Kinga ze Strajku Kobiet z zarzutami, prawdopodobnie sprawa trafi do sądu

Kinga ze Strajku Kobiet z zarzutami, prawdopodobnie sprawa trafi do sądu
fot. istotne.pl Uczestniczce Strajku Kobiet postawiono pięć zarzutów użycia słowa nieprzyzwoitego w przestrzeni publicznej z art. 141 Kodeksu wykroczeń. Policja nie powiedziała, jakie to było słowo. Kobieta nie przyznała się do stawianych jej zarzutów, a policja zgodnie z procedurami prawdopodobnie wyśle wniosek do sądu.
istotne.pl strajk kobiet, kinga gęsicka-biały

Kinga Gęsicka-Biały w czwartek 28 stycznia była przesłuchiwana na komendzie policji jako podejrzana.

– Policjantka przeczytała mi pięć zarzutów, wszystkie były z dnia 13 listopada 2020 roku – opowiada Kinga Gęsicka-Biały. – I dotyczyły tego, że w tym dniu w wielu miejscach Bolesławca i w różnych godzinach wypowiadałam do mikrofonu słowo nieprzyzwoite. Nie przyznałam się do tego, co mi zarzucili, bo nie wiem, co mówiłam i robiłam 13 listopada – odpowiada uczestniczka Strajku Kobiet.

Reprezentujący Kingę adwokat wyjaśnia, że policja namnożyła ilość zarzutów i nie powiedziała nic na temat tego, jakie słowo nieprzyzwoite padło z ust jego klientki.

– Tu się dokonało namnożenie ilości zarzutów. Powinien być jeden zarzut  – mówi mecenas Arkadiusz Malak. – Wskazałem policji i jest to wpisane w protokół zeznań, że stawianie pięciu zarzutów nie jest zasadne z jednej przyczyny: wszystkie zarzuty dotyczą tego samego zachowania, a jako zarzut wymienia się wypowiadanie słów nieobyczajnych w przestrzeni publicznej, tego samego dnia. Druga kwestia, na którą też zwróciłem uwagę, jest taka, że w treści zarzutów nie wymieniono, o jakie treści chodzi. Nie wiemy, o jakie konkretne słowo chodzi – wyjaśnia mecenas.

Policja nie poinformowała o dalszych czynnościach, ale z procedury wynika, że skieruje wniosek o ukaranie do sądu. To będzie Wydział Karny w Bolesławcu. O sprawie rozstrzygnie sąd.

– Sąd będzie miał dwa rodzaje rozstrzygnięć: albo panią Kingę uniewinni, albo nałoży na nią karę – mówi mecenas.

Arkadiusz Malak wskazał jeszcze dwie istotne kwestie dotyczące tej sprawy. Dla sędziego, który na co dzień rozpatruje sprawy morderstw, pobić i rozbojów – a do takiego sędziego trafi sprawa Kingi – wypowiedzenie na głos wulgaryzmu może być błahostką. Druga sprawa dotyczy samego Kodeksu wykroczeń.

– Kodeks wykroczeń pochodzi z czasów PRL-u – mówi mecenas. – Kodeks wykroczeń nie uległ zmianie i nie uwzględnia tego, że komunikowanie się ludzi było inne w tamtych czasach. Ale taki przepis został i znaleziono go, bo jak szukano na panią Kingę czegoś, a nie można było znaleźć nic specjalnego, to ktoś sobie znalazł przepis, z którego wynika, że nie można przeklinać. To anachroniczny przepis z ubiegłej epoki. Nawet językoznawcy mówią, że słowa wulgarne ułatwiają nam komunikację – dodaje Arkadiusz Malak.

Kinga Gęsicka-Biały czeka na ewentualne wezwanie do sądu, a policja wezwała na przesłuchania jeszcze dwóch innych uczestników Strajku Kobiet. To nie powstrzymało aktywistów i w piątek 29 stycznia o 16:30 znów ulicami Bolesławca przejdą ludzie niezadowoleni z rządów Prawa i Sprawiedliwości, wyrażających to w prostym okrzyku jeb** PiS! Sart Rynek!