Czy "państwo " może pomóc w zmniejszeniu emigracji

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Zawsze tak było i bedzie i nic i nikt tego nie zmieni niestety kazdy szuka szczescia gdzies indziej.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Postawione w tytule pytania są tradycyjnie dla tego autora bezsensowne. A sam problem emigracji zarobkowej jest bez porównania mniej cukierkowy niż próbują to przedstawić kobiety rzekomego zagranicznego sukcesu. Każdy kto wyjeżdża bez rodziny (a tak robi zdecydowana większość), naraża bardzo poważnie tę rodzinę na niebezpieczeństwo rozbicia. A co najmniej silnych zranień! Jest faktem że niektórzy odnoszą za granicą sukces finansowy. Zdecydowana większość jednak pracuje i mieszka w upodlających warunkach za psie pieniądze. I wcale nie dlatego coś tam zarobi i przywiezie do kraju, że tam jest fajnie a w Polsce nie. Różnica tkwi raczej w tym że tam unikają (na jakiś czas się da) ponoszenia większości tamtejszych dużo wyższych kosztów pracy i życia. Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma - to złudzenia pcha większość emigrantów do obcych "rajów". Podkreślam - większość a nie wszystkich.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Skoro bezsensowne pytanie to po co się wymądrzasz?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Nie odpowiadałem na durne pytania tylko na problemy jakie pojawiły się w dyskusji. Tak trudno to zauważyć?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Pytanie ściśle związane jest z tymi problemami matołku.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    I co z tego jeśli jest durne i nie ma sensu na nie odpowiadać?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Joanno, w jednym z postów pisałaś chyba, że pracujesz w jakimś hotelu pod Innsbruckiem. Znam nieźle realia w tej branży w Austrii, Niemczech i Szwajcarii. Z racji moich zainteresowań bywam często w Tyrolu, Alpach Bawarskich, i Zachodnich (kanton Valais). Rozmawiałem wielokrotnie z pracującymi tam Polkami, Słowaczkami, Czeszkami i Włoszkami a w wysokogórskich schroniskach nawet z Sherpami z Nepalu, bo i oni też tam pracują. Całkowicie szczęśliwi i zadowoleni byli tylko Sherpowie. Zdecydowana większość pozostałych jednoznacznie traktowała swój pobyt na emigracji tylko jako trudną ale jedyną, dostępną im drogę do szybkiej poprawy sytuacji materialnej. Relatywnie dobre zarobki są dla nich ceną za rozłąkę z rodziną, często kiepskie warunki bytowe, z reguły ciężką pracę i wyobcowanie w tamtejszym środowisku. 90% z nich jednoznacznie deklarowało, że „jak tylko się dorobią” wracają do Polski a w miejsca swojej obecnej pracy będą sobie przyjeżdżać na wypoczynek i lubością oczekiwać, że wtedy ktoś inny będzie ich obsługiwał z taką samą gorliwością jak robią to teraz one. Co prawda, spotkałem też kilka osób absolutnie zdecydowanych związać swoją przyszłość już tylko z pobytem w Austrii lub Szwajcarii. Ale były to wyłącznie młode, piękne i jak sądzę zaradne kobiety. Zawsze życzyłem im oczywiście powodzenia i mam nadzieję, że im się uda. Życzę tego również i Tobie Joanno bo sądzę, że do tej właśnie grupy należysz. Pozdrawiam.2010-01-15, 09:57Już po wysłaniu tekstu zorientowałem się, że pomyliłem adresata. To przecież nie Joanna związana jest z Innsbruckiem lecz Czarny Totos. Obydwie Panie serdecznie przepraszam i pozdrawiam.2010-01-15, 09:59... oczywiście Czarny Lotos.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Janku, tak ja przebym, pracuje i mieszkam w Szwajcarii, A tak nawiasem mowiac t o czy w Polsce nie pracuje sie na podobnych stanowiskach? Czy nie zdarza sie, ze za s woja ciezka prace ktos dostaje tragicznie marne wynagrodzenie albo nawe wcale? Czy nie jest wykorzystywany? Czy nie popada w rozpacz gdy wie, ze pracujac nawet od rana do wieczora i tak nie jest w stanie polepszyc swego bytu' czy to nie jest destruktywne? Mowisz? Mieszkaja. Tam w warunkach niegodnych? Hm zapewniam ciebie ze ja mam tu warunki bytowe duzo godniejesze niz w swoim kraju, swoim miescie. Ale tez wiem ze bywa roznie, oczywiscie. Duzo zalezy od samego czlowieka na ile zna jezyk, na ile jest operatywny, zaradny, przedsiebiorczy. Cokolwiek by mowic o pracy zagranica to i tak finansowe korzysci sa duze, a co do reszty to juz sprawa kazdego indywidualna. Jedni radza sobie swietnie, aklimatyzuja sie, ucza, poznaja kraj, zwyczaje, znajduja tu przyjaciol, zyja, inni, coz, ja naleze do tej pierwszej grupy, zaaklimatyzowalam sie w tym pieknym kraju, mozna powiedziec udalo mi sie? Raczej-zapracowalam na to, jasna rzecz znajomosc jezykow, urok osobisty, zaradnosc zawsze pomaga. pozdrawiam.

