Plaga kotow na Narutowicza

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~Anonim napisał(a): Ciekawe ilu narzekających na koty- swoją drogą nie bez racji, poinformowało "dokarmiaczy kotów" o programie zwalczania bezdomności zwierząt finansowanym przez miasto? Jedyny wysiłek to złapać bezdomnego kota i zawieźć do sterylizacji, za zabieg płaci miasto. Efekt nie będzie natychmiastowy ale jak nie będzie miało co się rozmnażać to z czasem problem sam się rozwiąże.

    No właśnie "złapać... zawieżć do sterylizacji" tymczasem większość gorliwych "kociarzy" woli wykładać pokarm w piwnicach, na podwórkach, na działkach uważając, że robi pożyteczną robotę w zwalczaniu bezdomności kotów. "Złapać i zawieźć" to wymaga większego wysiłku i zaangażowania.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Słuchajcie o czym wy mówicie spróbujcie złapać dzikiego kota dokarmianego na działce lub gdziekolwiek to ogromny problem nawet dla dokarmiacza wiem coś o tym ponieważ moja działkowa sąsiadka dokarmia koty i uwieżcie, że przychodzi na działkę głównie po to by karmić, a kociska załatwiajpotrzeby na mojej działce mimo tego, że mam psa szlak może człowieka trafić. Problem w tym że dokarmiacze uważają się, za przyjaciół kotów, a jest zupełnie odwrotnie ponieważ karmienie to nie wszystko jest jeszcze opieka lekarska na którą już nie mają ochoty i dlatego kociska chodzą parchate zaropiałe itd. Kot karmiony nigdy nie będzie łapał gryzoni no chyba jak mu podejdzie pod nos tak dla zabawy. I tak na koniec bo można by tak dłużej. Baca masz rację grilowanie w kocim smrodzie nie należy do przyjemności.
    2012-07-06, 12:23I jeszcze jedno bierzmy przykład od naszych sąsiadów Niemców tam nie ma tego problemu wiem bo byłam tam dosyć długo Niemcy kochają zwierzaki ale trzymają je u siebie w domach obojętnie cz to pies czy kot żółw oni po prostu przerastają nas kulturą rozumienia miłośći do zwierzaków.