kicia 30 napisał(a): AniołUpadły a ty zadnej okazji nie przepuszczasz?
To była ironia z mojej strony.
kicia 30 napisał(a): AniołUpadły a ty zadnej okazji nie przepuszczasz?
To była ironia z mojej strony.
N napisał(a): Witam wszystkich, Kicia 30 ja rozumiem Muminke ja też bym się przez internet, forum, GG itp. komunikatory nie umówił zawsze nie wiadomo kto jest po drugiej stronie monitora, wiem to z doświatczenia kiedyś umówiłem się z jedną osobą przez GG i wyszła jedna wielka porażka. (nickzgłowy bez żadnych aluzji ).
Ale nie wiem, czy wyczytałeś, ale oboje chcieli się umówić... Muminka była pewna siebie i niby była zdecydowana na spotkanie, ale stchórzyła :).
Muminke dopadła/dopadł Buka.
killer198804 napisał(a): Ale nie wiem, czy wyczytałeś, ale oboje chcieli się umówić... Muminka była pewna siebie i niby była zdecydowana na spotkanie, ale stchórzyła :)
Nie przeglądałem całego tematu tylko ostatnią wypowiedź i nie wiem czy się znają live, ale ja bym się w ciemno nie umówił.
Genius a Ty jesteś samotny? Do wzięcia?
Gdy pytają mnię czy jestem do wzięcia, odpowiadam... Mnie się nie bierzę, mnie się zdobywa, może nie dosłownie, bo to przecież facet jest od zdobywania, ale swoja osobowoscią, poczuciem humoru i inteligencją. Wtedy jestem w stanie bardziej się zainteresować daną kobietą, a co za tym idzie postarać się o nią.
To starasz się o kogoś czy jeszcze nie? Czy już postarałeś?
Pewna osoba budzi moje zainteresowanie.
2011-10-31, 13:07Wywiad zakończony, premie proszę przelać na konto, pozdrawiam.
N napisał(a):
Ja też bym się przez internet, forum, GG itp. komunikatory nie umówił zawsze nie wiadomo kto jest po drugiej stronie monitora, wiem to z doświatczenia kiedyś umówiłem się z jedną osobą przez GG i wyszła jedna wielka porażka. (nickzgłowy bez żadnych aluzji ).
Widzisz, może dlatego, że przez te wszystkie komunikatory zakochujemy sie w literkach? Owszem mamy zdjecie czasem, ale do zdjecia i słow dorabiamy sobie resztę... idealizujemy ten nowo poznany obiekt, spotykamy sie i nagle okazuje się, że cos nie gra ;) takie małe netowe dramaty, przerabialam to parę lat temu, gdy wiekszosc moich znajomych to była tzw. Czatowa... blyskotliwy facet, przy którym śmialam się do lez co wieczor okazywal sie, no taki bardziej, niz zwyczajny, albo obserwowalam milosci netowe, jak to zachwyceni sobą snuli plany na forach, czatach, potem spotkanie i bum, wielkie rozczarowanie. Net to fantastyczna okazja do poznawania ludzi, o ile nie jestesmy spragnieni poznania tej jedynej, czy tego księcia z bajki... dystans wszędzie jest wskazany, ja bardzo cieszę sie, ze znajomosci netowych, mam znajomych w calej Polsce, do ktorych jezdzilam i wzajemnie, mam kolezanke nawet w tak odleglej kulturowo Jordanii, do której chcemy się wybrac na wakacje.
Śmieszne jest to własnie, że ludzie z głodem uczuciowym zakochują się w literkach a nie w realnym czlowieku, gdy ich wizja mija się z rzeczywistoscia, odpuszczaja sobie od razu zrezygnowani. A czasem szkoda ;) )
Uparcie twierdzę, ze jak czlowiek spragniony milosci, to i w szafie babci sie zakocha, gdy ta przemówi ludzkim głosem ;) )
To mówiłam ja, rusałka ;).
N napisał(a):
Ja też bym się przez internet, forum, GG itp. komunikatory nie umówił zawsze nie wiadomo kto jest po drugiej stronie monitora, wiem to z doświatczenia kiedyś umówiłem się z jedną osobą przez GG i wyszła jedna wielka porażka. (nickzgłowy bez żadnych aluzji ).
Może zamiast od razu zakochiwac się w literkach i snuc sobie wizję wspolnego życia z piekna ksiezniczką, potraktowac net, jako źródlo i bogactwo osób w nim zamieszkujących, jako potencjalnych znajomych w realu, znam pary, które wyznawaly sobie milosc na czacie co dwie minuty, wspolne plany, domki w górach i tak dalej, spotkali sie i bum... nie dla siebie... szkoda miesiecy nawijania o niczym, planów i nadziei, mechanizm powinien byc szybki, poznales w necie dziewczynę, jesli jest z tego miasta spotkac sie po góra tygodniu, po co to ciagnac w marzeniach i wtedy szybko okazałoby sie, czy laska jest ta, której szukasz, nie wstydzilbys sie pisanych czułosci, gdyby sie okazało, że nie zaiskrzyło.
Ludzie robia bład, bo zakochuja sie w wyobrażeniu o osobie, w literkach, jak to nazywam, i tak naprawde to jest dla nich wazne, ta swoja wizja a nie to, kto NAPRAWDĘ jest po tej drugiej stronie.
