Czy Piotr Borys, Zofia Czernow, Michał Jaros, Łukasz Horbatowski, Iwona Krawczyk, Robert Kropiwnicki, Jolanta Niezgodzka i Monika Wielichowska sięgną do kieszeni, by pieskom w Przylasku żyło się lepiej?
– Obecnie w schronisku działa stara, mocno wyeksploatowana i zardzewiała pralka, która w każdej chwili może odmówić posłuszeństwa – napisała Urszula Magryś w niedzielę 13 września na swoim profilu. – Jednocześnie brakuje profesjonalnej możliwości szybkiego suszenia dużej ilości prania. Zimą staje się to szczególnie poważnym problemem. Zwracamy się do Państwa z serdeczną prośbą o połączenie sił i wspólne wsparcie schroniska Przylasek działającego przy Związku Gmin „Kwisa” – dodała radna.
Kto jeszcze powinien „zrzucić się” na schronisko?
Na publicznej grupie „Schronisko Przylasek w Lubaniu – przyjaciele psów” pomysł radnej zderzył się z rzeczywistością.
– W zimę to się słomę używa do bud a nie pierze jakieś koce – pisze jedna z użytkowniczek strony. – Piętnaście gmin już dawno powinno się złożyć i zakupić sprzęt jeżeli taki jest potrzebny. Obok tej starej pralki stoi nowa już została zepsuta? Dlaczego nie ma jej na zdjęciu? – dopytuje użytkowniczka.
Internauci mają jeszcze inną propozycję na to, kto jeszcze powinien sięgnąć do kieszeni, by wspomóc bezdomne zwierzęta w schronisku. Oraz w sposób dosadny opisują to, z jakimi problemami mierzy się schronisko.
– Czy radni, wójtowie, burmistrzowie, prezydenci z 15 gmin będących w Związku Gmin „Kwisa”, który jest „właścicielem publicznego schroniska przekażą część swojego uposażenia na leczenie psów i kotów, na słomę, na zadaszenia nad budami, lub inny cel, który przyczyni się do polepszenia sytuacji zwierząt w "ich" schronisku? – pyta jeden z internatów. I dodaje: – Za droga słoma, za droga naprawa podłóg w kojcach, za drogie badanie wody, za drogie leczenie, za drogie nowe smycze, nie ma na zatrudnienie pracowników, dyrektora, nie ma na przystosowanie samochodu do przewidzenia żywych zwierząt, nie ma na całodobową opiekę, nie ma na specjalistyczne karmy, żwirek…
Gdyby psy dawały bałkańskie koncerty lub malowały się gliną, kasa by się pewnie znalazła...
Z naszego podwórka wiemy, że pieniądze jak trzeba, to przynajmniej Bolesławiec potrafi zorganizować. A to ponad 200 tysięcy złotych na dwugodzinny koncert gwiazdy na święcie ceramiki, a to 50 tysięcy restauratorowi, by zorganizował kilkugodzinne wydarzenie malowania się gliną również na święcie ceramiki, a to 32 400 zł za jeden wieczór „budowania relacji” podczas bankietu. jak jest potrzeba, kasa się znajduje. Zapewne w innych miastach i gminach jest bardzo podobnie. Tylko inne imprezy są wspierane.
Wolontariusze, ludzie, którzy pomagają bezpłatnie zwierzakom wprost mówią, że wszystko jest postawione na głowie. Zbiórki, aktywizacja polityków, prośby o datki nie zastąpią realnego budżetu gmin i miast na schronisko.
Schronisko w Przylasku nie potrzebuje pieniędzy parlamentarzystów na pralko-suszarkę. Ono potrzebuje nacisku parlamentarzystów na swoich kolegów: wójtów, burmistrzów, prezydenta, by z budżetu gminy przeznaczyli wyższe kwoty na to schronisko.
Do Drogich Parlamentarzystów
Drodzy parlamentarzyści, kiedy będziecie się gościć na kolejnym bankiecie, otwarciu kolejnego samorządowego budynku, na dożynkach oraz licznych świętach u swoich kolegów, to prosimy, powiedzcie im, że nie będziecie robić żadnej „ściepy na nową pralkę”. Powiedzcie, że to oni: włodarze miast i gmin mają zwiększyć budżet na schronisko, by wszystko tam działało, a ludzie i zwierzęta osiągnęli dobrostan. To jest wasze zadanie. Resztę zrobimy my: mieszkańcy regionu, którym naprawdę na zwierzakach zależy.