Nie mówię, ze jestem niedostępna ale po prostu nie szukam z pewnych powodów.
Co do umawiania to jest to bardzo ale to bardzo sporadyczne.
Nie mam jakoś ochoty tego w szczegółach opisywać.
Jak zerwać z samotnością
-
-
Zazwyczaj osoby bywają samotne, bo mają za bardzo wygórowane wymagania, albo nie spełniają czyiś wymagań. Im te osoby są starsze tym trudniej jej kogoś znaleźć.
A co z powodzeniem facetów... Już kiedyś pisałem, że facet nie musi być nie wiadomo jak przystojny, ważne aby miał podejście do kobiet, żeby był zdecydowany, zabawny, pewny siebie i żeby nie miał oklepanych gadek... -
Nie mam wygórowanych wymagań. A to co cenię w mężczyznach najbardziej to odpowiedzialność, dojrzałość i nie chodzi o tę potwierdzoną dowodem osobistym ale tę życiową i podejście do niego.
Wygląd zewnętrzny? Ze względu na to, że jestem wysoka jakoś nie bardzo widziałam się z mężczyzną, który był by niższy ode mnie- ale to też się zmieniło gdy poznałam kogoś fantastycznego i był ode mnie niższy. I nie miało dla mnie na tamten moment żadnego znaczenia te kilka cm różnicy bo swoim niezwykłym charakterem przewyższał nie jednego 2m faceta. -
Kazda z powyzszych wypowiedzi ma w sobie prawde...
Jest jedno "ale"zycie daje nam to, co dla nas ma, a nie to, czego chcemy :(
To nie sa moje slowa, ale od jakiegos czasu ten cytat przewodzi w moim zyciu. -
~izyda napisał(a):
Zycie daje nam to, co dla nas ma, a nie to, czego chcemy :(
Wiec nie pozostaje nic innego jak tylko to zaakceptować pomimo tego, że sie nam to może nic a nic nie podobać. -
Tak na prawdę jak już z kimś zaczynamy być na początku może nie zawsze, ale przeważnie jest cudownie. Tak na prawdę każdy z nas "gra". Gra dobrych ludzi, takich jacy chcemy wypaść w oczach drugiej osoby, a jeszcze jak zacznie nas sunąć komplementy typu - jaka ty jesteś milutka - wtedy starasz być się milutka, "jaka ty jesteś śliczniutka" -to makijażu przez tydzień nie zmazujesz. No może trochę przesadzam, ale myślę, że to iż się gra te "osoby" na początku, to po pewnym czasie gubimy się w tym jakich ludzi graliśmy, albo po prostu już nam się ta rola znudzi i jesteśmy w końcu sobą -i wtedy zaczynają się problemy, kłótnie, rozczarowanie. Niby "ludzie się zmieniają", a tak na prawdę grają. I jeśli ten czas powrotu w swoje własne "ja" ludzie ze sobą przetrwają, to myślę, że tworzą dobry związek. Wygrają!
-
Izydo. A jak założymy, że życie ma dla nas to co najlepsze to czy nie potoczy się ono inaczej? Więc chyba nie zgodzę sie tez z wypowiedzią Samej, bo jak cos nam sie nie podoba, to mam prawo to zmienić.
