Ta historia zaczęła się od dwóch kradzieży perfum, do których doszło 27 lutego 2023 roku w Lubaniu. Pierwsza miała miejsce o godzinie 16:06 w Rossmannie przy ulicy Zgorzeleckiej. Druga, 33 minuty później, w drogerii przy placu Szarych Szeregów. Na monitoringu widać kobietę. Policja uznała, że obu kradzieży dokonała ta sama osoba. Jako sprawczyni została wskazana Edyta Jadach, nosząca wtedy nazwisko Szylar. Problem w tym, że sama Edyta od początku mówi: to nie ja.
Dwie kradzieże, dwa osobne postępowania
Spraw nie połączono. Powstały dwa odrębne postępowania: II W 433/23 dotyczące kradzieży z godziny 16:06 i II W 377/23 dotyczące kradzieży z godziny 16:39. Jak wynika z akt, Edyta Jadach została przez policję przesłuchana tylko raz. Protokół tego przesłuchania wykorzystano następnie w obu postępowaniach.
W obu sprawach sąd początkowo wydał wyroki nakazowe, czyli rozstrzygnięcia bez przeprowadzania normalnej rozprawy z udziałem obwinionej. Od jednego z nich, w sprawie II W 377/23, Edyta skutecznie wniosła sprzeciw. Dzięki temu wyrok nakazowy stracił moc i odbył się normalny proces.
Inaczej potoczyła się sprawa II W 433/23. 8 sierpnia 2023 roku Sąd Rejonowy w Lubaniu uznał Edytę winną kradzieży perfum za 174,99 zł i wymierzył jej miesiąc ograniczenia wolności – 40 godzin pracy społecznej.
Z akt wynika, że wyrok wysłano na jej adres i przesyłka była dwukrotnie awizowana. Edyta twierdzi jednak, że faktycznie go nie otrzymała i nie wiedziała, że zapadło wobec niej kolejne rozstrzygnięcie. Nie złożyła więc sprzeciwu. Wyrok uprawomocnił się 6 września 2023 roku.
Według jej obrończyni, adwokat Angeliki Posackiej, Edyta dowiedziała się o prawomocnym wyroku dopiero później – od kuratora sądowego. To właśnie ten wyrok ciąży nad nią do dzisiaj.
Druga sprawa trafiła na normalną rozprawę
W sprawie dotyczącej drugiej kradzieży Edyta miała już możliwość obrony przed sądem. Nie przyznała się. Twierdziła, że w czasie kradzieży przebywała około 10 kilometrów od Lubania, u krewnej. Przedstawiono wiadomości SMS oraz zdjęcie wykonane telefonem o godzinie 16:36 – trzy minuty przed kradzieżą, która według zarzutu miała nastąpić o 16:39.
Sąd nie uznał jednak tego alibi za przekonujące. Uznał natomiast, że osoba z monitoringu to Edyta Jadach.
Jednym z najważniejszych dowodów były zeznania policjanta Rafała D. Wcześniej był on w domu Edyty podczas czynności związanych z procedurą Niebieskiej Karty. Kiedy policjantka prowadząca sprawę kradzieży pokazała funkcjonariuszom materiał z monitoringu, Rafał rozpoznał Edytę. Procedura ta nie była jednak formalnym okazaniem.
Policjantka Marta S. zeznała później przed sądem, że mogła pokazać funkcjonariuszom nagranie, stopklatkę albo umieścić fragment materiału na policyjnej grupie w komunikatorze. Sama nie pamiętała już dokładnie, jak wyglądało rozpoznanie.
Przed sądem powiedziała rzecz istotną: gdyby Rafał nie był wtedy stuprocentowo pewny, zakończyłaby sprawę jako niewykrytą, bo – jak wyjaśniła – nie chciała „nikomu zrobić krzywdy”. Drugi policjant, Tomasz Ch., nie był już przed sądem stuprocentowo przekonany, że kobieta z monitoringu to Edyta.
Obrona chciała biegłego. Sąd uznał, że sam potrafi ocenić twarz
To prawdopodobnie najważniejszy punkt całej sprawy. Adwokat Angelika Posacka wnosiła o powołanie biegłego z zakresu identyfikacji osób na podstawie zapisu wideo. Ekspert miał porównać cechy morfologiczne głowy, przede wszystkim twarzy, oraz sylwetkę osoby zarejestrowanej przez monitoring z wyglądem Edyty Jadach. Sąd Rejonowy tego dowodu nie dopuścił.
