Razi mnie ignorancja językowa konkurencyjnej dla Was strony (a jest konkurencyjna, skoro tyle uwagi jej poświęcacie). Choć jest to ciekawa inicjatywa społeczna, duch amatorszczyzny w konstruowaniu newsów razi. Jednak, mimo wszystko, wolę szczerą improwizację od dorabiania ideologii do hipokryzji. Gdy śledziłam niektóre wpisy na tym wątku, przypomniały mi się dwie lektury z czasów zaprzeszłych, omawiane jeszcze na etapie szkoły średniej: "Granica" Nałkowskiej i "Moralność pani Dulskiej" Zapolskiej. Proponowałabym chwilę refleksji nad motywami z tych utworów. Niesamowicie niektórzy tutaj przesuwają granice moralności. Tutaj "prawdą" staje się to, na czym można zarobić kasę. Nic innego nie ma znaczenia. Boli, oj boli. Ten portal nie służy ani istontości, ani rzetleności (literówki zamierzone). Mydlicie ludziom oczy. Stosujecie NLP na mało wysublimowanym poziomie, ponieważ byle amator jest w stanie zauważyć triki manipulacji językowej. Wypowiedzi w miejsce obiektywności naszpikowane są słownictwem oceniającym i wartościującym. Często zastanawiam się, czy naprawdę macie wszystkich czytelników za idoitów? Fakt, większość ludzi rzeczywiście nie poraża wysokością IQ, jednak smutnym byłoby założenie, że Waszymi adresatami są przede wszystkim osoby mało sprawne intelektualnie. Nie interesuje mnie, czy wykosicie ten post jak wszystkie Wam niewygodne (że niby bełkot, że nie na temat itp. ). Nie martwi mnie, że zarzucicie anonimowość. Bardziej niepokoi mnie fakt, że najzwyczajniej w świecie kilka osób wyżej podpisanych zatraciło dawno temu kontakt z uczciwością, obiektywnością. A te osoby mają swoistą władzę - zamiast służyć ludziom, służą już tylko mamonie. Nie ważna, jaka jest prawda. Ważne, ile się na temacie zarobi. Dodatkową "wartością dodatnią" jest jeszcze samoświadomość, że w dłoniach dzierży się moc kreowania świata i decydowania, co jest dobre, a co złe ("dobre" jest to, za co płaci reklamodawca).
Estymacja Emema z byle.info
-
-
Ja bym poprosiła o przykłady, bo może nie podoba Ci się tylko coś, co w nowoczesnych, prywatnych i profesjonalnych mediach jest standardem - atrakcyjność przekazu, bez której nikt po nie nie sięgnie. To właśnie słaba strona amatorskiego bolca - nuda.Przecież bolec też od dawna działa z pasji do pieniędzy :) A nie, jak długo mydlił oczy, z pasji nie dla pieniędzy.A co do służenia ludziom (mieszkańcom), a nie, jak sugerujesz tylko reklamodawcom, zachęcam do lektury:"Przegląd przedszkoli w Bolesławcu":http://www.istotne.pl/a5979.phpO przemocy w bolesławieckich szkołachhttp://www.istotne.pl/a5310.phpCyberprzemoc - spotkania dla rodziców:http://www.istotne.pl/a6090.phpI poważne tematy społeczne, jak Blachary:http://www.istotne.pl/a4444.phpMogłabym stworzyć ogromną listę takich przykładów.Czy Ty masz jakieś argumenty, Bolesławszczanko, czy tylko jesteś wściekła - tak nieobiektywnie i osobiście?
-
Przekaz atrakcyjny traci na wartości poznawczej i intelektualnej. Mam wrażenie, ze target niniejszego portalu znajduje się coraz bliżej bruku. No, ale takie czasy. Naturalnie ktoś wnet zauważy, że opluwam, nie wysuwając zadnych argumentów. Zatem, proszę: "Wystarczy nazwać kolegę lub koleżankę głupcem, a można oberwać. Dzieci reagują na wyzwiska kopnięciem, popchnięciem, uderzeniem pięścią lub opluciem. Robią to na przerwach, a kiedy widzą nauczyciela, przerywają, by nie zostać ukaranym". Czy ten tekst jest nowoczesny i atrakcyjny? Nie jest. Po pierwsze, zawiera kilka błędów, za które skarciłaby każda pani od polskiego. Po wtóre - przemawia stylem rodem z wypowiedzi nastolatka. Inny nowoczesny fragment: "W Bolesławcu zostaną zorganizowane darmowe wykłady dla rodziców i nauczycieli mówiące o zagrożeniach cyberprzestrzeni (internet, gry komputerowe itd. )". SKŁADNIA! Oczywiście czepiam się tu tylko warstwy językowej. Jeżeli chodzi o zawartość merytoryczną - cóż do naszej wiedzy wnosi artykuł o przemocy w szkole, szanowna Pani? Czyżby była Pani zdania, że nikt nie ma pojęcia o istnieniu tego zjawiska? Z kolei opowieść o "blacharach"... zaprawdę, jeśli jest w stu procentach prawdziwa, zróbcie mnie papieżem! Po raz kolejny sama siebie przyłapuję na strzykaniu jadem. Hm. Jestem po prostu zmęczona. Dzień był ciężki i nasłuchałam się głupot. I nie zniosię ani jednej więcej. Audieu!
-
I jeszcze o uczciwości. Podpisujemy się pod materiałami i opisujemy materiały sponsorowane i zlecone. To jest uczciwość. Tak naprawdę nie wiadomo: kto, dlaczego i w jakiej intencji pisze na bolcu.Siostrzyczko Mary, jesteś tak związana emocjonalnie z naszym portalem i jesteś tak lojalnym i "robiącym" oglądalność użytkownikiem, że jest to już obojętne, czy zaglądasz tu z zawiści, czy z sympatii.