Nie narzekam na znajomosci netowe, mam znajomych w kazdym krancu Polski, odwiedzamy sie z wzajemnoscia, planujemy tez wyjazd do mojej przyjaciolki poznanej w necie, ktora mieszka z mezem w Jordanii, widzielismy sie w Polsce, nic sie nie zmienilo na żywo ;) )
Czesem bywało też mało smiesznie, gdy na moje ogłoszenie na portalu randkowym odpisywali mi żonaci (! ) panowie, znani mi w realu z widzenia przynajmniej proponujac sex dyskretny czy sponsoring... odpisywalam zawsze grzecznie, że kup żonie prezent i kwiatki, w domu będziesz miał to samo :)
Generalnie z moich obserwacji, to faceci jestescie w necie do bani, zdradzacie żony, macie czas i ochote jechac 500 km, zeby przespac sie z jakas laska, zaplacic hotel, kwiaty i tak dalej, a nie stac was spedzic milego wieczora z wlasna żona, za duzo mniejsze pieniadze.
Sorki za oftopic ;)
Żeby nie było, odpowiadam w temacie. Jak zerwac z samotnoscia? Przestac sie nad sobą użalac, nie czekac, az ksiezniczka, czy krolewicz spadna z nieba, przygotowac sie na upadki, porażki ale miec odwagę walczyc o swoje szczescie, nie zakladac, że jak sie raz nie udało, nie uda sie drugi. I chciec! Chciec cos wiecej, niz pisac pierdoły na necie :).
Sorki za powtórzony post, strona ma jakies lagi, myślalam, że nie wysłalam odpowiedzi, niech moder wyrzuci pierwszy post, na tyldzie, o ile ma takie życzenie i sposobnosc :) dziekowac :).
Niezupełnie się zgodzę z rusałką.Nie można generalizować i twierdzic- znajommość uczuciowa z netu równa się porażka! ,Jest tyle małżeństw,świetnych związków partnerskich ludzi ktorzy właśnie poznali sie przez internet.Wszystko jest dla ludzi .Znajomość jak każda,Myślisz,że jak poznasz kogoś osobiście w dodatku w biobliotece to będzie cudowny hapy end? .A,że ludzie piszą ze sobą i rozwijają wyobrażnie o sobie? Zupełnie pomijam tu znudzone mężątki czatująće czy też żonatych facetów udających supermenów na portalach
Wiesz,,,czasem rzeczywistość przerasta wyobrażnie.Zdarzyło mi się to i wiem,,,ze nie tylko mi,I to jest właśnie ekscytujące,ciekawe,inne.Nie zawsze musi kończyć się małżeństwem,,ale......dla mnóstwa cudownych chwil najpierw na necie póżniej w realu - warto.
.
Może i warto jak są takie osoby tu i tam ;p co tam jak mija dzionek.
Kalla, rozumiem, że w tak długim poscie, jak moj mozna sie zagubić i miec problem ze zrozumieniem tresci, nie napisałam, że zwiazki z neta to porażka, odniosłam sie do postu N i napisałam, że zamiast zakochiwac sie w literkach i snuc bajki, warto sie spotkac, żeby zweryfikowac swe fantazje i miec okazje poznac prawdziwą osobę, a nie kilkaset zdan napisanych. Moja dobra kolezanka poznala na czacie faceta, są małżenstwem i świetnie im razem, gdyby nie net, nie poznaliby sie pewnie(ona z wawy, on z katowic ), poznanie w biblliotece nie gwarantuje madrego partnera a w kosciele wiernego, Nie zabraniam, nikomu snuc bajek latami w necie, jak opisywanej kiedys Dorocie, ktora dwa lata dawała sie mamic chorej lesbijce podającej się za faceta i wysyłac jej w tym czasie 400 tys, każdy ma wolny wybór... generalnie zasada jest taka, jesli ktos pisze o wspanialym porozumieniu, milosci, oczarowaniu a nie chce sie spotkac, to musi byc w tym hak i ta zasada ZAWSZE sie sprawdza. Do mnie kiedys pisał cudny Max z Glogowa, facet o jakim marzy każda kobieta, po miesiacu pisania, gdzie to nie dało rady sie spotkac, bo albo w szpitalu lezal, albo cos tam, gdy uparlam sie, że sama przyjade i sprawdze co i jak, boski max przyznal sie, że jest zakochana we mnie Adą... przyjaciela zwodzila cudna z obrazka Nela, ktora wyslala mu tylko jedno zdjecie, nie chciala sie pokazac na kamerce, dwa lata zwodzila zakochanego chlopaka, do którego nie trafialy żadne argumenty, po dwóch latach zgodzila sie spotkac, mój przyjaciel lat 23 gnal z biciem serca do kawiarni, gdzie czekac miała jego ukochana Nela, dwudziestoletnia nimfa, mało nie umarł, gdy nela okazala sie 45 letnia kobieta, do tego matka kolegi... zwodzila go, chociaz wiedziala kim jest. Inny przyklad... boski facet, pol neta za nim szalało, w tym też Ewa... zwariowala jak ja wybral, jej chlopak malo nie zwariowal tez, ale z rozpaczy, pojechal razem z nia na to spotkanie, bo nie mogl wytlumaczyc dziewczynie, że to moze byc niebezpiecznie. Boski zigolo ze zdjecia okazal sie pijakiem, bezrobotnym leniem, ktory na zdjeciu był... obok... bez wszystkich zębów ;) żone też nabrał na ten numer, ale ona zakochana nie uciekla... Ewa miała wiecej szczescia ;) )
Jesli poczułas sie dotknieta i uważasz, że pisalam o Tobie, myslisz się... odnioslam sie do postu N.
I polecalam znajomosci netowe :) ) jesli tego tez nie wyłowiłas ;).
Rusałko, brawo!