Stosunek Bolesłwian do marketów, centrów handllowych, basenów

  • Panie Pro_pain - oto odpowiedź na Pana zasadnicze pytanie przedstawione w temacie tego wątku. Pyta Pan o stosunek do marketów i basenu -- odpowiedź może być dwojaka. W przypadku gdy powyższe obiekty wybudowane są i zarządzane przez firmy prywatne stosunek Obywateli / mieszkańców / do nich odbywa się tylko i wyłącznie poprzez kasę. Emocje i podział opinii zaczyna się wtedy gdy takie same obiekty powstają ze środków publicznych i zawiadywane są również przez Państwo. To w najkrótszej wersji moja opinia. Pozdrawiam Pana oraz pozostałych rozmówców.2010-06-30, 07:27Rynek sam weryfikuje potrzeby i możliwości danego środowiska, jeśli jest inaczej nazywa się to interwencjonizmem lub brzydko komuną.

  • W końcu Pan wypowiedział się odnośnie tematu, nie wypaczając moich wypowiedzi, Gratuluje. Przedstawił Pan swoje zdanie. Ja się z nim nie do końca zgadzam, ale je szanuje. Ale na takiej zasadzie można dyskutować. Własna teza i pewne argumenty. ODNOŚNIE TEMATU. Markety stawiają prywatni inwestorzy. Im więcej marketów dla nas tym lepiej. Większa konkurencja (firmy muszą o nas zabiegać, promocje, obniżanie cen, czyli wpływ na klienta). Co do kina, podtrzymuje moje zdanie, ciężko będzie małemu miastu o to, aby frekwencja w kinie Forum była porównywalna do tej we Wrocławiu. Samo kino i baseny nie przyciągną młodych. Ale to jest już inny temat, nie do końca dotyczący owego posta. Jednak moim zdaniem, trzeba też spojrzeć na ludzi, którzy mieszkają w Bolesławcu od dziecka i z niego nie wyjeżdżają. Mają prawo do tego, aby we własnym mieście obejrzeć film, bądź popływać sobie nie musząc wyjeżdżać po za granice miasta. Sprawa prywatyzacji, a sprawa spędzania wolnego czasu przez Bolesławian, jak dla mnie to dwie różne rzeczy. Ludzie mają prawo do tego typu miejsc. A to przez kogo one są budowane to już inna kwestia, która jak myślę jest do dyskusji. Jednak to, że Bolesławianie będę mieli większe możliwości rozrywki wpływa na ich korzyść. Nie którzy nie zawsze się zastanawiają jakie to są pieniądze państwowe, jakie prywatne, Pracują w innych profesjach, a po ciężkiej pracy chcą sobie obejrzeć film, bądź popływać, nie zastanawiając się za czyje to pieniądze. Od tego są ludzie za to odpowiedzialni. Ja i tak pójdę na ten basen, czy on będzie państwowy czy nie, bo moje myślenie o tym za czyja kasę to jest, nie wpłynie na mój komfort wiosłowania po wodzie :) Pozdrawiam.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Pro_pain - piszesz "Ludzie mają prawo do tego typu miejsc. ". Prawo owszem, przy czym posiadanie prawa do czegoś nie równa się obowiązkowi posiadania tego czegoś, a już na pewno obowiązkowi zapewniania mi tego przez innych! Dowód poniżej: Mam prawo do posiadania alkoholu (samochodu, książki, czegokolwiek). Trywialnym jest stwierdzenie, że jeśli ten alkohol (samochód, książkę, cokolwiek) chcę mieć to muszę sobie kupić, bo nikt nie musi mi go sponsorować - a jeśli zgadzamy się na zabieranie dóbr jednej osoby, żeby zasponsorować coś drugiej osobie, to zgadzamy się na kradzież i rabunek. Proszę zwrócić uwagę na podobieństwo do polityki socjalnej: >. Dalej: Zakupić alkohol (książkę, samochód, cokolwiek) mogę w sklepie. Sklep to instytucja otwarta przez osobę prywatną (grupę osób) za prywatne pieniądze, w którym mogę zakupić alkohol (książkę, samochód, cokolwiek). Przez 45 lat testowaliśmy sklepy państwowe, wniosek jest oczywisty (i trywialny) - to nie działa, w przeciwieństwie do wolnej, rynkowej konkurencji. Nikt o zdrowych zmysłach nie pójdzie do inwestora z żądaniem "wydaj mi alkohol za darmo lub z dużym rabatem, ponieważ mam do niego prawo", bo jasnym jest, że byłaby to dla właściciela strata. Nikt również nie nie będzie żądał, aby otworzyć sklep który przyniesie straty właścicielowi (gdyby miało być inaczej, nie trzeba by było żądać) - ostatecznie prowadzenie przedsiębiorstwa polega na generowaniu zysków, a zmuszanie kogoś do ponoszenia strat nazywa się "wymuszeniem". Zwracam uwagę na podobieństwo do ZUS... Kino (market, basen, pole golfowe) to takie samo dobro jak alkohol (samochód, książka, cokolwiek) i dotyczą go takie same reguły - nikt nie ma obowiązku fundowania mi kina za sam fakt mojego istnienia. Jeśli chcę kino, muszę je sobie "kupić". Nikt nie ma obowiązku zakładania kina które przyniesie straty, nie wolno również nikogo do tego zmuszać. W Bolesławcu prywatne kino nie powstało - najprawdopodobniej nie przynosiłoby zysków (a więc przynosiłoby straty). Populistyczna władza zadecydowała jednak o przymuszeniu części mieszkańców (płatników) do ufundowania nierentownego przedsiębiorstwa (zgodnie z definicją wyżej - jest to wymuszenie), ufundowania go za zabrane pod przymusem środki (jest to kradzież i rabunek). Tak więc budowanie basenu (kina, marketu, pola golfowego) przez władze można spokojnie określić jako "niemoralne", ponieważ jest opłacane z kradzieży, rabunków i wymuszeń. Ot, socjalizm w pigułce :)
    Powyższy dowód jest przy okazji częścią dowodu na to, że socjalizm bandyckim systemem wyzysku i zawsze prowadzi do bankructwa i upadku państwa. W związku z czym gratuluję tym, którzy zadecydowali o wejściu dwóch socjalistów do drugiej tury wyborów! Pozdrawiam, r.2010-06-30, 12:47PS - cały myk polega na tym, że "mam prawo" nie równa "należy mi się" albo "masz mi to dać". Tak więc to, że są ludzie którzy jak piszesz "pracują w innych profesjach, a po ciężkiej pracy chcą sobie obejrzeć film, bądź popływać" to nie moja sprawa - jeśli chcą, "mają prawo" zapewnić sobie basen, ale ja "nie mam obowiązku" im go zapewniać. Zmuszanie mnie do zapłacenia za czyjś basen (albo kogoś za mój) to bandytyzm, niezależnie od tego czy nazwiemy go "redystrybucją" czy "sprawiedliwością społeczną".

