Ty Natka to jakaś nawiedzona jesteś. Nigdy nie byłem pracownikiem służby zdrowia, ani tej przychodni. Jestem co prawda tylko PACJENTEM, a nie jak Ty - PACJĘTKĄ, ale potrafię patrzeć obiektywnie na pracę przychodni i pracujących tam ludzi. Nie mam natury roszczeniowej i snobistycznej natury. I myślę logicznie. W innej przychodni (jeśli nie podoba Ci się Vitea Fons) też będziesz miała BEZPŁATNĄ opiekę medyczną, więc zabierz swoją kartę, a nie pleć bzdur na forum. Miałem okazję być "obsługiwany" przez publiczne i prywatne przychodnie specjalistyczne w kilku miastach Dolnego Śląska oraz w Wielkopolsce i powiem jasno, że w części z nich obsługa mogłaby pobierać nauki kontaktu z chorym w przychodni przy K. Miarki. Pewnie, że niej jest "u Żuka" wszystko idealnie, ale nigdzie idealnie nie jest. Jednak tylko sfrustrowani malkontenci potrafią poprzez jakieś jedno nieudane dla nich zdarzenie, zacząć mieszać z błotem wszystko i wszystkich. Poszukaj kogoś kto dopieści Twoje ego i skorzystaj z porady psychiatry. Może zaczniesz się częściej uśmiechać i przestaniesz mieć pretensje do całego świata. Może to slogan, ale... jeśli chcesz świat zmieniać na lepsze, to zacznij od siebie. Pozdrawiam :).
Przychodnia na Karola Miarki doktora Żuka
-
-
~Bolesławianin. To napewno pracownik przychodni ;-].
-
Pracuje w recepcji.
-
G... wiecie. Na rencie jestem :) Dopadło mnie parę bardzo poważnych chorób, którymi mógłbym śmiało podzielić kilka osób - żartuję z tym dzieleniem oczywiście, bo nikomu choroby nie życzę. Pomimo chorowania jestem jednak optymistycznie nastawiony do życia, a przede wszystkim do ludzi. A gdy przychodzi pora na żal i załamanie, rozmawiam z przyjaciółmi, a nie szukam odreagowania na internetowych forach. Frustratom i frustratkom trudno to zrozumieć, bo oni nawet nie przypuszczają, że ktoś - na jakiś temat - może mieć zdanie inne niż ONI. A że pozytywne, to już ich całkiem dziwi. Dla nich wszystko i wszyscy są do d... Oprócz nich oczywiście, bo to "chodzące ideały". Pozdrawiam :).
-
Ty Natka to jakaś nawiedzona jesteś -cytat, czy ja Ci czymś ubliżyłam to się nazywa "uderz w stół" poza tym nie wszystko w moim poście było do Ciebie więc czytaj uważnie. Miło mi, że jestes taki " światowy" możesz sie pochwalić tym, że korzystasz z tak szerokiej gammy usług Służby Zdrowia nie tylko na Dolnym Ślasku :) chociaż nie wiem, czy to jest powód do pochwał, czy do zmartwień? (ale to juz Twój problem). Czytaj uważniej! Skąd takie wnioski, że jestem flustratką? Pozdrawiam :).2011-02-03, 21:55Do Bolesławianina A gdy przychodzi pora na żal i załamanie, rozmawiam z przyjaciółmi, a nie szukam odreagowania na internetowych forach. Frustratom i frustratkom trudno to zrozumieć, bo oni nawet nie przypuszczają, że ktoś - na jakiś temat - może mieć zdanie inne niż ONI. A że pozytywne, to już ich całkiem dziwi. Dla nich wszystko i wszyscy są do d... Oprócz nich oczywiście, bo to "chodzące ideały". Pozdrawiam :) TY chyba nie bardzo rozumiesz co piszesz? Albo nie znasz niektórych nazw a używasz ich, polecam wikipedie skoro masz neta. Pozdrawiam.
-
Tak się składa natko, że moja wiedza opiera się na nauce i doświadczeniu życiowym, a nie na wpisach w wikipedii. I - niestety - nie masz za grosz logiki. Nie jest Twoim zdaniem ubliżanie mi w postaci zarzutu kłamstwa. Piszesz wyraźnie, że jestem pracownikiem przychodni, gdy w istocie nim nie jestem i nigdy nie byłem (co zaznaczyłem wyraźnie). A to, że jeżdżę do różnych lekarzy - specjalistów, nie czyni mnie "światowcem". Twoje ironia jest więc także zawoalowaną próbą ubliżenia mi. A tym, że nie potrafisz poradzić sama ze sobą świadczy fakt, że choroby traktujesz jako "problem". Problem jest z natury rzeczy "nierozwiązywalny" (sprawdź prawdziwe znaczenie słowa "problem" - nawet w wiki). A frustratem jest każdy, który publicznie (do tego na piśmie) obcesowo odreagowuje swoje drobne niepowodzenia bądź zawody. I Uśmiechnij się Dziewczyno, bo radośni ludzie nie mają problemów, tylko kwestie, które muszą i chcą rozwiązać, by im się lepiej żyło. I także pozdrawiam :).2011-02-03, 22:24Miało być Natko - przepraszam za użycie "małej litery", ale to mój brak dobrej techniki pisania na kompie :).
