W ostatnim czasie w okregu ulicy Narutowicza pojawila sie plaga kotow. Ludzie maja nawet po trzy koty, ktorych nie sa w stanie przypilnowac. Kociska buszuja po ogrodach, piaskownicach i rabatach ogrodowych, gdzie zalatwiaja swoje potrzeby. Prosze sobie wyobrazic jak smakuja okakane i oblane przez koty warzywa! Dzieci majace w piaskownicach do zabawy kocie odpady i na deser kocie sranie w kosiarkach do trawy. Skandal! Mysle, ze najwyzszy czas zajac sie tym problemem, ktory narasta kazdego roku. Nie ma w Boleslawcu bezdomnych psow i nie powinno byc bezdomnych kotow.
Plaga kotow na Narutowicza
-
-
Wolisz koty czy szczury? A może trucizny na szczury?
-
Zgłoś albo znieś do Chińczyka
ludziska wszystko zjedzą. -
Obciąć im ogonki, oskurować i... pójdą na rynku jako króliki... trochę pomyslunku potrzeba...
A tak na serio trzeba faktycznie cos z tym problemem zrobić bo są roznosicielami wielu chorób i pasożytów.
-
~Piotrek z romanogrodu napisał(a): Wolisz koty czy szczury? A może trucizny na szczury?
Panie Piotrze, wlasnie sie zastanawiam, czy nie ma czegos na koty. Jezeli ktos kocha zwierzaki, to kocha tez jego sraki. Nawiasem mowiac pilnujemy swych pupili a nie wypuszczamy je do sasiadow by sie wykakali i odlali. Przepraszam za slownictwo, ale tak to naprawde sie nazywa.
-
Tak pilnujecie, że pałętają się po całej ulicy.
-
To wina głównie tych "kocich ciotek" dokarmiających bez pamięci wałęsające się koty. Regularnie karmione nie zawracają sobie głowy łapaniem gryzoni tylko brudzą i rozmnażają się na potęgę. Walczyć trzeba nie z kotami tylko z tymi ciotkami.
-
A ja widziałem jak jedna pani prowadziła kota na smyczy.
-
~Rocky Balboa napisał(a): A ja widziałem jak jedna pani prowadziła kota na smyczy.
Szkoda, ze to tylko jedna madra pani.
-
To co opisujecie to mały pikuś, na Konopnickiej mają po 8 "kotków" i to większość zdziczałych które się rozmnożyły bez żadnej kontroli. Są dokarmiane i tylko załatwiają się u sąsiadów. Ratunku co z tym zrobić?
-
Czy ktos wie, do kogo zwrocic sie z tym problemem? Widze, ze ulica Narutowicza nie jest jedynym "kocim" przytulkiem.
-
Problemem są ludzie, którze nie lubią kotów. A nie same koty. Czasem tacy mądrzałkowie mogliby się wysilić i pomyśleć. Może ta czynność (tak dla nich obca) im się spodoba?
-
Kiler, coś z Tobą nie "halo"!
W tym roku przy ul. Narutowicza kotów jest wyjątkowo mało!
W ubiegłym, to dopiero była plaga!Szkoda, że wtedy nie oponowałeś!
-
Nawet zebym wam powiedział do kogo się udać w U M to i tak nikt z was palcem nie kiwnie bo wy to gawędziarze teoretycy ludzie czynu nigdzie nie dyskutują tylko działają z kąd ja wiem a wy nie i oto jest pytanie. Malutcy.
-
Ale musi być tam smród...