Prokuratura Rejonowa w Lubinie skierowała w czerwcu 2026 roku do sądu akt oskarżenia przeciwko 45-letniemu Dariuszowi P. Mężczyzna odpowie za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia, które mogło zagrozić życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach.

Do niebezpiecznej sytuacji doszło 27 marca 2026 roku na jednym z lubińskich osiedli. Dariusz P. mieszkał w lokalu odziedziczonym po zmarłych rodzicach. Wcześniej zawarł umowę przedwstępną dotyczącą sprzedaży mieszkania i otrzymał za nie pieniądze.

27 marca mężczyzna odkręcił wszystkie cztery zawory kuchenki gazowej. Dodatkowo zasłonił otwory wentylacyjne i uszczelnił okna. Następnie opuścił budynek i udał się do hotelu, gdzie wynajął pokój. Odkręcone zawory pozostawił bez zabezpieczenia.

Gaz ulatniał się przez około 20 godzin. Jego zapach był wyraźnie wyczuwalny na klatce schodowej. Sąsiedzi zorientowali się, że sytuacja może być poważna, i powiadomili odpowiednie służby, w tym straż pożarną.

Jak wynika z ustaleń śledczych, średnie stężenie gazu w mieszkaniu wynosiło 6,16 proc. Było ono na poziomie bezpośrednio grożącym wybuchem. Według opinii biegłego energia potencjalnej eksplozji odpowiadałaby około 90,04 kg trotylu.

Skutki ewentualnego wybuchu mogły być bardzo poważne. Zagrożone były nie tylko sąsiednie mieszkania i przebywające w nich osoby, ale także ludzie znajdujący się na klatce schodowej oraz przed budynkiem. Fala uderzeniowa mogła również uszkodzić okna budynków znajdujących się w promieniu około 30 metrów.

Do eksplozji ostatecznie nie doszło. Kluczowa okazała się reakcja mieszkańców, którzy wyczuli gaz i zaalarmowali służby.

Biegły z zakresu gazownictwa nie miał wątpliwości, że gdyby gaz nadal się ulatniał, mogło dojść do tragicznego w skutkach zdarzenia. Do wybuchu wystarczyłoby pojawienie się źródła zapłonu, nawet niewielkiej iskry elektrycznej.

Mężczyzna został zatrzymany 27 marca 2026 roku. Przedstawiono mu zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Dariusz P. przyznał się do zarzucanego czynu i złożył wyjaśnienia.

W sprawie wypowiedzieli się także biegli psychiatrzy. Uznali, że w chwili zdarzenia mężczyzna był poczytalny.

Dariusz P. został tymczasowo aresztowany. Wcześniej nie był karany. Jest bezdzietnym kawalerem, ma średnie wykształcenie, a przed aresztowaniem pracował jako ślusarz. Teraz grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Sprawą zajmie się Sąd Rejonowy w Lubinie.