To ciekawe co piszecie ale jakby skumalo sie kilka osob to napewno by sie dana osoba nie wywinela. A wiecie co mi po porodzie zaproponowal ordynator. Psychologa a czy psycholog by mi pomogl watpie. Oni nawet nie wiedzieli co mojemu dzicku jest dopiero chrurg dzieciecy we wroclawiu po badaniu 40min EMG ktore jest bardzo bolesne gdzie moj syn krzyczal plakal wyrywal sie a ja ze lzami w oczach musialam go trzymac zeby badanie wyszlo dokladnie. Chirurg mi powiedzial ze co za konowal wypychal mi dziecko lokciem na sile. Tych dwoch lat nie da sie opisac to trzeba przezyc ale naprawde nikomu tego nie zycze. Ale on odpowie za moj porod juz niedlugo przed sadem i izba lekarska.
Ginekologia w Bolesławcu
-
-
Mojego synka też wypychali na siłę pomimo tego, że miałam cc!
Nie usprawiedliwiam nikogo i nie oczerniam piszę co myślę...
Moim zdaniem wina leży zawsze po obu stronach mogę się mylić, ale tak uważam.
Sale jak dla mnie są OK byłam na patologi położniczej i wiem, że to jest dopiero syf!
Do Pani Agnieszki E na pewno jest Pani przykro. I na pewno strasznie ciężko, ale dlaczego tak póżno do sądu Pani idzie z tak frustrującą sprawą? -
Kasiu...
Ja, szczęśliwie matka zdrowego dziecka, odpowiem ci za panią Agnieszkę (proszę poprawieć, Pani Agnieszko, jeśli się mylę)
Dlaczego po dwóch latach, bo:
1. Najpierw ratuje się okaleczone dziecko i siebie.
2. Następnie załatwia najlepszych specjalistów, by postawili właściwą diagnozę.
3. W kolejności szuka się finansów na leczenie dziecka.
4. Jeśli już wyjdziesz na jakąś prostą - szukasz przyczyny.
5. Zbierasz materiały i diagnozy od lekarzy.
6. Szukasz dobrego prawnika, który podjąłby się takiej sprawy.
7. Próbujesz wyciągnąć ze szpitala całą dokumentację przebiegu porodu.
8. Czekasz na zapoznanie się ze sprawą adwokata, którego znalazłaś - gromadzenie całej dokumentacji do rozpoczęcia przewodu sądowego, itd.I tak mija dwa lata w strachu i walce o zdrowie dziecka...
-
Zgadzam sie z małgorzatą zreszta w takiej sytuacji najpier myśli sie o dziecku a potem o tym aby poniusł kare lekarz zreszta wyciagnięcie dokumentacji porodu tez nie jest łatwe bo nie zawsze chca ja dac bezproblemowo.
-
Acha - jeszcze jedno, co do słów:
"Moim zdaniem wina leży zawsze po obu stronach mogę się mylić, ale tak uważam. ".
My możemy się mylić, bo nie jesteśmy w tym zawodzie wyuczone - nam podpowiada serce matki, że coś jest nie tak. I często nasze odczucia są ignorowane przez wszechwiedzących lekarzy i jeszcze człowiek zostaje zbesztany, jeśli zwróci uwagę, że coś wg niego jest nieprawidłowego. A lekarza obowiązkiem przede wszystkim jest „Primo: non nocere" - bo taką przysięgę Hipokratesa każdy z lekarzy składa. Nie liczy się pieniądz, tylko życie ludzkie. Jeśli ja w swoim zawodzie popełniam błędy, to jestem zwolniona z pracy, to dlaczego lekarz nagminnie popełniający i szkodzący pacjentowi ma być lekarzem. Jeśli się na tym nie zna, co robi, to albo niech się dokształca albo zrezygnuje z zawodu... -
Mój znajomy ginekolog z pochodzenia Bolesławianin, praktykujący za granicą chciał nieodpłatnie doszkolić i dozbroić oddzil ginekologiczny w Bolesławcu. Ale koledzy po fachu uniesieni dziwnie pojętym honorem olali faceta, bo co im tu będzie pokazywał! Oni swoje wiedzą. Nie sobie zabrali, czy nie wzięli sprzętu czy nauki, ale nam. Dziewczyny.
Czekam na otwarcie rynku wschodniego i przyjazd do nas lekarzy z Rosji i Ukrainy! Przydaliby się też Hindiusi - nieprawdopodobnie wykształceni! -
Małgorzato dokladnie tak jest i bylo. Wogole o niczym innym nie myslalam tylko zeby ratowac moje dziecko. Zreszta moge sie podpisac pod wypowiedzia pani Małgorzaty. A teraz od wrzesnia znowu wroclaw znowu rehabilitacja i znowu kasa na nia a ona przeciez na drzewie nie rosnie.
-
Ja chcę tylko dodać małą informację: Cięcie cesarskie nie zawsze może być wykonywane w trakcie porodu. Jeśli dziecko jest już w kanale rodnym to na cięcie niestety jest już za późno. Często kobieta jest tak osłabiona długim porodem, że nie ma siły na odpowiednio mocne parcie i lekarze/położne pomagają wypchać dziecko. Po to, żeby się nie udusiło.
-
Ładna mi pomoc jak robia z dziecka kaleke. Tylko że ja im na izbie juz mówiłam ze moge nie urodzic normalnie a oni ta informacje olali. Nawet zadnych badnan nie zrobil typu np usg bo niby nie bylo czasu a bylam tam o godz 2. 00 w nocy a urodzilam 12. 05 w poludnie. Wogole boli nie mialam to mi kroplowke dali. To nie sa dla mnie lekarze co sie nie licza z pacjentem. A dodatku takim malutkim jeszcze nienarodzonym.