  • Markety stawiają prywatni inwestorzy, władza ich nie buduje. I czytaj uważnie (nigdzie nie napisałem, że obowiązkiem) Napisałem, ze mają prawo jako ludzie do tego aby korzystać z dóbr materialnych. Również napisałem, że od spraw gospodarki są ludzie do tego powołani. Staram się oddzielić dwie sprawy, korzystanie ludzi z zasobów, a to kto te zasoby tworzy. Nie napisałem, że trzeba ludziom budować miejsca, zabierać im pieniądze i je inwestować. Napisałem, że ludzie czasem nie muszą zastanawiać się nad tym skąd to jest, tylko się cieszyć z tego, że to jest. Rozumiem, że mogą się tylko cieszyć, z tego co prywatne, a to co państwowe, to nie wolno im z tego korzystać, bo to pochodzi ze złodziejstwa... A mam takie pytanko. Czy jeśli wszystko będzie prywatne i powiedzmy zmniejszymy podatki dla firm, to zyska na tym pracodawca, czy szeregowy pracownik (? ) Prywaciarz na tym zyska, czy pracująca u niego osoba (? ) (nie bronie tutaj państwowości, bo nie uważam, że ona daje równość zarabiającym, ale pytanie zadaje z czystej ciekawości). Pozdrawiam.2010-06-30, 13:07Piszesz, że nie Twoja sprawa że oni chcą popływać, nie moją sprawą jest to, że buduje je miasto i zabiera pieniądze ludziom. Jest basen i będę mógł na nim pływać :) I się nie będę przyjmował takimi jak Ty, co każą ludziom "budować baseny" bo inaczej Ty je "musisz" fundować, ze swoich składek. Pomyśl, trochę o tych co chcą sobie z dzieci pójść na basen i popływać (jeśli powiedzmy tego nie wybudował by prywatny inwestor, to w ogóle nie było by basenu, a w konsekwencji nie było by miejsca do rekreacji). Jest jakiś tego plus. Możesz przedłużyć ludzkie życie dzięki swojemu płaceniu podatków :) Za nie wybudują basen, ludzie będą pływać, jak wiemy zdrowy tryb życia przedłuża nasze panowanie na Ziemi. Ze wszystkiego można pozytywne aspekty wyciągnąć :) To tak żartobliwie. Pozdrawiam raz jeszcze i miłego dnia :).