-
Skoro tak uporczywie i zajadle atakujecie (na swoim "płocie") konkurencyjny portalik Bolec. Info, posuwając się nawet do, moim zdaniem, haniebnych i żenujących sposobów dyskredytacji konkurencji (vide: bolec. Info. Pl, co powinno tematem dla Rady Etyki Mediów) wynika jednoznaczny wniosek, że ów konkurencyjny portalik jest dla was groźnym konkurentem, którego bardzo się boicie i dlatego tyle miejsca […]im poświęca na swoich cennych łamach. […]
-
Stańczyk, to samo co siostrze powiem: jesteś tak związany emocjonalnie z naszym portalem i jesteś tak lojalnym i "robiącym" oglądalność użytkownikiem, że jest to już obojętne, czy zaglądasz tu z zawiści, czy z sympatii.
-
Nie chcę wypowiadać się za kogoś, ale skomentuję: "więź emocjonalna"? A może niechęć na rozprzestrzenianie się zalążków zła? Zło jest złem. Możne je ubierać w różne słówka (tak samo jak i fakty), ale to niczego nie zmieni (poza chwilowym lepszym samopoczuciem). I zaś wracamy do meritum: nieważne, dlaczego ktoś tutaj zagląda: liczy się dla WAS tylko licznik odwiedzin = mamona. Grażyno, to jest smutne. Co do atrakcyjności przekazu, polecam lekturę "Charakterów". Od autorów tekstów zawartych w tym piśmie można dużo nauczyć się. Podawane są informacje, ale nachalnie nikt nie narzuca swoich interpretacji. Wyższa szkoła jazdy językowej.
-
Nie ukrywam, pracuję, by zarabiać. Teraz zarabiam ja, bardzo posrednio dzięki Tobie, potem wydam to, co zarobię może i u Ciebie. Choć nie wiem, gdzie pracujesz i jak zarabiasz na życie.Jak mówi berberyjskie przysłowie "Nasze bogactwo pochodzi z kieszeni innych".Nie chcę się powtarzać (choć nie wiem, czy nie rozmawiam z jedną osobą jedynie zmieniającą nicki: Patrz tekst powyżej, a propos Twoich intencji wchodzenia na naszą stronę. "Asta la vista, baby" :)
-
I tu masz rację, zaglądam tutaj z sympatii do ludzi komentujących różne tematy na tym forum i wypowiadam swoje osądy spraw i zdarzeń. Obecny wątek, moim zdaniem beznadziejny sami ciągniecie z uporem, ja tylko napisałem kilka "bełkotliwych", (zdaniem redaktorka) postów odnosząc się do jego wypowiedzi i do waszych metod walki z konkurencją, co mnie razi, z których kilka postów moderator usunął i próbował zakneblować mi usta blokując mi dostęp na waszą stronkę, (czego powinien się wstydzić). Na koniec przypomnę klasyka iż "prawdziwa cnota krytyk się nie boi", więc po co ten knebel moderatora? W tym wątku na pewno nie posiadacie patentu na rację. Pozdrawiam.
-
Czegoś mi tu jednak brakuje. A raczej kogoś. Nie chce mi się wierzyć że Przemysław zapomniał jak się pisze. Czy jemu też powiedzieliście Asta la vista?
-
Stańczyk, Ty nawet nigdy nam się nie przedstawisz, ale buzię masz pełną frazesów o etyce itd. Wiem, wiem, wedle ludowej mądrości argumenty bronią się same, ale jakoś zawsze nikt się do nich nie chce przyznać... W obawie właściwie przed czym? :)
-
Czyżby nowy pionek w grze? Chyba ktoś Was przegania ;).
-
Kończąc (nie ma sensu dłużej rozwijać tematu, ponieważ osoby rozgarnięte meritum odczytały): Istotność i interesowność nie są terminami synonimicznymi, tak samo jak rzetelność i pazerność. Natomiast etyka, Szanowni Państwo, to nie frazes, choć jej rola jest tutaj bardzo namiętnie banalizowana. Osobom najbardziej zainteresowanym dedykuję fragment piosenki zespołu Raz, Dwa, Trzy: "(... ). Nazywaj rzeczy po imieniu, A zmienią się w oka mgnieniu. A gdybyś musiał rozumieć i chciał, Wiedzieć więcej niż zdołał byś pojąć to znak, Że zamiast żyć własnym życiem, Poznać chcesz jego tajemnice. To błąd, to błąd, to błąd. Nazywaj rzeczy po imieniu, A zmienią się w oka mgnieniu... ".
-
Pisałem tu coś o dyplomacji i zostałem też wycięty. To już przegięcie pały. Po mimo to, że byłem sympatyczny :-(.
-
Państwo redaktorzy dali wyraz swemu cynizmowi i nieznajomosci znaczenia słowa "zawiść". Wiem już jednak, że z całą pewnością pojmują sens wyrazu "zadufanie". Kochani, nie to forum, to inne. Naprawdę nie warto zrażać do siebie czytalników, którzy w końcu dają Wam zarobić na chleb powszedni. Bądźcie sympatyczni. Choćby z wyrachowania. I, zaiste, wytykanie autorom postów, że są anonimowi przypomina narzekania na to, że woda jest mokra. Pan red. Raczył onegdaj zauważyć, że anonimowe opinie warte są "funta kłaków". Nie zawsze, proszę Pana. I wypraszam sobie zwracanie się do mnie per "ty", Pani red. Ja Pani nigdy nie tykam.