Od dłuższego czasu nurtuje mnie pytanie, które sprowokował ktoś u mnie na uczelni - zajmujemy się teraz badaniem stereotypów zakorzenionych w języku - czy w Bolesławcu ważne jest jeszcze to, skąd pochodzą nasi rodzice, dziadkowie czy pradziadkowie? Ewenement Bolesławca i okolic w porównaniu z innymi miastami Dolnego Śląska, polega na jego wielokulturowości - największą grupą osiedleńców byli nie Polacy ze Wschodu, a z Jugosławii. Do tych dwóch dużych grup dochodzą Polacy z Francji, z centralnej Polski, Łemkowie... Czy dziś dla Was jest to w ogóle ważne? Czy w relacjach Waszych dziadków zachowały się jakiekolwiek stereotypy, zawarte choćby w niezbyt miło brzmiących określeniach reemigrantów z Jugosławii i repatriantów ze Wschodu)? Czy dziadkowie lub rodzice wspominali o tym pierwszym okresie akulturacji i asymilacji na nowych terenach? O konfliktach albo o uprzedzeniach, o pozytywach trafienia w nowe otoczenie? Z góry dziękuję za wszelkie opinie. Aha! W moim topiku nie chodzi o cenzurowanie własnych opinii i wygładzanie historii. Stereotyp bowiem nie jest specjalnie cenzurowalny. Choć wierzę oczywiście w rzeczową dyskusję :) Poza tym, o ile ktokolwiek się tu pojawi :) chciałabym się dowiedzieć od Was, czy Waszym zdaniem wytworzyła się już jakaś nowa jakość bycia stąd, jakaś nowa wartość. Bolesławianin czyli kto?
Skąd jesteśmy
-
-
Z jednej strony moi dziadkowie byli Łemkami, a z drugiej przyjechali z Jugosławii. Z tego co słyszałam, Łemkowie musieli przystosować się do nowych warunków i zrezygnować z tradycji religijnych: uczęszczanie o cerkwi było niemożliwe, a dzieci zostały ochrzczone w kościele rzymskokatolickim. Łemków nie było dużo, chyba więcej w Legnicy. Trzymali się jednak razem, jak to było możliwe. Ich przywiązanie było na tyle duże, że nie chcieli się za bardzo integrować ( np. śluby najlepiej jak były między sobą). Ale człowiek zwierzę stadne, i tak mój tato ożenił się z innego kobietą, i pozostałe dzieci również. Nadal jednak tworzą dość zwartą kulturę- ale raczej to starsze pokolenie. Jeśli chodzi o pochodzeniowców z Jugosławii i innych rejonów to bardzo się szanowali. Po wojnie ludzie byli tak szczęśliwi, nie było nietolerancji, zazdrości, zawiści. A my młodzi żyjący na terenie Bolesławca nie mamy jakiś specjalnych tradycji, raczej to zanikło. Ogólnie wszyscy się znają. A tak poza tym to uważam, że młodzi są bardzo otwarci, no i przyjmują wiele cech, niekoniecznie małego miasteczka, raczej szerzej postrzegamy otaczającą nas rzeczywistość i nie ograniczamy się do bycia Bolesławianinem, no chyba że świadomie akceptujemy pewne cechy małego miasteczka np. brak prywatności, ale również większe poczucie bezpieczeństwa niż w dużym mieście. Pozdrawiam.
-
A Jugole i Zabugańcy? Takie były początki. Niechęć i uprzedzenia. Z tego co wiem, na początku młodzi często ostro się bili na zabawach. Były wypadki śmiertelne. Teraz to chyba już mało istotne. Myślę po prostu, że mało kto się zastanawia, skąd pochodzi jego rodzina.
-
Łemkowie trafili na ziemie wyzyskane później niż Zabużacy. Lokowano ich na obrzeżach wsi / miejscowości (kolonie), byli traktowani z nieufnością - władza utrzymywała ten stan rzeczy, bo podzielonym społeczeństwem łatwiej było rządzić. Szczególnie w okresie "utwalania władzy ludowej na pradawnych ziemiach piastowskich przyłączonych do Macierzy". Nie jestem Łemkiem, ale pochodzę z Beskidu Niskiego. Tam, w Zdyni, co roku Łemkowie spotykają się na Watrze. Starsze pokolenie niestety wciąż rozpamiętuje krzywdę, słychać pojedyncze i coraz słabsze nuty nienawiści i nacjonalizmu. Na szczęście młodzi łemkowie zdają sobie sprawę, że mogą zachować swą odrębność kulturową będąc Polakami. Pozdrawiam wszystkich amatorów kropki: mrgreen.
-
Z marsa.
-
Skąd jesteśmy? To widać po wszechogarniającym nas bajzlu. Z kierunku południowo-wschodniego.
-
Coś jednak w nas siedzi, ludzi innych niż my czesto określamy pogardliwie- ten Jugol, ten Ukrainiec i nie widzimy w tym nic złego. My urodzeni na tych terenach już nieco inaczej na to patrzymy, ale kiedy słucham moich rodziców, czy sąsiadów, którzy pamiętają swoje rodzinne strony widzę, że dla nich to ma znaczenie kto skąd pochodzi. Widzę też, że nasze dzieci już inaczej na to patrzą - one są po prostu Dolnoślązakami. I dobrze, tak powinno być. Ja też czuję się Dolnoślązaczką i dobrze mi z tym.