  • Panie PRO_pain -- widać wyraźnie że musimy poczekać aż Pan dojrzeje. Jeśli nie zrozumiał Pan argumentów "Słóca" peru to ja się poddaje. Chce Pan zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko jednocześnie aby ktoś Panu je zafundował.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    1. "Markety stawiają prywatni inwestorzy, władza ich nie buduje. " - z dokładnie tych samych powodów nie powinna budować basenów i kin, w końcu co za różnica czy w sklepie kupujesz bułkę czy pływanie? 2. "I czytaj uważnie (nigdzie nie napisałem, że obowiązkiem) Napisałem, ze mają prawo jako ludzie do tego aby korzystać z dóbr materialnych. " - czytam bardzo uważnie :) Obowiązek powszechnego zrzucania się na basen czy kino uzasadniasz prawem do chodzenia do kina, a więc (wynika to wprost) pośrednio piszesz, że czyjeś prawo do jakiegoś dobra nakłada na kogoś innego obowiązek zapewnienia go. A zmuszanie jednego do oddania dobra drugiemu to kradzież i rozbój. 3. "Również napisałem, że od spraw gospodarki są ludzie do tego powołani. " - gospodarka sama sobie świetnie poradzi, o ile znikną ludzie "wiedzący lepiej". Od tego jest wolny rynek. 4. "Staram się oddzielić dwie sprawy, korzystanie ludzi z zasobów, a to kto te zasoby tworzy. " - absolutnie nie można tego oddzielać! Wyobraź sobie, że idziesz do pracy, przez co tworzysz zasób, powiedzmy, 100zł. Następnie ktoś kradnie Ci te pieniądze i je wydaje - korzysta z zasobu. Ten prosty przykład pokazuje, że jeśli o sposobie wykorzystania zasobu decyduje ktoś inny niż jego twórca (lub bez zgody twórcy), mamy do czynienia z rabunkiem. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żebym swoje zasoby oferował innym w zamian za coś innego - w szczególności, żebym oferował basen za pieniądze. Natomiast jeśli ktoś buduje zasób za moje pieniądze (wydaje moje zasoby) bez mojej zgody, to jest to rabunek i jako taki jest naganny i niemoralny.2010-06-30, 13:595. "Nie napisałem, że trzeba ludziom budować miejsca, zabierać im pieniądze i je inwestować (... ), a to co państwowe, to nie wolno im z tego korzystać, bo to pochodzi ze złodziejstwa... " - o nie, korzystać należy. Tak samo jak należy korzystać np. z dofinansowań Unii, które są równie bandyckim systemem redystrybucji jak ten nieszczęsny basen. Sytuacja wygląda mniej więcej tak: złodziej z punktu 4 ukradł sto złotych, po czym połowę przejadł, połowę tego co zostało zgubił, a za resztę postanowił kupić cukierków i mi je wręczyć. Oczywiście, że cukierki wziąć powinienem (w końcu kupiono je za moje), ale złodziej pozostaje złodziejem i trzeba go ścigać - gdyby mi nie ukradł, mógłbym kupić więcej cukierków, przyoszczędzić i wybudować cukiernię albo w ogóle olać cukierki i kupić buty do biegania. Problem z punktu trzeciego pozostaje aktualny - ktoś wydaje moje zasoby bez mojej zgody i jest to kradzież. 6. "Czy jeśli wszystko będzie prywatne i powiedzmy zmniejszymy podatki dla firm, to zyska na tym pracodawca, czy szeregowy pracownik? " - w sytuacji wolnego rynku (czyli m.in. nieskrępowanego podatkami nakładanymi na przedsiębiorczość jak CIT, pracę jak PIT, oszczędzanie jak Belki, etc. ) następuje oczywisty zysk, ponieważ ilość dóbr którymi dysponuje jednostka się zwiększa. Nie znaczy to, że wszyscy zyskają po równo (i dobrze - jeśli ktoś jest pracowity niech zarabia więcej), nie znaczy to nawet że wszyscy zyskają (pasożyty i lenie stracą jeśli nie wezmą się do roboty - ale to też dobrze). Myk polega na tym, że jeśli łatwiej (taniej) można pracować i prowadzić firmę, to więcej ludzi pracuje i zakłada firmy, dzięki czemu rośnie konkurencja - to truizm :)

