Mieszkanka Bolesławca postanowiła na własną rękę posprzątać lasek znajdujący się w pobliżu sklepu Dino na Osiedlu Kwiatowym. W trakcie sprzątania udało jej się zebrać odpady do trzech worków o pojemności około 30 litrów każdy.
Galeria (3)
Problem pojawił się później – Czytelniczka chciała, aby ktoś odebrał zebrane śmieci. W pierwszej kolejności skontaktowała się z Miejskim Zakładem Gospodarki Mieszkaniowej, który skierował ją do Miejskiego Zakładu Gospodarki Komunalnej. I w pierwszej chwili nie było jasne, czy któraś z miejskich jednostek się tą sprawą zajmie.
– Nie dość, że człowiek posprząta, to jeszcze nie ma kto zabrać – relacjonowała w rozmowie z naszą redakcją.
Mieszkanka obawiała się, że pozostawione przy drodze worki mogą zostać rozerwane, a ich zawartość ponownie trafi na posprzątany przez nią teren. Zapowiedziała więc, że wystawi te worki przy głównej ulicy.
O sprawę zapytaliśmy MZGK. Okazało się, że doszło przede wszystkim do nieporozumienia. Przedstawicielka miejskiej spółki poinformowała nas, że skontaktowała się z MZGM i ten jeszcze dziś odbierze worki.
Zaznaczyła również, że wcześniejsze zgłoszenie planowanej akcji sprzątania ułatwiłoby organizację odbioru zebranych odpadów.
Cała sytuacja pokazuje też, że przy tego typu oddolnych akcjach sprzątania warto wcześniej poinformować miejskie jednostki o planowanym działaniu. Pozwala to ustalić sposób odbioru zebranych odpadów i uniknąć niepotrzebnego zamieszania.
W tym przypadku, jak wynika z naszych ustaleń, nie chodziło o brak chęci pomocy, lecz o niewłaściwe przekierowanie zgłoszenia.