Li a kim ty jestes zeby kogos do psa przyrównywać.
Wypędzanie dzieci przez ks. z kościoła
-
-
Do igrek, zostałem do końca, czytaj uważnie. To nie ja byłem rodzicem. A do Noir Lotus nie jeden numer już przeżyłem, a do kościoła chodze dla siebie samego. A jeszcze co do księży, to kiedyś ktoś powiedział, że piekło będzie wyłożone głowami księży, być może cos w tym jest.
-
Co grozi w Polsce za pedofilię? Przeniesienie na inną parafię.
-
Do ~Pisdofil-a. A co za debilizm? Niestety nic.
-
Byłam na tej mszy św. Mam ambiwalentne odczucia, ponieważ: 1/ Wypowiedź księdza brzmiała rzeczywiście ostro, a jej adresatem były dzieci. 2/ Jak ma się zachować osoba, która umawia się się z większą grupą ludzi na określony termin (zapewne chodzi o sprawy organizacyjne związane z przygotowaniami do uroczystości pierwszokomunijnych), a (na oko) 1/5, może nawet 1/4 grupy lekceważy tę kwestię? Rodzice kwestię wychowania dzieci zrzucają na kościół, szkołę. Te instytucje mają obowiązki, ale nie mają odpowiednich narzędzi. Stąd pewnie spontaniczne, często nieudane próby "wychowawcze". Każdemu mogą puścić nerwy. Nieterminowość niektórych rodziców wpływa na dezorganizację całej grupy. Nadmienię, że spotkania z rodzicami dzieci pierwszokomunijnych w tej parafii nie są jakoś nachalnie często organizowane. Przeciwnie. Ponadto msze św. Dla dzieci zwykle są b. Dobrze przygotowane, kazania są dostosowane do możliwości percepcyjnych młodych ludzi. Zresztą, nabożeństwa różańcowe (i inne podczas roku liturgicznego) również są ciekawie urozmaicone i jest grono dzieciaków, które biegną w podskokach na modlitwę różańcową, a nie dlatego, że "mama kazała" (choć jej samej nie chciało się z domu ruszyć). Jako matka i parafianka mam nadzieję, że podobne sytuacje nie będą się powtarzały. Jednocześnie mam świadomość, że księża są tylko ludźmi i zdarza im się "po ludzku" reagować na ludzką niefrasobliwość. A dlaczego temat jest wyróżniony na czerwono? Ot, "zagwostka"; > Toć temat jest chwytliwy i "łatwy" do podkręcania licznika. Wszak KAŻDY ma coś do powiedzenia w tej kwestii; > Licznik bije, a ktoś zaciera ręce... Przykre, żenujące. Tak samo jak przykre jest, że niektórym ludziom łatwiej jest zabrać głos anonimowo na forum publicznym, niż publicznie twarzą w twarz wyrazić swoją opinię; > Skądinąd, ważne jest, by ludzie mieli odwagę załatwiać ważne sprawy osobiście. Kwestia poruszona przez Piotra jest ważna, ale przybrała nie najwłaściwszą formę.
-
Polecam spektakl nadany kiedyś przez TVP pt. "Zapomniany Diabeł" z Gajosem w roli głównej... Czyzby pan Kusik był takim księdzem jak ten z tej opowieści?
-
Sprawy organizacyjne odnośnie komunii która odbędzie się w maju następnego roku? Coś wydaje mi się że niebardzo... Po prostu niektórym nie pasuje danej niedzieli godzina mszy-wizyty rodzinne i takie tam więc co księdzu to przeszkadza że dzieciaczki przyjdą wcześniej czy później-to są tylko dzieci a ksiądz to dorosły facet który mógłby przyhamować...
-
@Miki, przykro mi, ze masz problemy ze zrozumieniem tekstu. @Piotr, swoimi tekstami udowadniasz, ze sie nie mylilem i miejsce twoje w kosciele jest za progiem, @ szelma, dziekuje za ten post. Mysle, ze wiele wyjasnilas. Pozdrawiam.