  • Panie Janku i Pani Joanno -- wywołując ten temat miałem na myśli szersze spektrum społeczeństwa. Nie tylko osoby młode bez zobowiązań. Szczególny nacisk kładąc jednak na tę część rodziny /w prorodzinnym państwie/ która pozostaje tu na miejscu. Tęsknota i rozłąka działa na dwóch frontach. Podzielam opinię Pana Janka że cena za taką pracę jest często zbyt wysoka. Nie da się wycenić "pęknięć" w wielu rodzinach. Gdy obserwuję coraz to wymyślniejsze metody fiskalne naszych administratorów i coraz śmielsze sięganie po społeczne pieniądze dla zaspokojenia swoich prywatnych ambicji, serce się kraje. Co gorsza jest grupa ludzi która zdecydowanie pochwala takie postępowanie. Fajerwerki i dobre samopoczucie urzędów przedkładają ponad codzienny byt obywateli. Jak można nazwać wręcz debilne skojarzenie że na emigrację pcha ludzi tylko chęć zysku? /tylda/ a na dodatek doszukiwanie się w tym oszóstwa.2010-01-15, 10:48Oszustwa /sory/.2010-01-15, 10:49Gdybym nie spostrzegł tego błędu jest pewne że stał by się nowym tematem te go postu/.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Nigdzie nie pisalam o swoim wieku i stanie cywilnym. A swoja droga jaka cene ponosi rodzina majaca dzieci nie mogaca zaspokoic podstawowych potrzeb dzieciom, gdy brakuje na rachunki, na splate kredytow? To jest ok ' zdaniem Przemyslawa? Taka rodzina jest szeczesliwa? To dopiero rodzi konflikty, problemy i nawet rozpad, Wszystko ma swoj dwie strony i glupota jest twierdzic, ze lepiej w biedzie ale razem. zycie to nie basn Andersena Pozdrawiam.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    O widze dwie panie czyli czarny lotos i pani Joanna nie zgadzają z moim zdaniem w temacie. Jak najbardziej drogie panie możecie sie nie zgadzać z tym. No ale prawda jest taka jak napisałem, to że kpicie z tego świadczy o tym że nie macie wogóle zielonego pojęcia o czym mowa. Pani Joanno pan Jan napisał wyżej jak to jest: "Zdecydowana większość pozostałych jednoznacznie traktowała swój pobyt na emigracji tylko jako trudną ale jedyną, dostępną im drogę do szybkiej poprawy sytuacji materialnej" To co wy drogie panie robicie jest nie zdrowe(chodzi mi o to że okłamujecie same siebie jak tam niby super jest a wszyscy wiedzą ze nie jest). Co do tego zarobku 1200zł akurat nie udało sie pani trafic bo jest to 2600zł a żona zarabia 1800zł także szału nie ma, ale da sie przeżyć. Trzeba tylko miec duzo siły i dązyc do celu a nie isc na łatwizne czyli: WYJECHAC, SPRZĄTAĆ PO NIEMCACH KIBLE I SIE POTEM WYMĄDRZAĆ ZE SIE ZARABIA 1000euro. Ja Nie chciał bym zeby moja żona wyjeżdzała np. do szwajcarii i tam pracowała sprzątając hotele a pijani biznesmeni klepali ją po tyłku. Smutno jak pani mąż na to pozwala o ile taki wogóle jest. A ty czarny lotosiku pewnie nigdzie nie byłaś i tylko słyszałas od kolezanek jak to super jest za granicą i ze zarabia sie krocie za darmo-brednie! Aha jeszcze jedno Pani Joanno byłem rok temu w Genevie na MOTOSHOW 2009 i co? -wybija godz 22: 00 ludzi na ulicach nie zobaczysz bo wszyscy zabarykadowani w domach(bo powystraszani w swoim własnym kraju) poszedłem na cpn i tu najlepsze po 22: 00 piwa nie kupisz... śmiech! Na granicy Austrii i Szwajcari stoją uzbrojeni celnicy czułem sie jak bym wjezdzał do Rumuni a nie do niby tak cywilizowanego państwa jakim to NIBY jest szwajcaria.