Oj jak wspomnienia wracają :)
Kiedyś już dość dawno byłam sobie ze znajomymi na małym urlopie nad wodą w Czechach, obok naszych namiotów niedaleko był mały obóz gdzie uczono dzieci pływać i żeglować na małych łódkach. Był tam taki instruktor chyba Milen się nazywał, który dość często spoglądał na mnie, któreś nocy mieli ognisko do którego z koleżanką i jej facetem się przyłączyliśmy. Śpiewaliśmy, śmialiśmy się na prawdę było super. Gdy już dzieci poszły spać siedzieliśmy jeszcze dobry czas przy tlącym się ognisku, ów Milen wyciągnął piwko i rozmowa i mała blokada językowa szybko się pozytywnie rozwinęła. I nawet nie wiem kiedy wylądowaliśmy na pace dużego busa, gdzie na miękkim materacu siódme poty wylaliśmy :) bardzo miło to wspominam oj bardzo :).