-
Li, myślisz ze twój Jezus byłby z ciebie dumny?
-
Wujku, mysle, ze nie. Mysle, ze Jezus tak jak zrobil to przed 2000 lat tak i teraz przegonilby nie jednego ze swiatyni Boga Ojca. Pewnie takze niejednego ksiedza. Tylko nie jestem do konca pewny po co zadajesz takie pytanie. Skoro Jezus dla Ciebie to postac z bajki. - tak wynikaloby z kontekstu twej wypowiedzi. Pozdrawiam.
-
Jezus to był kawał skurczybyka... tak mi się wydaje :-)))).
-
Barbara34, od kilku niedziel ksiądz podczas ogłoszeń informował o spotkaniu dla dzieci pierwszokomunijnch i ich rodziców, które miało odbyć się dziś o godz. 16: 00. Jeżeli ktoś nie chodzi do kościoła systematycznie, bądź "wypuszcza" na nie tylko swoje dzieci, nic dziwnego, że nie wie(dział) o tym spotkaniu (żeby była jasność - ogłoszenia tej samej treści są nie tylko czytane podczas wszystkich mszy św. Ale również są umieszczane na parafialnej stronie internetowej). Gdyby rzeczywiście niektórym z przyczyn organizacyjnych nie pasowałby odgórnie wyznaczony termin, wystarczyłoby podejść do księdza po którejś z mszy św. (czy do kancelarii) i wyjaśnić, że nie można się stawić. "Dzieciaczków" z rodzicami wyszło sporo. Znamienne, że więcej wychodziło dzieci niż rodziców. Gdzie w tym czasie są rodzice? Wszyscy pracują? Bez przesady! Żal mi było tych dzieci i nie tyle ze względu na postawę księdza (choć nie byłam nią zachwycona), co ze względu na ich osamotnienie, które wynika z postawy rodziców. To nie był przypadek, ani kwestia "wizyt rodzinnych" itp., tylko gapiostwo rodziców, bądź zwykła (wcześniej wspomniana) ich niefrasobliwość.2010-10-17, 18:56Noir Lotus, obraza uczuć religijnych - obiło Ci się takie hasło o uszy? Odważna z Ciebie kobieta, czasami masz ciekawe/zdrowe podejście do niektórych kwestii. Jednak niekiedy wychodzi z Ciebie zwyczajny brak ogłady. Mam nadzieję, że ktoś zareaguje i usunie Twojego posta z godz. 18: 50.
-
A już myślałem, że ks. Dr to wporzo gostek - tak przynajmniej wynikało z relacji mojej sąsiadki-dewotki, bo ja ten przybytek omijam szerokim łukiem. Zawsze podkreślam: walić po pyskach i podawać łapska do całowania - tylko tak można wychować sobie "wiernych" parafian. :) Ps. Dziś jechałem przez Żary - tak też jest rondo jakiegoś prałata! Hurra niech żyje Klechistan!
-
16. 00 cała niedziela do bani, i tak cały rok. Dowodzi to że księży nie obchodzi, czy komuś pasuje czy nie, ma być. A więc to ludzie są dla księdza. To już nie ich wiara, lecz praca, tak to zaczynają traktować. A gdzie miłosierdzie, zaczynają traktować kościół jak własny dom, ale to jest dobro nas wszystkich. Nie po to budowaliśmy, by teraz wyganiano z niego nasze dzieci. Dlaczego nie zrobił tego pzede mszą, przecież widział te dzieci. Niesmak pozostał i uraza, byłem też na tej mszy, tym bardziej, że mszę prowadził inny ksiądz, który też był zmieszany całą sytuacją.
-
Ależ Szelmo! Ja to mogę powtórzyć. Bowiem napisałam to myśląc o tym jak Jezus potraktował kupców w świątyni. Miał gość charyzmę. Kawał fightera. Nie to co teraz, dzieci powyganiać :-)))).Ktoś już kiedyś tu napisał, że mało kto nadąża za moim tokiem myślenia więc się nie przejmuj... cóż robić? ;-)))).