Miasto zarzuca PKP lekceważenie obowiązków

W piśmie skierowanym do prezesa PKP Polskich Linii Kolejowych władze Bolesławca wyrażają niezadowolenie z braku skutecznych działań dotyczących usuwania graffiti z zabytkowego wiaduktu kolejowego nad Bobrem. Dokument został sporządzony na papierze firmowym Prezydenta Miasta Bolesławiec i opatrzony podpisem zastępczyni prezydenta Renaty Szewczyk-Sacher.

Sam problem jest mieszkańcom dobrze znany. Od lat pojawiają się głosy, że jeden z najbardziej charakterystycznych zabytków miasta jest systematycznie niszczony przez wandali, a działania właściciela obiektu są niewystarczające.

Urzędowe pismo czy polityczna uszczypliwość?

Zaskakuje jednak ton korespondencji.

W dokumencie można przeczytać między innymi o „godnej podziwu konsekwencji” w ignorowaniu obowiązków, „milczącej akceptacji” dewastacji zabytku czy „wytrwałości w ignorowaniu licznych monitów”.

Autorzy pisma piszą również o „urzędniczej próżni”, do której mają trafiać kolejne wystąpienia miasta, a na końcu oczekują odpowiedzi zawierającej „harmonogram prac, a nie kolejny zestaw korporacyjnych uników”.

Trudno odmówić samorządowi prawa do krytyki zarządcy obiektu. Pytanie brzmi jednak, czy urząd miasta powinien posługiwać się językiem ironii i uszczypliwości w oficjalnej korespondencji prowadzonej w imieniu wszystkich mieszkańców.

Problem wiaduktu pozostaje nierozwiązany

Najbardziej zastanawiające jest jednak coś innego. Z załączonej historii korespondencji wynika, że sprawa ciągnie się od wielu miesięcy, odbywały się spotkania, wymieniano pisma i składano deklaracje współpracy. Efekt pozostaje jednak taki sam – graffiti nadal znajduje się na wiadukcie.

Można więc odnieść wrażenie, że zamiast rozwiązywać problem, obie strony coraz bardziej skupiają się na wzajemnym przerzucaniu odpowiedzialności.

A mieszkańcy nadal oglądają zniszczony zabytek.