Co więcej, sam dokonał technicznej oceny zdjęć. W uzasadnieniu wskazał między innymi, że zdjęcia Edyty wykonane współczesnym telefonem mogły zostać automatycznie „upiększone” przez algorytmy, które wygładzają skórę, wyszczuplają twarz czy usuwają znamiona. Sąd przeciwstawił temu obraz z kamer przemysłowych, które – jak stwierdził – nie mają filtrów, AI czy technologii HDR.
Obrona zarzuciła w apelacji, że sąd wszedł w ten sposób w rolę specjalisty od technologii obrazu, mimo że wcześniej odmówił powołania biegłego właśnie z tej dziedziny. Sąd Okręgowy nie podzielił tego zarzutu.
W uzasadnieniu wyroku napisał, że sędzia Sądu Rejonowego kilkakrotnie widział Edytę osobiście i był uprawniony do samodzielnej oceny, czy jest ona kobietą z monitoringu. Sędzia Sądu Okręgowego również zobaczył Edytę na rozprawie i podzielił tę ocenę. Jednocześnie sąd zauważył, że od czasu zdarzenia Edyta „w sposób istotny wyszczuplała”. W tej sytuacji – zdaniem Sądu Okręgowego – biegły był zbędny.
Wcześniejszy wyrok pojawił się w uzasadnieniu
Jest jeszcze jeden element, który budzi pytania. W uzasadnieniu wyroku w drugiej sprawie Sąd Rejonowy wskazał, że Edyta była już prawomocnie ukarana za wcześniejszą kradzież perfum w Rossmannie tego samego dnia. Sąd napisał także, że wizerunek sprawczyni z tamtego monitoringu jest tożsamy z wizerunkiem Edyty w obecnej sprawie. Określił to jako fakt znany sądowi z urzędu.
Obrona argumentowała, że było to niedopuszczalne. W tamtej sprawie nie przeprowadzono bowiem normalnego procesu – zapadł wyrok nakazowy, od którego Edyta nie wniosła sprzeciwu, ponieważ – jak twierdzi – o nim nie wiedziała. Sąd Okręgowy przyznał obronie rację co do jednej zasady: wcześniejszy wyrok nie może być podstawą ustalenia winy w innej sprawie. Uznał jednak, że Sąd Rejonowy jedynie odnotował fakt wcześniejszego prawomocnego ukarania. Sam Sąd Okręgowy zażądał akt pierwszej sprawy i ujawnił je podczas postępowania odwoławczego. Wyrok skazujący w drugiej sprawie utrzymano.
Pojawił się nowy trop
Ostatnio Edyta Jadach, która przed tą sprawą nigdy nie miała do czynienia z wymiarem sprawiedliwości i nigdy wcześniej też nie była karana, opublikowała w mediach społecznościowych stopklatkę z monitoringu i zapytała, czy ktoś rozpoznaje widoczną na niej kobietę. Odezwała się osoba, która wskazała konkretną osobę.
Według informacji przekazanych redakcji, wskazana osoba może odpowiadać wyglądem kobiecie zarejestrowanej przez monitoring. Na obecnym etapie nie ma jednak niezależnego potwierdzenia, że to właśnie ona dokonała kradzieży. Nie będziemy więc publikować jej danych ani przesądzać o jej odpowiedzialności. Jest to jednak kolejny trop, który powinien zostać profesjonalnie zweryfikowany.
My też obejrzeliśmy monitoring
Redakcja istotne.pl dysponuje zapisem monitoringu. Na nagraniu widać kobietę dokonującą kradzieży. Po wielokrotnym obejrzeniu materiału nie jesteśmy jednak w stanie stwierdzić, że jest to Edyta Jadach. Nasze wątpliwości dotyczą zarówno twarzy, jak i budowy ciała. Kobieta z monitoringu wydaje się mieć inną sylwetkę, w tym inne proporcje nóg, niż Edyta na zdjęciach z tego okresu.
Nie jest to oczywiście opinia biegłego. Zastanawia nas, dlaczego sąd uznał specjalistyczną analizę za zbędną.
Redakcja wykonała również pomocnicze porównanie twarzy przy użyciu narzędzia opartego na sztucznej inteligencji. System nie wskazał podobieństwa pomiędzy twarzą Edyty a twarzą kobiety zarejestrowanej przez monitoring. Pokazał jednak zgodność z twarzą kobiety, do wizerunku której dotarła Edyta.
Ten wynik również nie jest dowodem sądowym i nie może zastąpić opinii eksperta. Pokazuje jednak, że identyfikacja nie jest tak oczywista, jak wynika z uzasadnienia sądu.
