Późna diagnoza ADHD bywa jednocześnie ulgą i żałobą. Aneta Korycińska, polonistka i autorka książki "Radio w mojej głowie. Opowieści o ADHD" poświęconej życiu z ADHD, wie o tym z własnego doświadczenia. Diagnoza pozwoliła jej zrozumieć wieloletnie zmagania z depresją, impulsywnością oraz trudnościami w koncentracji – i spojrzeć wstecz na całe życie, które wcześniej wydawało się nieustannym pasmem porażek.

– Zrozumienie własnej neurologii jest kluczem do akceptacji siebie – podkreśla Aneta Korycińska. – Bez tej wiedzy codzienne potknięcia, roztargnienie, gubienie przedmiotów, potykanie się, utrwalają w fałszywym poczuciu bycia „pierdołą życiową” albo osobą „zepsutą” – dodaje autorka.

ADHD to nie tylko hałaśliwy chłopiec

Pierwszy i najtrwalszy stereotyp dotyczący osób z ADHD jest społeczny, bo takie osoby z automatu utożsamia się z chłopcami, z ich fizyczną nadpobudliwością, bieganiem i głośnym zachowaniem – na które chłopcom częściej się przyzwala. Od dziewczynek wymaga się natomiast spokoju, ułożenia i bycia grzeczną.

– Kobiety z ADHD wypracowują silne mechanizmy kompensacyjne, przez co ich trudności są niewidoczne dla otoczenia – tłumaczy Korycińska.

Skrupulatne planowanie wszystkiego w kalendarzu czy wyniesiony z jej domu nawyk ścielenia łóżka sprawiły, że stereotypowy obraz „bałaganu i braku organizacji” zupełnie nie przystawał do jej rzeczywistości, kobiety z diagnozą ADHD.

Autorka "Radia w mojej głowie" szczerze podzieliła się swoimi przemyśleniami na temat lęku.

– Czego się tak naprawdę bałam? – mówi Korycińska. – Tego, że jak ludzie dowiedzą się, że jestem osobą z diagnozą ADHD, to przestaną mi powierzać swoje dzieci, bo pomyślą stereotypowo: no jakaś wariatka, jakaś niezrównoważona kobieta, więc nie będą mi tych dzieci po prostu dawać pod opiekę i pęknie gdzieś tam bańka, którą sobie wytworzyli na mój temat, oglądając moje filmy chociażby w internecie. Ale miałam taką silną potrzebę, żeby o tym też opowiedzieć, bo myślę, że każdy przy diagnozie ma taką potrzebę. Bo to zmiana życia. To tak, jakby zaczynało się nowe życie, po prostu – dodała polonistka.

„Maskowanie to życie na energetyczny kredyt”

Presja społeczna sprawia, że dziewczynki i kobiety uczą się ukrywać objawy i dostosowywać do otoczenia. To maskowanie – ciągła autokontrola – wymaga ogromnego nakładu energii.

– Maskowanie to życie na energetyczny kredyt – mówi autorka. – Ale to bardziej złożony proces, bo oprócz tego, że mówimy, że maskowanie dzisiaj jest złe i społecznie musimy mieć akceptację dla odmienności, to z drugiej strony uważam, że wszyscy musimy się jakoś nauczyć żyć w społeczeństwie. I takie uczenie się schematu, jak społeczeństwo funkcjonuje, kiedy można się odezwać, a kiedy jednak lepiej, żebyś to co myślisz, zachował dla siebie, pozwala nam przetrwać w świecie. Jeżeli za każdym razem mówimy swoim dyrektorom i dyrektorkom, co sądzimy, to za długo tej pracy nie utrzymamy. A jednak dobrze jest mieć za co żyć. Dlatego to jest też trudna nauka i nie jest to kwestia zero-jedynkowa. Dobrze mieć, moim zdaniem, świadomość, że musimy wiedzieć, jak się zachować w danym otoczeniu, bo inaczej spotkamy się z ostracyzmem społecznym. Maskowanie istnieje i trzeba wiedzieć, że ono istnieje, ale umieć też wyczuć, kiedy już możemy powiedzieć „dość", jeżeli jest nam źle w danej przestrzeni. To jest taka trudna kwestia, bo na pewno wielu młodych ludzi dostając diagnozę, czują się po prostu jak jacyś kosmici. I często łączy się to z brakiem własnej akceptacji życia z diagnozą, bo to tak, jakbyśmy byli jacyś naznaczeni – dodaje Korycińska.

Hormony, hiperfokus i zapomniane potrzeby

Funkcjonowanie kobiet z ADHD jest silnie powiązane z gospodarką hormonalną. Wahania nastroju, problemy ze skupieniem, epizody mgły mózgowej czy poczucie zagubienia nasilają się w trakcie cyklu miesiączkowego, w okresie poporodowym oraz podczas menopauzy.

Osobne zjawisko to hiperfokus – stan głębokiego skupienia, w którym można zapomnieć o piciu wody, jedzeniu, korzystaniu z toalety czy śnie.

