Pastowany Azorek

Pastowany Azorek
fot. Krzysztof Gwizdała Kto zabronił Marzence z pastowanym Azorkiem po parku przy Komuny Paryskiej spacerować... czyli interwencja bolec.info.
istotne.pl bolec.info, marcin marczewski

Piłam sobie herbatkę malinową, bo jestem chora, z filiżanki z ceramiki bolesławieckiej, kiedy zadzwonił telefon. W słuchawce usłyszałam chichot, buhaha i śmiech przez łzy. Dopiero po chwili zorientowałam się, że to znajomy, który wie, jak przepadam za tekstami Kazimierza Marczewskiego na Bolcu. – Grażyna musisz tego posłuchać – powiedział znajomy i zacytował „Temat dnia” z Bolca.

„W dniu 12.03.2012 roku Marzena siedemnastoletnia uczennica szkoły ponadgimnazjalnej, w czasie długiej przerwy w szkole, wyprowadziła do parku przy ulicy Komuny Paryskiej psa na smyczy. Zrobiła to na prośbę swoje kontuzjowanego wujka Andrzeja. Wujek nie był w stanie wyjść ze swoim psem. W pewnym momencie, z niewiadomych przyczyn, pies Azor zerwał się ze smyczy i uciekł. Zauważyli to będący na służbie strażnicy Straży Miejskiej. Próbowali psa złapać, ale to im się nie udało.”

Zaintrygowana psem Azorem i wujkiem Andrzejem weszłam na stronę. Odszukałam informację podaną pod bardzo mylącym tytułem „Czy komendant Straży Miejskiej w Bolesławcu ma rację?” i na zdjęciu ujrzałam psa, który „zerwał się” ze smyczy. Pies był kropka w kropkę podobny do tego, co już jeździł wozem straży miejskiej i widziany był na smyczy głównie na ulotkach wyborczych pewnego kandydata na prezydenta.

Kazimierz Marczewski w swoim „dziennikarskim dziele” wszystkim bohaterom zmienił imiona i nazwiska. I pewnie uznał, że taki kamuflaż jest doskonały. Materiał miał być o młodej, uczynnej dziewczynie, której strażnicy przysolili 200 złotych za niepilnowanie Azorka. Biedulka się skarżyła, że „taką sytuację z psem miała pierwszy raz w życiu”. Czuła się pokrzywdzona i nie rozumiała, dlaczego od razu ukarano ją tak wysokim mandatem.

Wyszła jednak z tego Marczewskiemu komedia o naiwnej, pastowanej Marzence, o kontuzjowanym pastowanym wujku Andrzeju, no i o psie, który wolno staje się bolesławieckim celebrytą. Ciekawe jakie Azorek ukrywa nazwisko (podano je tylko do wiadomości redakcji bolec.info), bo na pewno jest dwojga imion.

Dziękując znajomemu za informację upiłam łyk malinowej herbaty z filiżanki z ceramiki bolesławieckiej i obejrzałam sobie moją ulubioną komedię http://youtu.be/tga8yP2wP-s?t=7m35s.

(Grażyna Hanaf )