We wtorek, 8 września, po godz. 12:00, otrzymaliśmy od Czytelniczki zdjęcie przedstawiające działania służb przy ul. Karola Miarki w Bolesławcu. (Na fotografii widać dwa zastępy straży pożarnej).
Jak udało nam się ustalić, powodem interwencji było uruchomienie czujnika tlenku węgla.
Na szczęście nie stwierdzono zagrożenia. Przyczyną uruchomienia alarmu była bowiem słaba bateria w czujniku.
Zdarzenie zostało zakwalifikowane jako fałszywy alarm. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
Fałszywe alarmy nie są rzadkością
Do podobnych sytuacji dochodzi w Bolesławcu i powiecie bolesławieckim. W marcu ub.r., w czasie posiedzenia Rady Miasta Bolesławiec, komendant powiatowy PSP starszy brygadier Andrzej Śliwowski mówił o dużej liczbie fałszywych alarmów odnotowywanych przez strażaków.
Jak wyjaśniał wówczas komendant, takie zgłoszenia można podzielić na trzy kategorie. Pierwszą stanowią alarmy złośliwe, czyli celowe wprowadzanie służb w błąd. Drugą są alarmy związane z systemami wykrywania, natomiast trzecią – zgłoszenia dokonywane w dobrej wierze.
Najmniej jest tych pierwszych. Jak zaznaczał Andrzej Śliwowski, przypadki celowego wprowadzania strażaków w błąd zdarzają się sporadycznie. Jeżeli jednak służby mają pewność, że ktoś zrobił to celowo, sprawa może zostać przekazana policji.
Znacznie częściej alarm okazuje się wynikiem zadziałania urządzenia albo reakcji osoby, która miała podstawy sądzić, że rzeczywiście istnieje zagrożenie. Komendant podawał przykład dezodorantu użytego w pobliżu czujki, który może doprowadzić do jej uruchomienia. Zdarza się również, że mieszkańcy reagują na sygnał urządzenia informujący o konieczności wymiany baterii.
Do nieumyślnego uruchomienia czujek może dochodzić także podczas remontów. Pył czy kurz mogą spowodować zadziałanie systemów wykrywających zagrożenie. Problem dotyczy m.in. hoteli, galerii handlowych czy zakładów przemysłowych.
Komendant zwracał również uwagę na coraz większą liczbę urządzeń, które mogą automatycznie powiadamiać służby. Podczas marcowej sesji wspominał o przypadkach, gdy telefon komórkowy po upadku lub silnym uderzeniu automatycznie wysyłał informację o możliwym wypadku. Strażacy przyjeżdżali na miejsce, choć właściciel telefonu nie potrzebował żadnej pomocy.