– W hiperfokusie ciało przestaje istnieć – opisuje ten stan pisarka. – z drugiej strony to jest też największy chyba, jeżeli mielibyśmy mówić o plusach, bonus w ADHD. To to jest czad. To jest jakiś magiczny stan, w który można wejść. Człowiek jest w stanie w nocy na przykład, jak się mu odpali jakieś wielkie zainteresowanie, napisać, nie wiem, pół książki na przykład. Albo nauczyć się na egzamin perfekcyjnie w ciągu jednej nocy, a przez cały czas nic nie robił, tylko żył w stresie. Są też minusy. Jak się z kimś na przykład żyje, czyli na przykład ma się partnera czy partnerkę z ADHD i prosisz go o coś, a on jest na przykład w takim stanie, nic do niego nie dociera. To jest takie standardowe zdanie, które moja mama zawsze mi mówiła, jak byłam nastolatką. Nie znosiłam tego. Ona mówiła: "Ty to jak będziesz miała dziecko, to o nim zapomnisz" – opowiada autorka i dodaje, że kiedy spacerowała z niemowlakiem w wózku zaraz po porodzie doznała mgły mózgowej, która jest jednym z objawów ADHD.

– Jechałam z dzieckiem w wózku, nagle nie wiedziałam, gdzie się znajduję i poczułam lęk. Co zrobić? Dziecko w wózku, a ja nie wiem, którędy do domu. Patrzę na telefon, nic nie widzę. Jakby zaćmienie. Płaczę, dzwonię do mojego partnera. On mówi: "Podejdź do budynku, powiedz jaki jest na nim numer". Ja stoję przed tym budynkiem, widzę numer, ale nie umiem go przeczytać – dzieli się swoja historią.

Diagnozy są drogie i często powierzchowne


Korycińska uważa, że diagnoza ADHD w dorosłym wieku przynosi ulgę, ale wiąże się też z poczuciem żalu za latami przeżytymi w braku zrozumienia własnego mózgu. Nazywa to swoistą żałobą po straconych latach, w których brak diagnozy oznaczał brak właściwej pomocy.

– W Polsce brakuje odpowiedniego wsparcia systemowego w placówkach oświatowych – wskazuje autorka. – Diagnoza dorosłych wiąże się z koniecznością kosztownych wizyt prywatnych, a dodatkową barierą są nawracające problemy z dostępnością odpowiednich leków w aptekach. Aby dobrze zdiagnozować ADHD-owca, trzeba porozmawiać z kimś, kto zna tę osobę z dzieciństwa. Rodzic, znajomy, rodzeństwo, bo wiele różnych innych zaburzeń osobowości wyglądać może jak ADHD. To jest szalenie ważne i tego się nie da zrobić w trakcie jednego spotkania diagnostycznego. To musi trwać, a jak trwa, to jest upierdliwe. Przepraszam za słowo, ale nie wiem, czy jest coś takiego, czego ADHD-owcy nie znoszą bardziej niż właśnie takie papirologii. Wiele prywatnych praktyk odkrywa w tym po prostu możliwość zarobku. Płacisz 2 tysiące za godzinę spotkania i załatwione.

Polska nie widzi osób z ADHD

– Jeżeli chodzi o orzeczenie o spektrum autyzmu, mając orzeczenie, składając je w szkole, dziecko dostaje dofinansowanie z ministerstwa na zajęcia korekcyjno-kompensacyjne i rewalidacyjne – mówi polonistka. – Możesz pracować z tym dzieckiem. Jeżeli chodzi o ADHD, to nie ma nic. I od lat jestem na spotkaniach ze zmieniającymi się nieustannie głowami naszego państwa. I wszyscy tylko obiecują. Potrzebne jest wysłużenie czasu na maturze, ale nie ma decyzji. Przynosisz diagnozę do szkoły i nie ma nic. Nie ma terapii, nie ma nawet zajęć uczących umiejętności społecznych, bo to też jest potrzebne ADHD-owcom, tak samo jak osobom w spektrum autyzmu. Więc co się dzieje? No dzieje się patologia polskiej edukacji, co niestety wymyślają też nauczyciele wspierający. Ja też jestem winna. I rodzice. Mamy zbyt dużo diagnoz spektrum autyzmu, za mało ADHD. Bo skoro ADHD nic nie daje, to prosimy, żeby postawić dziecku diagnozę spektrum autyzmu i dzięki temu ono ma na przykład wydłużony czas na egzaminach. Dzięki temu ma wsparcie i w edukacji, i w kwestiach takich psychicznych. Jak się nie da zmienić systemu, to jakoś to musimy obejść, żeby się udało. I przez to też nie mamy realnych liczb, ile tych diagnoz jest sensownych. Mamy do czynienia z kolejną też taką patologią systemową, bo tak to myślę trzeba nazwać – mówi Korycińska.

Książka Anety Korycińskiej, szczera i autobiograficzna, powstała z wielkiej potrzeby opowiedzenia, co dzieje się w życiu kobiety, która dostała diagnozę, że ma ADHD. I jak powiedziała sama autorka, mimo, że bała się kompromitacji, po wyznaniu prawdwy o swoim życiu, poczuła się swobodniejsza i w swoich wyborach i we własnym życiu.

Książka "Radio w mojej głowie" to mocny głos w sprawie osób z ADHD w Polsce i ciekawy zbiór doświadczeń takich osób. Napisana ze swadą, ciekawie i z wielką pasją.

Spotkanie z Anetą Korycińską zorganizowała Miejska Biblioteka Publiczna – Centrum Wiedzy w Bolesławcu.