-
Tak, w starszym pokoleniu określenia typu Jugol, Serb, Zabuganiec, Ukrainiec są do tej pory używane. Kto wie, jak naprawdę nazywa się człowiek pochodzący zza Buga? Też nie zabużak, jak napsiał Jontek. Skoro więc mamy problem z tym słowem, to jest to może scheda po dawnych uprzedzeniach dziadków?2009-04-09, 08:53Internetowy słownik języka polskiego nie odnotowuje słowa określającego przesiedleńców zza Buga.
-
Kacho - Zabużanin!
-
No właśnie! Ale na www.sjp.pwn.pl nie ma! Poza tym chętnie sięgamy po inne słowa! A to właściwe nie zawsze jest nam znane.
-
Ja kacha mam kaske i lubie se setke czasem wypic pozdro.
-
A ja mam dla wszystkich wiadomość. W Bolesławcu będzie niedługo zarejestrowane, Stowarzyszenie reemigrantów z Bośni, ich potomków i przyjaciół, Obecnie jest ustalana siedziba i sprawy prawne. Co ciekawe organizatorzy to ludzie w sile wieku i nie tylko emeryci, lecz posiadający własne firmy. Wiem też, że będzie to stowarzyszenie mieć własną działalność gospodarczą, będą VATowcem. Znam też ludzi, którzy będą członkami stowarzyszenia, a nie są Polakami, są Serbami, Chorwatami, i inni z dawnej Jugosławii, a mieszkają w Polsce. Biznes to biznes! A to taki międzynarodowy. Osobiście też się do tego stowarzyszenia zapisuję. Jako potomek reemigrantów, bo miałam w rodzinie jedną babcię Polkę! A jak ktoś mówi, że reemigranci to jugole, itp. to znaczy, że pluje na moich rodziców, no i na mnie oraz moje dzieci... Jugol to niby coś złego? A może to dzicz lub debil? Narazie polski rząd uznaje, że Kosowo to teren ojczysty Albanii. A ja uważam, że Bolesławiec to teren ojczysty Serbii. Coś za coś! Z całym szacunkiem dla Polaków...
-
Z piekła.
-
Agnieszko, ciężko mi sobie wyobrazić Chorwatów i Serbów razem w stowarzyszeniu, jakieś bajki tu piszesz. A ci ludzie to reemigranci czy emigranci bo to różnica. Jak reemigrant może być Serbem. Albo Polak albo Niemiec, Serbów tu wcześniej nie było. I żeby było jasne, że tu będzie pokój a nie wasza wojenka a dzieci będą mówić po polsku.
-
Do, Wszechpolak, - osoby chcące zapisać się do Stowarzyszenia, to reemigranci, emigranci, potomkowie, przyjaciele. Reemigranci to emigranci powracający do kraju ojczystego - np. mój wujek mający dziś 95 lat. Przed II wojną światową wyjechał z terenów dawnej Galicji, do Bośni, a po wojnie wrócił do Polski, do Bolesławca. Emigranci to ci, co urodzili się w dawnej Jugosławii i po wojnie przyjechali do Polski. Są Polakami, lub Serbami, Chorwatami, Macedończykami itd. a także jest wiele osób, wymieszanych, narodowościowo. Jeśli zaś chodzi o, wojnę, pomiędzy Serbami a Chorwatami, to nie wygląda to tak jak myśli większość Polaków. W rodzinie mam osoby z różnych terenów dawnej Jugosławii, mój chrzestny jest z pochodzenia po swym ojcu Chorwat, a mój śp. Ojciec był z pochodzenia Serb, i bardzo wszyscy się szanujemy i kochamy, następne pokolenia także. Te wszystkie wojny to efekt działań polityków chciwych na pieniądze, zawsze na tej podwalinie dochodzi/ło do walk i wojen. A jeszcze powiem, że mam wspaniałych prawdziwych przyjaciół Ukraińców, którzy byli osiedlani w akcji WISŁA po wojnie, w Polsce na Ziemiach Odzyskanych. Szanowny, Wszechpolaku, ucz się historii, ale prawdziwej, nie tej z czasów PRL, i nie tej na potrzeby polityków rządnych władzy i pieniędzy. A o reemigrantach mówiono, jugole, bo niestety nikt prawie, nie wiedział kim są. Jak z terenów Jugosławii, to wszyscy byli, jugole, a jak z akcji WISŁA to wszyscy byli Ukraińcy, itp. A wszyscy razem, uznawani byli za dzicz i nożowników. Tych z Bośni uznano za Titowców i przymusowo umieszczano w kopalniach, gdzie szybko chorowali i umierali. Och, Wszechpolaku, jesteś, Wszechniewiedzący, o tym, co wiedzieć powinieneś, jeśli wchodzisz w dyskusje o historii ludzi, powracających do Polski w latach 1946-49.