Do naszej redakcji zgłosiła się Czytelniczka:
Czy nie warto zająć się tematem budynków TBS-u? Bo uważam, że 60–70% mieszkań jest wynajmowanych przez osoby trzecie, czyli nie mieszkają ludzie, którzy dostali mieszkania z TBS-ów. A wiem, że dużo osób czeka na takie mieszkania.
I dodała:
Czy nie powinno się zrobić z tym porządek? Bo przecież osoby, które otrzymały mieszkania z TBS-u, mają zakaz wynajmowania tych mieszkań.
Oraz zaznaczyła:
Mam kolegę, który wynajmuje mieszkanie na ul. Śluzowej, i koleżankę, która wynajmuje na ulicy Wąskiej, a nie są właścicielami tych mieszkań. Oni twierdzą, że większość tych mieszkań w tych budynkach jest podnajmowana, ale ponoć jest ciche przyzwolenie prezesa.
O sprawę zapytaliśmy wspomnianą spółkę. Prezes Emil Zając potwierdził to, że najemca nie może podnajmować mieszkania. I podkreślił, że TBS monitoruje sposób użytkowania lokali. I że jeśli tylko doniesienia dotyczące nieprawidłowości znajdują potwierdzenie, firma podejmuje stanowcze działania.
Tyle że, jak zaznaczył w rozmowie z istotne.pl E. Zając, za czasów jego prezesury potwierdziły się… dwa takie przypadki. W obu spółka bezwzględnie wyciągnęła konsekwencje – wypowiedziała umowę najmu.
Ale jeśli mieszkańcy mają informacje o tego typu praktykach, prezes bolesławieckiego TBS-u zachęca ich – w tym naszą Czytelniczkę – do zgłaszania spółce konkretnych adresów. Jak podkreśla, można to zrobić również anonimowo.