Tym bardziej trudno zrozumieć, dlaczego w sprawie, której sednem było jedno pytanie – „czy to jest ta sama kobieta?” – nie powołano biegłego, który mógłby odpowiedzieć na nie metodami naukowymi.
15 dni aresztu za pierwszy wyrok
Pierwszy wyrok nakazowy – ten, o którym Edyta twierdzi, że dowiedziała się dopiero po jego uprawomocnieniu – nie zniknął. Ponieważ nie wykonała zasądzonej pracy społecznej, Sąd Rejonowy w maju 2025 roku zamienił karę na 15 dni zastępczego aresztu. Sąd Okręgowy utrzymał tę decyzję.
Obrona próbowała wstrzymać wykonanie kary. Bezskutecznie.
W piątek, 28 sierpnia 2026 roku, Edyta Jadach została zatrzymana podczas kontroli policyjnej. Z informacji przekazanych naszej redakcji wynika, że została osadzona w policyjnym pomieszczeniu dla osób zatrzymanych w związku z wykonaniem tej 15-dniowej kary.
Kobieta, która od ponad trzech lat twierdzi, że nie ukradła perfum i że na nagraniu jest ktoś inny, została więc faktycznie pozbawiona wolności.
Pytaliśmy sąd. 87 dni bez odpowiedzi
3 czerwca 2026 roku redakcja istotne.pl zwróciła się do Sądu Rejonowego w Lubaniu z pytaniami dotyczącymi tej sprawy. Pytaliśmy między innymi, dlaczego nie dopuszczono opinii biegłego od identyfikacji osób, jakie dowody przesądziły o uznaniu, że to Edyta znajduje się na monitoringu, oraz czy przy identyfikacji korzystano z jakiejkolwiek specjalistycznej ekspertyzy.
Do 29 sierpnia, czyli przez 87 dni, nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Nie wiemy, czy wiadomość została przeoczona, czy sąd zdecydował się nie odpowiadać. Nie otrzymaliśmy również informacji, że sąd odmawia odpowiedzi.
W sprawie, która zakończyła się dziś realnym pozbawieniem człowieka wolności, milczenie trwające prawie trzy miesiące trudno jednak uznać za satysfakcjonujące.
Czy doszło do pomyłki?
Nie możemy dzisiaj napisać, że Edyta Jadach na pewno została niesłusznie ukarana. To może ostatecznie rozstrzygnąć tylko właściwy sąd na podstawie rzetelnie przeprowadzonych dowodów. Możemy natomiast powiedzieć coś innego.
W tej sprawie istnieją realne wątpliwości. Identyfikacja zaczęła się od nieformalnego rozpoznania przez policjantów. Jeden z nich przed sądem nie był już stuprocentowo pewny. Obrona przedstawiła alibi. Wnioskowała o specjalistyczną analizę nagrania. Biegłego nie powołano. Sąd sam porównywał twarze i sam wypowiadał się o działaniu algorytmów fotograficznych. Wcześniejszy wyrok nakazowy, o którym Edyta twierdzi, że nie wiedziała, pojawił się następnie w uzasadnieniu drugiej sprawy.
Niedawno pojawił się również trop wskazujący, że kobietą z monitoringu może być ktoś inny. Jeżeli okaże się to prawdą, nie będziemy mieli do czynienia z drobną pomyłką dotyczącą perfum za kilkaset złotych. Będziemy mieli do czynienia z sytuacją, w której niewłaściwa osoba została uznana za sprawcę dwóch kradzieży, prawomocnie ukarana, a następnie pozbawiona wolności.
I właśnie dlatego ta sprawa wymaga ponownego, bardzo dokładnego sprawdzenia.
W sprawie II W 433/23 pierwszy wyrok nakazowy z 8 sierpnia 2023 r. wydał sędzia Bartosz Gajewski. Ten wyrok (40 godzin prac społecznych) się uprawomocnił, bo nie wniesiono skutecznie sprzeciwu.
Natomiast w sprawie II W 377/23, po normalnym procesie, Edytę Jadach skazał sędzia Tuliusz Stabryn wyrokiem z 31 stycznia 2025 r. na miesiąc ograniczenia wolności (30 godzin prac społecznych).
Co ciekawe, także wcześniejszywyrok nakazowy w II W 377/23 z 12 lipca 2023 r. wydał Bartosz Gajewski, ale został on następnie zaskarżony sprzeciwem, więc sprawa trafiła do zwykłego rozpoznania i ostatecznie orzekał sędzia Stabryn.
W postępowaniu odwoławczym w sprawie VI Ka 264/25 orzekał sędzia Andrzej Tekieli z Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze. To on 2 lipca 2025 r. utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego skazujący Edytę Jadach.