    "Wolny rynek" odnosi się nie tylko do konkurencji między przedsiębiorstwami. Konkurują między sobą również pracodawcy (o lepszych pracowników), pracownicy (o lepszych pracodawców) oraz pracodawcy z pracownikami (bo nic nie stoi na przeszkodzie, żeby założyć własną, lepszą firmę). To, że konkurencja jest korzystna dla jakości rynku to truizm :)

    7. "że buduje je miasto i zabiera pieniądze ludziom. (... ) I się nie będę przyjmował takimi jak Ty, co każą ludziom "budować baseny" bo inaczej Ty je "musisz" fundować, ze swoich składek. " - problem polega na tym, że bardziej opłaca się być beneficjentem korzyści niż płatnikiem, a więc w systemie który nakłada obciążenia na pracujących i daje korzyści leniom rośnie liczba leni, co za tym idzie - spadają wpływy, system musi się zadłużać, w końcu bankrutuje. Tak więc musisz się przejmować tymi, którzy płacą za Twoje dobra choćby dlatego, że mogą się zdenerwować i nie płacić (np. Założyć firmę w innym mieście), a wtedy stracisz swój basen. A jeśli nie przeszkadza Ci, że komuś zabiera się pod przymusem owoce jego pracy i przekazuje się je komuś innemu, nie miej pretensji do złodzieja który zabierze owoce Twojej pracy i nie będzie się przejmował takimi jak Ty, co każą ludziom "samemu zarabiać 100zł". 8. "Pomyśl, trochę o tych co chcą sobie z dzieci pójść na basen i popływać" - myślę. I wymyśliłem, że jeśli chcą zapewnić swoim dzieciom rozrywkę, niech wezmą się do roboty i zapracują na bilet. Chwilowo napisałeś "pomyśl sobie o tych, którzy chcą sobie kupić telewizor, ale nie mają - należy pozwolić im kraść portfele", a chyba nie trzeba pisać że coś tu jest nie tak :)

    Nie ma też powodu dla którego należałoby zmuszać inwestora (w tym przypadku - podatników) do zasponsorowania nierentownego przedsiębiorstwa - dokładnie z tego samego powodu dla którego nie oczekujemy od właściciela sklepu, że będzie nam oddawał swoje towary za darmo. Również pozdrawiam, i spieszę na egzamin na którym będę mógł popisać się precyzyjnym myśleniem - takie rozważania są niezłym treningiem :)
    r.