Co do udawania-Anowi-patrząc na to z innej perspektywy mozna by to uzasadnic tez tym -że ''na początku'' WIDZIMY w drugiej osobie to czego oczekujemy- kiedy nie jest to prawdziwa miłość(co okazuje sie stosunkowo szybko) ''klapki'' opadają i dopiero wtedy może nam sie zdawać, że to było właśnie udawanie. Takie jest moje zdanie. -
~izyda napisał(a): Kazda z powyzszych wypowiedzi ma w sobie prawde... Jest jedno "ale"zycie daje nam to, co dla nas ma, a nie to, czego chcemy :( To nie sa moje slowa, ale od jakiegos czasu ten cytat przewodzi w moim zyciu.[/blockquote]
Nigdy się z tym nie zgodze! To oznaczałoby ,ze tak naprawdę o nic nie warto się starać, o nic zabiegać, nieważne jakiego dokonam wyboru bo życie i tak ma dla mnie co ma.To przeczy zasadzie - jak sobie pościelisz tak się wyśpisz( moim zdaniem bardzo mądrej i prawdziwej) Jasna rzecz,że los stawia nam różne przeszkody i problemy na drodze ale wtedy właśnie nasze decyzje,nasza odporność,nasze zachowanie decyduje o tym jak wybrniemy z tego.To my- każdy z nas indywidualnie odpowiada za swoje życie- pomimo wielu nieudanych prób ,błędów to jednak ciągle każda jednostka ma wpływ na swoje życie niezależnie od pzrebytych ścieżek życia,
2011-10-25, 08:42
Sure napisał(a): Izydo. A jak założymy, że życie ma dla nas to co najlepsze to czy nie potoczy się ono inaczej? Więc chyba nie zgodzę sie tez z wypowiedzią Samej, bo jak cos nam sie nie podoba, to mam prawo to zmienić. Co do udawania-Anowi-patrząc na to z innej perspektywy mozna by to uzasadnic tez tym -że ''na początku'' WIDZIMY w drugiej osobie to czego oczekujemy- kiedy nie jest to prawdziwa miłość(co okazuje sie stosunkowo szybko) ''klapki'' opadają i dopiero wtedy może nam sie zdawać, że to było właśnie udawanie. Takie jest moje zdanie.Tu sie w dużej mierze zgadzam z wypowiedzią.
Co do owego udawania to chyba nie chodzi o to.Na początku znajomości gloryfikujemy partnera,pragniemy by był( była) spełneiniem naszych wyobrażen,za wszelką cenę chcemy wpasować go w ramy naszych marzeń zwłaszcza po długim okresie samotności,która juz tak bardzo dokuczyła i tak bardzo żyliśmy w świecie imaginacji i iluzji,że keidy zjawia się on ( ona) zapominamy,że należałoby zachować odrobinę zdrowego rozsądku.To nie udawnie to siła pragnień i próba spełnienia oczekiwań drugiej osoby.Jeżeli staramy się o dobrą posadę to na spotkanie z potencjalnym pracodawcą też założymy ładną garsonkę,zadbamy o wygląd bo wiemy,że takie są kanony i oczekwiania.I to nie ejst udawanie.Podobnie jest tu..dodatkowo fakt,że komuś się podobamy uskrzydla nas i wprawia w doskonały nastrój a to jak wiadomo podnosi samoocene własnej osoby. -
. Podobnie jest tu. Dodatkowo fakt, że komuś się podobamy uskrzydla nas i wprawia w doskonały nastrój a to jak wiadomo podnosi samoocene własnej osoby.
Zainteresowanie okazywane ze strony płci przeciwnej zawsze jest miłe gdy jest odpowiednio okazywane i faktycznie jakoś tak od razu nasze ego zostaje bardziej podbudowane :).
-
To wcale nie oznacza, ze sie nie staram, ale tak jakos sie sprawdzaja te slowa ostatnimi czasy.
Co wcale tez nie oznacza, ze jestem sfrustrowana baba :)
Zycie jest piekne, ale czasem ciezkie i nie przynosi tego czego oczekujemy. -
To prawda Izyda.
Czasem na pewne sprawy nie mamy wpływu one dzieją się troszkę jak by obok nas a inne zalezą już tylko od nas samych. -
Tak może nie mamy wpływu na pewne sprawy... ale mamy prawo wyboru, możemy kontrolować własne życie i przeciwstawiać się trudnością, możemy przeskakiwać kłody które życie rzuca Nam pod nogi... Warto walczyć, bo kiedy się poddajemy to się przewrócimy na tej kłodzie, potem kolejny raz i następny... Kiedy tak leżymy, to obawiamy się podnieść, bo znów możemy upaść.
-
Jeżeli raz upadniesz to się podniesiesz, drugi raz upadasz i też sie podnosisz choć masz mniej sił już, gdy upadasz po raz trzeci i kolejny to przestajesz wierzyć, mieć nadzieje, po prostu poddajesz się.
Jeżeli ma się po co walczyć i ma sie cel to się walczy bo bez tego nie warto... -
Zawsze sobie powtarzam:
"dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą" :). -
Ja nie mam o co walczyć, juz nie...