Do brutalnego ataku doszło 3 maja 2026 roku na podwórku jednej z kamienic w Legnicy. 43-letni Marcin P., będąc pod wpływem alkoholu (blisko 3 promile), zaatakował swojego sąsiada składanym nożem. Zadał mu co najmniej cztery ciosy, między innymi w kark i plecy.

Sprawa znalazła swój finał przed Sądem Okręgowym w Legnicy. 13 sierpnia 2026 roku sąd uznał Marcina P. za winnego i wymierzył mu karę 4 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna ma również zapłacić pokrzywdzonemu 15 tys. zł nawiązki.

Konflikt sąsiadów zakończył się atakiem nożem

Marcin P. i pokrzywdzony mieszkali w tym samym budynku w Legnicy i znali się od pewnego czasu. Byli skonfliktowani. Dochodziło między nimi zarówno do słownych utarczek, jak i rękoczynów.

3 maja, około godziny 17, na podwórku kamienicy odbywało się spotkanie towarzyskie. Uczestniczył w nim pokrzywdzony oraz trzej inni mężczyźni. W pewnym momencie z budynku wyszedł P., który wcześniej wrócił z meczu. Był pod wpływem alkoholu.

Między mężczyznami doszło do awantury. Szarpali się, wyzywali i bili. W pewnym momencie interweniowała matka 43-latka, która odciągnęła syna i razem z nim wróciła do mieszkania.

Tam oboje usłyszeli odgłos tłuczonych szyb. P. i jego matka byli przekonani, że za ich wybicie odpowiada pokrzywdzony. W toku postępowania ustalono jednak, że szyby zostały uszkodzone przez nieustalonych małoletnich.

Matka oskarżonego wezwała Policję, ale ostatecznie nie zdecydowała się na złożenie zawiadomienia dotyczącego zniszczenia mienia.

Wrócił na podwórko z nożem

Po krótkim czasie Marcin P. ponownie wyszedł z mieszkania. Tym razem miał przy sobie składany nóż z ostrzem o długości około 9 centymetrów.

Pokrzywdzony siedział przy stole na podwórku, odwrócony plecami do wyjścia z kamienicy. Marcin P. wybiegłszy z bramy, pokonał kilkunastometrową odległość dzielącą go od sąsiada.

Jeden z uczestników spotkania próbował ostrzec pokrzywdzonego, jednak ten nie zdążył się odwrócić. 43-latek zaatakował swoją ofiarę znienacka, zadając nożem co najmniej cztery ciosy w górną część pleców i okolice karku.

Pokrzywdzony próbował się bronić, ale nie był w stanie skutecznie odeprzeć ataku. Dalsze zadawanie ciosów przerwał jeden z mężczyzn obecnych na miejscu, który wstał i odepchnął napastnika.

Marcin P. uciekł następnie do swojego mieszkania. Tam powiedział matce, że zabił pokrzywdzonego. Sam również zadzwonił pod numer alarmowy, informując dyspozytora, że zabił człowieka.

Ranny trafił do szpitala

Pokrzywdzony po ataku upadł i silnie krwawił. Jego żona próbowała zatamować krwawienie. Na miejsce przyjechał zespół ratownictwa medycznego, który przetransportował rannego mężczyznę do szpitala.

W tym samym czasie policjanci udali się do mieszkania Marcina P. Drzwi otworzył im oskarżony. W ręku trzymał nóż. Na polecenie funkcjonariuszy odrzucił go, a następnie został zatrzymany.

Policjantom powiedział, że zaatakował sąsiada w odwecie za – jak wówczas sądził – wybicie szyb oraz kierowane pod jego adresem obelgi.

Badanie trzeźwości wykazało u Marcina P. 2,93 promila alkoholu. Pokrzywdzony również znajdował się pod wpływem alkoholu – miał około 2,44 promila.

Rany w okolicy kręgosłupa

W wyniku ataku pokrzywdzony doznał czterech ran kłutych. Dwie z nich znajdowały się w okolicy karku i drążyły do kręgosłupa szyjnego.

Obrażenia spowodowały naruszenie czynności narządu ciała i rozstrój zdrowia trwający ponad siedem dni. Jednocześnie sposób zadawania ciosów oraz ich umiejscowienie naraziły pokrzywdzonego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo powstania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Mężczyzna musiał przejść operację i przebywał na oddziale neurochirurgii. Rany znajdowały się w bezpośrednim sąsiedztwie kręgosłupa, stwarzając zagrożenie dla jego życia.

43-latek przyznał się do ataku

Marcin P. podczas przesłuchania w charakterze podejrzanego przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia.

43-latek nie był wcześniej karany. Po zatrzymaniu został tymczasowo aresztowany. Jest kawalerem, ma dwoje dzieci, wykształcenie podstawowe i nie posiada zawodu. Utrzymywał się z prac dorywczych w budownictwie.

Prokuratura skierowała akt oskarżenia

Prokuratura Rejonowa w Legnicy na początku lipca 2026 roku skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko P. Zarzucono mu, że działając w zamiarze spowodowania u pokrzywdzonego ciężkiej choroby realnie zagrażającej życiu, bezpośrednio zmierzał do dokonania tego czynu, zadając mu co najmniej cztery ciosy nożem. Celu nie osiągnął z powodu interwencji osoby trzeciej.

Czyn został zakwalifikowany jako zbrodnia. Groziła za niego kara od 3 do 20 lat pozbawienia wolności.

Sąd skazał go na 4 lata więzienia

Sprawę rozpoznał Sąd Okręgowy w Legnicy. 13 sierpnia 2026 roku sąd uznał Marcina P. za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu.

43-latek został skazany na 4 lata pozbawienia wolności. Sąd orzekł również wobec niego 15 tys. zł nawiązki na rzecz pokrzywdzonego.

Prokuratura oceniła wyrok jako słuszny.