  • Ta dyskusja świadczy tylko o tym, jak miło jest w rynkowym socjaliźmie :-))).Ciekawe co by było, gdyby miasto nagle zapragnęło wybudować restaurację. No bo przecież ludzie głodni, takiej pięknej jaką my wybudujem za publiczne pieniądze jeszcze w Bolesławcu nie ma itd. itd.Po kilku tygodniach od takiej decyzji pojawiłyby się głosy:-a z czyich to pieniędzy-a co z tymi co do restauracji nie chodzą-a czy nie lepiej to dać na przedszkole-a może na bezdomne zwierzętaPo miesiącu dołączyłby inny chórek:-a projekt resteuracji zbyt prosty/zbyt wymyślny/zbyt surowy lub zbyt tani (do wyboru)-a dlaczego takie menu a nie inne-a dlaczego nie ma innych atrakcji-a dlaczego takie a nie inne piwo itd. itd. itd. itd. itd. ;-)))))))Na szczęście knajpy są prywatne i budują je prywaciarze, bo zarówno im jak i mieszkańcom opłaca się gdy są i już :-). W normalnym kraju przedszkola, szkoły, szpitale, przychodnie, baseny, hotele, stadiony, galerie a nawet... drogi też budują prywaciarze, bo zarówno im jak i mieszkańcom opłaca się gdy są i już :-). I nikt nad problemem nie dyskutuje bo po co? :-))))U mnie, nie pobiera się drakońskich podatków od bogatych, bo oni lepiej od urzędników wiedzą co wybudować aby ludziom (za niewielkią opłatę) dobrze zrobić :-))).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    "... a Pan wypatrzył moją wypowiedz... ". No patrzył, patrzył, to w końcu wypatrzył.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    "W normalnym kraju przedszkola, szkoły, szpitale, przychodnie, baseny, hotele, stadiony, galerie a nawet... drogi też budują prywaciarze, bo zarówno im jak i mieszkańcom opłaca się gdy są i już :-) W normalnym kraju sobie prywaciarze budują, a w nienormalnym kupują już wybudowane za symboliczną złotówkę (prywatyzacja). Pytanie - czemu prywaciarze nie chcą w Bolesławcu budować basenów i galerii? Bo wiedzą że tu jest bieda?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Noir lotus - wierz lub nie, ale w Bolesławcu zdaje się powstała samorządowa restauracja za publiczne pieniądze, bodaj przy BOK... Tak - bolesławieccy przedsiębiorcy zmuszani są do utrzymywania (z podatków) konkurencji. Pozostawię to bez komentarza :).

  • Właśnie myślicie w tym momencie tylko o prywaciarzach. Pan prywaciarz przyjeżdża do miasta Bolesławiec i myśli co tutaj się opłaca postawić (? ) Basenów się nie opłaca, kina też nie, bo kto do niego będzie chodził (? ) Więc nie inwestuje moich pieniążków w te rzeczy, tylko może postawię zakład na Ukrainie, bo tam jest tania siła robocza. A taki Pan, który pracuje jako szeregowy pracownik, pomyśli, aha zostają mi duże miasta bo tutaj w Bolesławcu nikt nie chce inwestować. No to uzbieram pieniążki i zabiorę rodzinę za pół roku na atrakcje. Pomyśli kiedyś ktoś o takich ludziach (? ) Z jednym się zgadzam. Inwestuje się pieniądze, aby je mnożyć, tak gdzie się to opłaca. A człowiek, który jest biedny, będzie całe życie biedny... Co do Słońca Peru, w tym co piszesz jest dużo racji i nie będę się tego wypierał. Ja głownie staję po stronie ludzi, którzy nie są prywaciarzami, nie chcą tracić na tym, że prywaciarz, nie zainwestuje w miasto, tylko płacą podatki i pójdą na ten basen bo mają ochotę. Powiem otwarcie, z gospodarką, ani z polityką nie wiele mam wspólnego. Czasem tylko chcę powiedzieć, jak napisałem wcześniej, moja jakość pływania się nie zmieni zależnie od tego kto ten basen postawi. Myślenie nad tym również nie polepszy gospodarki :) Co do Przemysława to powiem Panu jedno. Proszę uczyć się od "Słońca Peru" jak argumentować swoje tezy i je przedstawiać ludziom w sposób normalny. PAN SIĘ ZACHOWUJE JAK DZIECKO. Jeśli się z Panem ktoś nie zgadza, to zabiera Pan zabaweczki i ucieka z piaskownicy. Albo głośno płacze i próbuje zakrzyczeć swoich kolegów z piaskownicy. Do dzisiaj mi Pani nie napisał co to tak Pana uraziło z tymi studentami (? ) Pozdrawiam i szanuję ludzi, którzy argumentują swoje wypowiedzi.

  • Słońce Peru napisał:"Noir lotus - wierz lub nie, ale w Bolesławcu zdaje się powstała samorządowa restauracja za publiczne pieniądze, bodaj przy BOK..."Wierzyć mi się nie chce...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A dla mnie powinno powstać w bolesławcu jak najwięcej marketów i kilka centrów handlowych.

  • To kto inwestuje w pewne rzeczy i ile zabiera się nam z podatkiem, to jest rzecz do dyskusji. Nigdzie w moich wypowiedziach nie zachwalałem tego, że państwo daje ludziom i dzięki ich inwestycjom mówiąc kolokwialnie "super". Czasem tylko chcę pokazać, że w tym kraju oprócz tego, że możemy narzekać, to czasem uda nam się bezrefleksyjnie popływać na tym cholernym złym basenie.