Historia, która przydarzyła pieskowi naszej czytelniczki Moniki pokazuje, jak podstępna i niebezpieczna może być ta choroba przenoszona przez kleszcze. Niech ta historia będzie przestrogą i ostrzeżeniem dla innych ludzi, którzy są właścicielami psów.
Mimo stosowanych zabezpieczeń przed chorobami bohater naszej opowieści Chillek po powrocie z jednego ze spacerów zaczął wykazywać niepokojące objawy: brak apetytu, apatię oraz osłabienie.
Początkowo symptomy mogły wydawać się niegroźne i łatwe do zbagatelizowania. Jednak stan Chillka gwałtownie się pogorszył – doszło do paraliżu kończyn, utraty przytomności i silnego ślinienia. Natychmiastowa interwencja weterynaryjna oraz szybka diagnoza pozwoliły rozpocząć walkę o jego życie.
Stwierdzono babeszjozę – chorobę, przenoszoną przez kleszcze, która w krótkim czasie może doprowadzić do niewydolności narządów wewnętrznych i śmierci zwierzęcia.
Dzięki intensywnemu leczeniu, obejmującemu kroplówki, antybiotyki oraz stałą opiekę, piesek czytelniczki stopniowo zaczął wracać do zdrowia. Po kilku dniach pojawiły się pierwsze oznaki poprawy – powrót apetytu, samodzielne poruszanie się i odzyskanie energii. Dziś Chillek jest już zdrowy.
Czytelniczka składa gorące podziękowania dla lek. wet. Marty Surdyki z Przychodni Weterynaryjnej MARVET w Bolesławcu za nieocenioną pomoc w leczeniu Chillka.
Specjaliści przypominają:
- regularnie kontrolujcie sierść swoich psów po spacerach,
- stosujcie różne formy ochrony przeciwkleszczowej,
- reagujcie natychmiast na niepokojące objawy, takie jak apatia, brak apetytu czy problemy z poruszaniem się.
Szybka reakcja może uratować życie czworonoga.
