Nie mając nic większego do roboty postanowiłem się dzisiaj wybrać do Niemiec na zakupy. (Bolesławiec - Goerlitz 40 min jazdy pociągiem - czyli jak z Placu Centralnego do Bonarki w Krakowie). Pech chciał, że najbliższy pociąg dopiero za półtorej godziny, więc olałem to i poszedłem pocieszyć się "niemieckimi żelkami" do Lidla. Przychodzi do zapłaty 7, 58 (Żelki + napój energetyczny), podaję 20zł, pani wydaje mi 2, 42 reszty. Od razu skwitowałem, że źle wydane, pomyślałem o pomyliła się, czasem się zdarza i odda mi brakujące 10zł. Nic z tego, kasjerka upiera się, że dałem banknot 10zł, pan stojący za mną potwierdza, że dałem 20zł... ona nic z tego sobie nie robi. (Ciekawe, że byłem ostatnim klientem przed przeliczeniem kasetki z pieniądzmi - to mi potem coś uświadomiło), po pięciominutowym spieraniu się proponuje, że podsumują kasę i sprawdzą, czy nie ma za dużo w kasie. Czekam 15 min, przed magicznymi drzwiami z napisem wejście tylko dla personelu. Po przeczytaniu gazetki sklepowej Fitness i wypiciu Energy drinka raczy się ktoś zjawić - nowa osoba, p. Monika, z tego co zapamiętałem z plakietki z informacją, że to w ogóle nie możliwe, że po podsumowaniu na kasie jest za dużo o 1zł i 50gr więc nie mogłem dawać banknotu dwudziestozłotowego i proponuje zadzwonić na infolinię... no... kurwa mać to gdzie moja brakująca dycha? Olać sprawę i dać się dymać, czy ciągnąć dalej... hmm. Pytam o monitoring, dostaję odpowiedź, że płaciłem dychą i widziała to na filmie, którego ja nie mogę zobaczyć. Kobieta kłamie dalej w żywe oczy i próbuje ze mnie zrobić wariata. Po czym oburzona odchodzi i zatrzaskuje drzwi. Noo dobra nie porzucę sprawy, co robić. Dzwonię nie śmiało na policję, przepraszając delikatnie, że do pierdół wzywam, chodzi w końcu tylko o dychę. Panowie przyjechali, przeszukali panie kasjerki. Tej, u której kupowałem prawdopodobnie już nie było! Przeliczyli komisyjnie trzy kasetki... i co? Wszystko się zgadza... a z monitoringu prawdopodobnie nie da się nic zobaczyć, bo zapis jest udostępniany co tydzień czy jakoś tak, poza tym jakość bardzo słaba. Zaproponowali, żeby zgłosić to na komendę do referenta i czekać na obrót spraw. Tego, że płaciłem banknotem dwudziestozłotowym jestem pewien na 1000%, gdyż szukałem bankomatu, gdzie mogę wybrać taki nominał i zapłacić nim w kasie PKP (zawsze wybieram jak najmniej i tylko wtedy, gdy potrzebuję gotówki, a pkp bolesławiec akurat nie ma terminali płatniczych). Po rozmowie z kilkoma innymi osobami i po poczytaniu wpisów w internecie okazało się, że to nie pierwszy taki incydent. Okazuje się, że najprawdopodobniej kasjerki kiedy przypuszczają, że będą miały manko na kasie, na krótko przed zamknięciem kasy szukają ofiary, której będą próbowały wmówić, że płaciły innym banknotem! Osoba taka nie ma szans udowodnić, że płaciła innym nominałem, ponieważ nie ma dostępu do monitoringu, nie może sama podliczyć kasy, poza tym czas całego tego zamieszania w tym przypadku wynosił około godziny... Więc co robić w takim przypadku? Postanowiłem zgłosić to na policję, gdyż uważam, że jest to bardzo perfidny proceder, przypuszczam także, że praktykowany przez bardzo długi czas. http://www.wykop.pl/ramka/992709/lidl-boleslawiec-nadrabianie-manka-kosztem-klienta-i-robienie-z-ludzi-wariatow/.
Lidl Bolesławiec - nadrabianie manka kosztem klienta
-
-
Czyli warto przed wyjsciem do sklepu spisac nr banknotu ktorym mamy zamiar zaplacic, tak moze to komiczne, ale wtedy mozna jej udowodnic latwo oszustwo wzywajac policje i podajac nr wczesniej spisany i sprawdzajac komisyjnie kase w poszukiwaniu owego banknotu.
-
Warto warto, tylko kto ma czas na robienie tego.
-
Dobrze wiedziec, zobaczymy kto wtedy na durnia wyjdzie jak z tekim numerkiem wyskoczymy :).
-
Trzeba zapolować na ten sklep przed zamknieciem, spisywac nr banknotu i wbijac na zakupy. Jezeli tak jak autor pisze jest to proceder dobrze znany wpadną predzej czy pozniej.
-
Tak, co raz częściej kasjerki w LIDLU wydają resztę nie tak jak trzeba.
Coś w tym jest... Jak ~spryciarz pisze zanim podasz banknot to spisz sobie numer. Co raz rzadziej robię tam zakupy! -
Dlatego tam nie chodzę. Raz byłem i podziękował.
-
Popieram wiecznie sie myla z oddaniem reszty ja sie nie dałem zamiast 5zł. Dała mi 2zł. Niby przypadek ale teraz wychodzi na to ze to było celowe.
-
A moze, jakis numer z ukryta kamera? Komorka niemal kazda ma mozliwosc nagrywania. :) Sprobowac warto :) ozdro.
-
Bez sensu jest to, że "komisyjnie" liczą pieniądze bez głównego poszkodowanego... w cerrfurze słyszałam o 2 takich przypadkach. Tyle że wychodziło na rację klienta i grzecznie oddawali pieniążki...
-
Oj niestety, trzeba uważać. Próbowały nie raz, ale im nie wyszło(drobne pieni.
Ążki)Robią to na swoją korzyść, bo inaczej poszłyby z torbami (mankiem). -
Tym razem niestety nie wyszło na rację klienta... mogę się tylko domyślać, co się działo w pomieszczeniu służbowym...
-
-Anonim masz pecha. Jak To działa to mam rachunek do wglądu. Nikt nie lubi być oszukiwanym.
-
To jest system. Olej go.
-
Czekajcie kochani klijęci jak tam się pojawi straż pożarna i wszystko wyrówna i zamiast manka to jeszcze dostaną odszkodowanie tak jak to było w biedronce na ul CHrobrego.