Staruszka po wizycie na SOR wróciła z krwiakiem

Dyskusja dla wiadomości: Staruszka po wizycie na SOR wróciła z krwiakiem.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Moje spojrzenie na pracę SOR jest takie same jak Bacy.
    2012-06-26, 09:35Mam bardzo przykre doświadczenie z SOR-em, a o P Lambrinow nie będę się wypowiadała. Wiem tylko jedno, my ludzie, którzy jesteśmy zdani na korzystanie z bolesławieckiej służby zdrowia jesteśmy skazani na: starsi ludzie po co istnieją.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Pani Zofia niech się uspokoi bo dostanie udaru i kto skargi do Wojewody, NFZ, prasy, telewizji, radia ( co ma ryja ) i proboszcza napisze?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Anonim - a ty zajmij się pracą bo znowu będą skargi.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Fiona w jakim celu robili twojej mamie "wkłócie" do tętnicy szyjnej?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Najważniejsze, że jednego z lekarzy JUŻ tam nie ma lekarza Jośki ten to dopiero był arogancki i człowiekiem nie na miejscu!

    HEMI a takie założenie igły jest po to aby zapewne podać lek i ty tego nie wiesz?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Pani Zofio, życzę Pani powodzenia, przyda się ono bardzo podczas wszystkich spraw związanych z sytuacją w szpitalu ( o której Pani napisała). Ja i rodzeństwo stracilismy sporo zdrowia, kiedy oddalismy sprawę do sądu p/ko Szpitalowi Klinicznemu we Wrocławiu. Nie będę pisała całej historii, musiałabym wtedy napisać chyba ze trzy strony... Mama tuż przed operacją w obrębie serca, a przebywała na oddziale Intensywnej terapii, została zaprowadzona (! ) do łazienki i pozostawiona bez opieki. Tam upadła i doznała przeskrętarzowego złamania kości udowej. To był początek cierpienia, aż do momentu śmierci. Cierpiała 11 miesięcy. Na każdym z oddziałow, na którym przebywała, traktowana była "jak kukułcze jajo"... W Bolesławcu również. Interwencja w Ministerstwie Zdrowia pozwoliła przebywać na oddziale szpitalnym mimo upływu jakiegoś tam okresu ( chyba 30 dni), po którym pacjenta wyrzucają z oddziału. Bo może leżeć w domu. Sprawy w sądzie ciągną się "jak flaki w oleju". Szpitale dysponują kilkoma prawnikami a powód najczęściej tylko ma jednego adwokata... Jednak nie powinniśmy przechodzić obojetnie w sytuacji, kiedy "mechanik" mający za zadanie dbać o nasze zdrowie, kiedy zachodzi taka potrzeba, wyrzuca nas na "szrot"... To kiepski mechanik. Należy cofnąć mu licencję. Powodzenia Pani Zofio.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    Przemysław napisał(a):
    ... To dosyć pogardliwe spojrzenie na przeciętnego obywatela. Dla
    bardzo wielu z nich te " 250zł cholercia " to jedna czwarta miesięcznej
    wypłaty. Proszę to porównać z TK ZA 300 ZŁ. Przecież sprzęt w
    szpitalach zakupiony jest za publiczne pieniądze. Niestety bezpłatny
    dostęp do niego jest bardzo utrudniony. Osobiście nie pochwalam
    korzystania z SOR pod byle pretekstem. Jednak często jest to jedyny
    sposób aby NA CZAS dostać się do specjalisty. Terminy na NFZ są
    odległe i bywa zabójcze. Wizyty odpłatne natychmiastowe lecz dla
    wielu zbyt drogie. Gdyby istniał podział lekarzy na prywatnych i
    pracujących w NFZ nie było by tego.
    .
    Oj Przemysławie nie błysnąłeś. Jeżeli ktoś ma zarabia ok 1000 zł to nie płaci 250 zł na zdrowotne. To jedno. Każdy z nas płaci proporcjonalnie do zarobków jak dobrze pamiętam 9 % od brutta chyba po odjęciu składek na ubezp. Rentowe i emerytalne.
    Druga sprawa jest taka że z tych przysłowiowych 250 zł poza sorem comiesiąc otrzymuje pieniądze lekarz rodzinny, to są dopłaty do leków utrzymanie szpitali, ośrodków rehabilitacyjnych itd. więc za przeproszeniem nie gadaj że to dużo, Proponuję sprawdzić ile kosztuje pobyt pacjenta np na oddziale wewnętrznym.
  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    W nocy z soboty na niedzielę pseudolekarz na SORze nie rozpoznał mojej żonie złamania kości w łokciu (na zdjęciu RTG). Stwierdził stłuczenie i kazał przykładać lód - pomijając już jego arogancję i bezczelność...
    Następnego dnia Pani dr Piestrak-Babijczuk a potem jeszcze jeden specjalista chirurg ortopeda we Wrocławiu jednoznacznie stwierdzili złamanie (na podstawie TEGO SAMEGO ZDJĘCIA! ).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jeżeli prawdą są podawane tu incydenty to strach się bać - może ktoś odpowiedzialny za SOR odniesie się do tych zachowań lekarzy zawsze można wytoczyć proces za zniesławienie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    @niedowiary - zapewniam cię, że w moim przypadku to szczera stuprocentowa prawda...
    Bo jeżeli taki pseudolekarz kobiecie która zwija się z bólu (przed zrobieniem RTG) wykręca potencjalnie złamanym łokciem na wszystkie strony komentując jeszcze przy tym "co pani tak tańczy? " to o czym my tu rozmawiamy?
    Bez zdjęcia RTG on tej ręki nie powinien w ogóle dotykać! A co by było gdyby on był pogruchotany w drzazgi? To jest jakaś paranoja.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Frodo trochę przesadziłeś, nie każdy z potencjalnym urazem ma wykonywane RTG. Na początku bada się ruchomość itp. wypowiedz lekarza o tańczeniu świadczy o jego kulturze - chamstwo.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Mama była po udarze mózgu i aby odbarczyć od ciągłego wkłówania się juz mocno zfatygowane żyły jedynym rozwązaniem było dokonanie tego zabiegu.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Takie zdarzenie można zgłosić do Izby Lekarskiej lub Prokuratury o podejrzeniu popełnienia błędu w sztuce lekarskiej. Inaczej nic starania.
    Z POWAŻANIEM.