-
Siebie i moją rodzinę zapisałam do przychodni STOMADENT jestem tam bardzo często z uwagi na to, że moje dziecko dużo choruje nigdy nie spotkałam się z czymś takim -nie ma miejsc nawet jeśli już nie było to i tak zostałam przyjęta, a pani doktor Cieśla to najwspanialsza kobieta pod słońcem jako lekarz i jako człowiek. Może więc warto się przenieść i nie marudzić.
-
Polecam z czystym sumieniem przychodnie na Staszica lub w Osiecznicy u dr. Skorupskiego naprawde dobry poziom w obydwu i nie ma problemu z kolejkami ani z skierowaniami :).
-
Na Staszica nie ma kolejek? Dobre, ale się uśmiałem... hahahaha.
-
Zgadzam się z PACJENTKĄ. Będzie lepiej gdy Pan Żuk pomyśli trochę o pacjentach "dających "pieniądze na prowadzenie tej przchodni. Powinien nakazać otwierać drzwi dla oczekujących pacjentów o godz. 7.
-
Potwierdzam to co napisała -@, też leczę się z rodziną w przychodni stomadent. Pani doktor cieśla to wspaniały lekarz a przede wszystkim człowiek, takich ludzi należy doceniać.
-
Napiszę tak, kiedyś moje dziecko po powrocie z przedszkola zagorączkowało, kaszle, źle się chuje, dzwonię do przychodni - nie ma miejsc, a jest piątkowe popołudnie. Pani do mnie "trzeba było rano przyjść" - odpowiedam, że rano niczego nie było widać, a idzie weekend i boję się tak to zostawić... "no co ja Pani zrobię" słyszę. Drugi przypadek - byłam sama z chorymi dziećmi, mąż wyjechał, dzwonię rano i słyszę, że nie ma już miejsc do lekarza, tłumaczę, że muszę się dostać, bo jestem chora i nie mam jak iść do pracy. A i dzieci chore, a pani na to "no co ja pani zrobię, proszę jutro przyjść rano", ja na to, że nie będę chorych dzieci ciągać o 7 i stać z nimi pod przychodnią, a jak zadzwonię - pani powie mi to samo, do pracy już nie pójdę, bo telefony od ósmej i co powiem pracodawcy, że nie mam L4 [za dwa dni! ] i nie będę miała, bo nie miałam jak fizycznie wyjść rano z chorymi dziećmi, a jak się dodzwoniłam, nie było miejsc? Po dyskusji z rejestratorką, ta dała słuchawkę dr Forys, a ona "niech pani pisze do NFZ-tu, taki system... ".
-
Potwierdzam ze w przychodni u dr Zuka trzeba stać w kolejce bardzo wcześnie rano jak pies, a nie pacjent. Nie raz odmówiono mi przyjęcie dziecka bo nie ma miejsc. Póżniej i tak mósiałam iść na oddział z dzieckiem. Człowiek oczekuje zaufania, wsparcia bezpieczeństwa od lekarza natychmiastowego przyyjęcia a tu co!
-
Ja rowniez jestem pacjetka w tej przychodni razem z rodzina i myslimy o zmiania a to dlatego ze nigdy nie mog sie dostac do lekarza jestesmy z poza terenu miasta i dzieckiem ktore ma temperature nie bede jechala o godzinie 6 rano zeby sie do lekarza dostac bez jaj to umawianie na godzine to bez sensu ostatnio bylismy z mezem zarejestrowania na godzine 15: 00 i 15: 10 opoznienie godzinne byli pacjeci jeszcze z godziny 14: 00 przychodzi pani podchodzi do niej pielegniarka i pyta czy na ekg a ta nie ze do doktor judy na co pielegniarka ze jak od doktora zuka to zapraszam do zabiegowego weszla poczekala chwile i weszla do gabinetu przez zabiegowy bez kolejki siedziala tam pol godziny dla mnie to jest chamstwo albo inny przyklad pani przede mna dostala numer 8 ja numer 9 a pani za mna numer 1 no i weszla sobie do gabinetu gdzie ja czekalm pod przychodnia aby sie zarejestrowc a jej nie bylo a co do pani Forys to nie przyjela mi dziecka z goraczka bo sie nie wyrobi w czsie musielismy czekac na izbe przyjec wiec chyba odejscie z tej przychodni to bedzie najlepsze rozwiazanie tylko szkoda bo jestam pan Narecki a to bardzo dobry lekarz ma super podejscie do dzieci.
-
Przykro mi to mówić ale i ja usłyszałam: - Na dzień dzisiejszy nie mamy już miejsc... (dziecko z gorączką). A czy to hotel pytam? Nie polecam tej przychodni a w szczególności dr "Świerszcza" który od pewnego czasu poraża swoją obojętnością (o skierowaniu na badanie ogólne krwi to już w ogóle zapomnijcie).