Rudy pisze cyt. Sojusznik to sojusznik. Rzeczywistość odzwierciedla słownikową definicję, którą przytoczyłeś Rado. Ciekawe, bo słownik mówi, cyt. Sojusznik osoba, organizacja lub państwo, które zobowiązały się do współpracy i wzajemnej pomocy. Według powyższego wynikałoby, że powinienem jako obywatel swojego kraju coś na ten temat wiedzieć ( chyba, że współpraca i pomoc jest przed nami ukrywana. ), ale jak narazie widzę tylko, że nasz "sojusznik" zza oceanu bez skrupułów nas wykorzystuje dla swoich brudnych spraw ( Kosowo, Irak, Afganistan) zaś nam z korzyści pozostaje "satysfakcja", że zawsze jako pierwsi stajemy jak nie myślące barany ( nie wiem czy nie obrażam w tej chwili baranów... ) po stronie USA. Mi się taki sojusz nie podoba, a jeszcze raz przytoczę fakt pogrzebu w Krakowie jako przykład tego jak nas nasi "sojusznicy" traktują i w razie, czego jestem wręcz pewien, że jak zwykle zostali byśmy sami na polu walki. Gospodarczo też współpraca pozostawia wiele do życzenia...
Sny o elicie
Dyskusja dla wiadomości: Sny o elicie.
-
-
Wykorzystują nas bo nasze pożal się boże elyty dbają wyłącznie o to by ktoś im uścisnął dłoń i pozwolił zrobić razem zdjęcie. Za to jedynego, który dbał o polskie interesy, podobno robił sobie wrogów. Zastanówcie się: dokąd zaprowadzili nas wszyscy ci, co "nie robili sobie wrogów"? Co realnie zyskali dla Polski? Prawo do wypruwania sobie żył i ponoszenia ofiar w obronie wyłącznie cudzych interesów!
-
Wrogów mogą sobie robić najsilniejsi, a my nimi nie jesteśmy. Nie twierdzę, że trzeba być sługusem, i zabijać innych służąc USA lub Rosji, ale trzeba z obydwiema stronami współpracować, tak by dążyć do ich uspokojenia. Nie nakręcać sytuacji agresywnych nastawień wschód - zachód. Myślę, że najlepszym wyjściem byłoby utworzenie polityczno-gospodarczego pola państw pomiędzy wschodem a zachodem, taki trzeci organizm gospodarczy, niedostępny politycznie ani dla USA, ani dla Rosji. Szkoda, że kraje i narody dają się USA i Rosji celowo skłócać, by nie utworzyli właśnie tego muru. Gdyby Polska i reszta państw aż do morza Adriatyku połączyli się jako organizacja międzynarodowa, tak jak UE, to Rosja i USA musieliby przysiąść na tyłkach. Niestety te dwa kraje celowo, od dziesięcioleci sztucznie wywołują wojny domowe na wiadomych terenach. System stary jak świat, ale cywilizacje ulegają ewolucjom kulturowym i polityczno-gospodarczym, więc być może z czasem zacznie się zmieniać rozkład sił w skali globalnej, oczywiście nie za 2-3 lata. No i co najważniejsze, uzależnione to będzie od gospodarczych sytuacji państw, a idąc głębiej, od jednostkowych finansowych interesów ludzi najbogatszych, bo to oni rządzą światem, a my oddajemy życie, by jakiś miliarder mógł kupować co tydzień merca dla siebie, swojej córki, synka i żony :).
-
Do A. Blecić. To wszystko bardzo pieknie brzmi tylko jest pewien mankament: zupełny brak realizmu. Nie da się stworzyć takiego bloku, który będzie jednolicie występował wobec zewnęrznych mocarstw. W samej, póki co jeszcze nie tak dużej UE, mamy zgrzyty na tle relacji z USA. Do tego Francja próbuje od dziesięcioleci nieudolnie grać nie wiadomo jakie mocarstwo... A fakt jest taki, że militarnie Europa (juz nie mówie nawet o pojedynczym państwie FR, GB, czy Niem), jest maksymalnie zacofana i niedoinwestowana w por. Do USA. A co do zmian, to one zachodzą cały czas. Rózne imperia powstawały a dziś o nich pamiętają tylko archeolodzy. Dzisiaj zmiany zachodzą szybciej - we wszystkich dziedzinach. Myślę, że możemy się zdziwić niedługo jak to się szybko stanie. Może kiedyś też będziemy musieli stanąć ramię w ramię z USA, Europą i Rosją by bronić wspólnych interesów...
-
Do Rudy - Masz dużo racji. Oj możemy się zdziwić, że wszystko nagle ruszy z miejsca... A wspólnych interesów z Rosją, USA i resztą Europy, to chyba będziemy bronić przed żółtą rasą lub muzułmanami... niestety w tym też masz dużo racji :( Ja wiem, że moje przekonania, to raczej marzenia... ale różnie może być, pożyjemy - zobaczymy. Czuję, że coś za 2-3 lata zacznie się gotować... i oby nas wrzątkiem nie zalało... Wszystko zmienia się zbyt szybko :(.
-
Da zdrastvujet raboczyj klas. Goriaczyje priviety vsiemu raboczemu klassu.
-
Jest problem! Nie ma możliwość by pisać cyrlicom, no i kicha :(
A dziś 1 Maja - proletariusze wszystkich krajów łączcie się! Stalinowcom, UB-kom na pohybel! -
Do A. Blecić. Nie ma żadnej mowy o żadnym robieniu sobie wrogów. Jak słusznie zauważył/-a Aa, cała nasza klasa polityczna ma Polskę za nic i realizuje wyłącznie interesy obcych państw. Nie broni się w świecie polskiej racji stanu, kolejne MSZ śpi i nie żąda żanych sprostowań kiedy szkaluje się i obraża Polskę i Polaków. A kiedy Kaczyńscy zaczęli zwraca uwagę na Polskie interesy, to zarówno obce kraje, jak i nasze media (a za nimi naiwni ludzie), przyzwyczajeni wyłacznie do posłusznego spełniania wszystkich zachcianek obcych, krzyczą o robieniu wrogów. Nikt wcale wrogów nie robił. Najwyższy czas zacząć uwagę jakie są polskie interesy. Bo jeśli my sami ich nie uszanujemy (tak było dotychczas w całych naszych stosunkach z zagranicą! ), to na pewno nikt nas nie uszanuje. A tak wygląda cała nasza dotychczasowa polityka zagraniczna po II wojnie - nikt nas nie szanuje bo sami nie próbowaliśmy się szanować!