-
Wiem że na cięcie cesarskie jest nieraz za późno. Ale moje dziecko zaczęto wyciskać, mimo iż nie było jeszcze w kanale rodnym. Zaczęto je wyciskać mimo braku pełnego rozwarcia, dlatego porozrywali mi macicę. Lekarz po prostu stwierdził, że wszystko trwa za długo i „nie ma się już co bawić".
Wina za błędy medyczne nigdy nie leży „po obu stronach". Pacjent ma prawo wyjść z założenia, że lekarz wie co robi. Ja w trakcie porodu nie wiedziałam, że wyciskanie dziecka jest metodą zabronioną. Za szkody poniesione przez matkę i/lub dziecko odpowiada szpital. Nie pacjent. Pacjent nie musi mieć wiedzy medycznej.
Co do tych dwóch lat: błędy medyczne nie przedawniają się. Można wystąpić o odszkodowanie nawet po 10 latach. Często nie wiadomo jak duża będzie szkoda czy uszczerbek na zdrowiu ani też jakie koszty poniesiemy w związku z leczeniem. Jeżeli wystąpimy o odszkodowanie z wcześnie, nie mając pełnej wiedzy, możemy na tym po prostu stracić.
Natomiast do Izby Lekarskiej można wystąpić do 3 lat od wystąpienia szkody, a sprawa przedawnia się w ciagu 5 lat.
I jeszcze jedno. Osoby, które uważają, że nie warto składać żadnych skarg są współodpowiedzialne za taki a nie inny standard usług medycznych w naszym kraju. Bo jeżeli wiesz, że w danym szpitalu wyciska się dzieci na chama łokciem, i Ciebie też to spotkało, ale mimo to milczysz, to znaczy że jesteś idealną ofiarą tego systemu i że to właśnie m. In. Dzięki Tobie kolejne dzieci i matki będą prędzej czy później poszkodowane.
-
EDZIA świeta racja nic dodac nic ujac. Ludzie poprostu sie boja a lekarze wtedy czoja sie bezkarni i dalej robia swoje. A uszkodzenia splotow barkowych to [...] Specjalnosc bo to nie byl pierwszy ani ostatni taki przypadek bo juz po kilku miesiacach na wizycie u dr. K. Od dzieci. To powiedziala nam ze po nas wyslala kolejne dziecko na wroclaw i jeszcze ze to ona nam zalatwila wizyte tak szybko a to nie prawda bo gdyby nie znajomosci mojego wojka to bysmy czekali na wizyte pol roku jak wszyscy a wtedy byloby napewno zapozno a tak to w ciagu dwoch tygoni bylismy przyjeci. I mam prywatna nawet kom do tego specjalisty. To co ona mi pomogla jak nawet nie wiedzieli co mu zrobili.
-
Coż zrobić. Społeczenstwo mamy zacofane. Na lekarza ani księdza złego słowa nie powiedzą. Bo się boją, że ci pierwsi nie będą nas potem chcieli leczyć, a ci drudzy jakby co nie zechcą pochować. Ciemnota i tyle.
-
Edzia - uprzedziłaś mnie w tym osądzie :-) Zgadzam się w 100 procentach :-)
Ps. Ja nie rozumiem, jak można się bać wytknąć komuś błędy. Bać się księdza? Czy osądzać człowieka, któremu to właśnie niedouczony konował wyrządził krzywdę?
Jeszcze raz powiem - po praktykach w bolesławieckim szpitalu w latach 90tych ubiegłego wieku stwierdziłam, że najgorszemu wrogowi nie życzyłabym trafić na któryś z oddziałów. I zmieniłam zawód. Może poprawiła się gdzieniegdzie jakość wykonywanych usług za sprawą młodych lekarzy, ale jednak ginekologia to dalej oddział zamknięty dla prawdziwych specjalistów... -
Ja rodziłam w zeszłym roku w bolesławieckim szpitlu i naprawdę nie moge powiedzieć złego słowa na ten oddział z wyjątkiem pań od maluszków, bardzo niesympatyczne, nie pomogą a przecież każda z nas rodząc pierwsze dziecko nie ma pojęcia o karmieniu, przebieraniu czy jeszcze innych kolkach.
Mój poród odbierała dr Szwaj-Moreno, jestem jej bardzo wdzięczna za to jak pomogła przyjśc na swiat mojejmu dziecku. Jestem jej bardzo wdzięczna i powiem jedno bardzo dobrze wspominam poród, dr zadbala o to, żebym go miło wspominała i tak było. -
Czytam ze sie swietnie wspieracie w tych amatorskich wyznaniach. Edzia gdyby przy porodzie popękała ci macica to zaliczyłabys zgon na łóżku porodowym. Nie bronie lekarzy ale czy pacjentki sa bez winy? Moja kuzynka podczas porodu zachowywała sie jak opętana: gryzła szczypała itp. I dam sobie ręke uciąc że jest mnóstwo dziewczyn które rodząc histeryzują zaciskają nogi i nie prą prawidłowo. Dlatego często dochodzi do powikłań przy porodzie. Lekarze sa zmuszeni do wyciskania w takich sytuacjach zwłaszcza gdy tętno dziecka spada. Ratują zycie dziecka, czasem wybierają mniejsze zło (uszkodzenie barku niż utrata życia) To fakt gdy kobieta mówi jeszcze przed porodem że musi miec cięcie cesarskie to znak że nie będzie współpracowac z polożną i lepiej moim zdaniem ją zciąc. Tylko takie widzi mi się ma pewnie co druga. Bo przecież cc jest teraz takie modne i wygodne. Pozdrawiam!