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jery, mchy i paprocie, coz ja moge napisac, cokolwiem by nie napisac to i tak nic nie zmieni twego pogladu, oczywiscie sa i tacy co sprzataja kible, sa tacy co muruja, co pielegnuja czyjes ogrody, sa rozne prace, rozne zawody, podobnie jak w kraju, ale DLACZEGO TAK TRUDNO POJAC TAKIEMU JEREMU, ze mozna inaczej? Zero ludzi na ulicach? Jasne a po co po 22 gije biegac po nich? Sa od tego inne miejsca, moze ty spacrujesz po ulicach po 22 giej ze swoja zona? Bo coz innego moglbys robic? Wstapic na wode mineralna do knajpki? Bez urazy Jery, ale masz bardzo jednostronne poglady na zycie i pobyt za granica, ale masz takie prawo, ja nie mysle czegokolwiek udowadniac Tobie, mysle ejdnak, ze twoj poglad to pewna obrona o takze usprawiedliwienie przed soba, dlaczego jestem tutaj i mam co mam?2010-01-15, 11:44Uzbrojeni celnicy? Brak piwa? Aby na pewno to nie byly mary senne? A moze to reakcja po, wypalonym papierosku... ? Hehehehehe dobre.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Joanno pożyjesz zrozumiesz... czyt. uwaznie :) nie brak piwa! Tylko po 22: 00 piwa nie kupisz! Co mam? Hehe jak bedziesz kiedys w Polsce to odezwij sie GG 8664854 zaprosze cie na kawe i zobaczysz jak żyje. Moje zdanie jest takie bo byłem ogolnie 3lata za granicą w róznych państwach i prawda jest taka ze wszedzie dobrze gdzie nas nie ma. To jest właśnie dziwne w polakach. Ze choćby ich bili, chańbili i wyśmiewali oni i tak powiedzą ze bylo super... ŻAL (mary senne, wypalony papierosek? -kobieto... ).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Skoro byles to dziwie sie, bo dobrze wiesz ze jest roznie, niekoniecznie tak jak piszesz! A co do mojej obecnosci tutaj to, powstrzymaj sie od komentarza... nikt mnie tu nie chanbi! Nie bije, nie poniza, a wrecz przeciwnie to ja tutaj opowiadam o swoim kraju, ucze i tlumacze co to za kraj bo niestety tutaj prawie nikt nie zna Polakow, Polski. Wiec nie zawsze na obczyznie jest tak jak piszesz, a jednoczesnie pracujac w POlsce tez mozna byc narazonym na chamskie traktowanie, ponizanie, wyzysk, prawda? POlska cudny kraj, ale wiele lat musi minac aby zylo sie lepiej milo pozdrawiam.

  • Joanno, życzę Pani jak najlepiej i potwierdzam że każdy sam kieruje swoim losem. Mi akurat się zamarzyło aby Polscy "sternicy" tak kierowali krajem aby Polak/Polka nie musieli wyjeżdżać na obczyznę. Jeśli już to tylko dobrowolnie -tak jak uczyniła to Pani. Pozdrawiam Panią i cieszę się że ma Pani dobrze. Tak mi się zamarzyło...2010-01-15, 12:25Dla mnie ilość emigrantów jest barometrem nieudolności rządzących.