Do zdarzenia doszło 5 grudnia 2022 roku. Jak ustalili śledczy, 43-letni mężczyzna, który był z żoną na spacerze, nagle stracił przytomność i upadł. Kobieta natychmiast rozpoczęła resuscytację krążeniowo-oddechową, którą prowadziła do przyjazdu Zespołu Ratownictwa Medycznego.

Ratownicy przetransportowali pacjenta do Łużyckiego Centrum Medycznego w Lubaniu. Tego dnia dyżur na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii pełniła oskarżona lekarka. Według ustaleń prokuratury oceniła ona stan chorego jeszcze w karetce, po czym odmówiła przyjęcia go na oddział z powodu braku wolnych miejsc.

W konsekwencji – zgodnie z poleceniem dyspozytora – pacjent został przewieziony do szpitala w Zgorzelcu. Krótko po przyjęciu do tej placówki zmarł.

Opinia biegłych

Kluczowe znaczenie dla śledztwa miała opinia zespołu biegłych ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej.

Według ekspertów lekarka anestezjolożka „nie wdrożyła procedur medycznych na Izbie Przyjęć szpitala”. Śledczy dodają: – Nie przeprowadziła wymaganej wskazaniami wiedzy medycznej i sztuki lekarskiej diagnostyki chorego. W szczególności: nie wdrożyła i nie przeprowadziła u niego wstępnej, szybkiej diagnostyki, ukierunkowanej na poszukiwanie potencjalnie odwracalnych przyczyn zatrzymania krążenia. Nie zleciła bowiem wykonania badania krwi do analizatora parametrów krytycznych, pozwalającego na wykluczenie niektórych odwracalnych przyczyn zatrzymania krążenia.

Ponadto – jak wynika z opinii – nie wykonano badań ultrasonograficznych umożliwiających rozpoznanie wielu stanów zagrażających życiu. Zdaniem ekspertów brak tych działań sprawił, że nie ustalono przyczyny gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia pacjenta, ograniczając możliwość podjęcia odpowiedniego leczenia.

Zarzuty prokuratury

Śledczy zarzucają lekarce, że kierując się brakiem miejsca na oddziale intensywnej terapii, odmówiła przyjęcia pacjenta, który znajdował się w trakcie zatrzymania krążenia.

Według aktu oskarżenia nie zabezpieczono chorego do czasu znalezienia miejsca w innym szpitalu ani nie przeprowadzono wymaganej konsultacji z lekarzem specjalistą anestezjologiem przed decyzją o przekazaniu pacjenta do oddalonego o około 24 kilometry szpitala w Zgorzelcu.

Lekarka nie przyznaje się do winy

Oskarżona nie przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i złożyła wyjaśnienia.

Za nieumyślne narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu grozi kara do roku pozbawienia wolności. Jak przekazała prokuratura, kobieta nie była wcześniej karana.

(Nagłówek: zdjęcie poglądowe).