życia. Taka jest moja historia i naprawdę nie diabolizujmy tego co robi Pani Róża. Ona wielu dziewczynom pomogła.