Kolejne wypowiedzi przekształcą się w ''Harleguin' :-). Rodzaj literatury, do którego czasami są jeszcze w stanie zajrzeć poza serialami współczesne kobiety :-). Seks tam ogromny!
Seks czas zacząć
-
-
Moja Szanowna Róziu- mam nadzieje, iż pozwolisz mi sie do siebie w ten spsoób zwracac, w sposób z lekka poufały, co przyznaję, ale -broń Boże- w najmniejszym stopniu protekcjonalny, bo pewną więź wyczówam, więź sensu intelektualnego. Różiu, jadrem twej metody ujmowania zagadnienia jest wymóg „maksymalnej współmierności postulowanego projektu z rzeczywistoscią", wiekszośc Forumowiczów nie pojmuje ani tego, co Ty im piszesz, ani ostatnich paru wyrażen, których ja uzyłem, ale nie martwmy się- dorze? Ty wiesz o co idzie! I w tej mierze, w mierze swych zalożeń metodologicznych, uważam, ze popełniasz pewien błąd, co w tej dyskusji chwilami wyraża się w sposób bardzo śmieszny lecz głównie żałosny. Chyba wiesz juz o co chodzi? Ale jeszcze powiem: Ty swe rozsadne i dla rozsadnych oczywiste tezy wygłaszasz na zbyt wysokim poziomie wysublimowania umysłowego. Te rzeszcze zakłamanych, pozbawionych stylu i smaku i moralnego, i estetycznego filistrskich osobników zwyczajnie Cie nie pojmuje, bo nie moze. Im „trza jak krowie na rowie"! Mówiąc krótko, teraz zwracam sie niejako samozwanczo jako apologeta Rózy do Forumowiczów, jako ten Aron w imieniu Mojżesza, chodzi o to, aby K a z d a p o t w r a z n a l a z ł a s w e g o a m a t o r a! Akcent tego zdania leży na słowie: „s w e g o „. Sewgo- to jest kluczowe dla koncepcji Różyczki! Dziewczyna musi zrozumiec kim jest, czego chce, co jej dała natura w genetycznym zapisie jako los i pod tym kontem szukać partnera, a nie takiego, który w swym wygladzie i w stylu bycia najbardziej przypomina bozyszcze z kolorowych czasopism. A i sama nie powinna upodabniac się do idolek kreowanych przez redakcje tych samych czasopism. Każdy jest odpowiedni, ale tylko i li tylko dla odpowiedniej osoby. Więc jesli kobieta o silnie rozbudowanym instyncie macieżynskim i opiekunczym, ulegając koniunturalnym wzorcom, zwiąże się z osobnikiem o oczch, co prawda pięknych jak lazur mórz południowych i lśniacych jak dyjamnet, ale nie zdolnych spojrzec w przyszłośc praktycznie nawet na jedeń dzien w przod, to jej zycie zamieni sie w koszmar i jej i jego też. Tu chodzi o uswiadomienie sobie swej niepowtarzalności, własnie niepowtarzalności i zaprojektowanie sobie życia w oparciu o tę niepowtarzalnośc, a nie o zakucie sie w stereotypach, które juz ze swej natury sa szkodliwe. Róziu, mów do nich jezykiem prostym, moze nawet przypowieściami, posługuj się przysłowiami, moze coś do nich dotrze. Bo mrok ich okrywa. Twoja misja jest szlachetna!
-
Irok- myśl ciekawa, forma do przyjęcia , ale język jakiś taki szorstki, chropawy jak 17 metrów drutu kolczastego przeciąganego pomiędzy pośladkami...:-)Może i Ty zrezygnuj ze zdań wielokrotnie złożonych na rzecz prostych , a tekst będzie łatwoprzyswajalny :-)
-
Drogi Iroku, prośba moja ogromna. Gdy stopień skomplikowania mego wykładu osiągnie granice nieosiągalne intelektualnie dla zgromadzonej tu gawiedzi, w kilku prostych acz dosadnych słowach wyłóż kawę na ławę. :-) Zatem do rzeczy. Wykładu cześć druga. Każda z dziewcząt (niekiedy wbrew pozorom) ma do zaoferowania bardzo wiele. U jednej jest to zjawiskowa uroda, u innej nieprzeciętny intelekt a u jeszcze innej obie te cechy na raz (to oczywiście żart) :-). Niemniej w obecnych czasach dziewczyna nie ma zielonego pojęcia w jaki sposób swe przymioty w zacnym celu wykorzystać. Dawniej kobiety pobierały lekcje śpiewu, tańca, gry na fortepianie, uczone były francuskiego, znały savoir vivre, pięknie szyły, haftowały, znakomicie gotowały, kobieco się ubierały. Obecny koedukacyjny system nauczania sprawia, że dziewczęta uczone są fizyki, matematyki, na w-f grają w siatkówkę, interesują się dyskotekami niekiedy nawet żuzlem (! ), noszą męskie ciuchy a przyrządzić sobie potrafią ledwie drinka. Reasumując: Kobiety mężnieją, mężczyźni niewieścieją, różnice się zacierają. To powoduje, że coraz ciężej idea zaprezentowana przez Iroka aby: „K a z d a p o t w o r a z n a l a z ł a s w e g o a m a t o r a! " nie może się zmaterializować. Populacja kobiet i mężczyzn chce bowiem podświadomie zupełnie czego innego niż płeć przeciwna w obecnych warunkach im proponuje. Dobry pedagog musi tą tendencje odwrócić. Na przekór obecnemu systemowi musi „oddalić" dziewczęta od chłopców zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. Jest to do zrobienia! Podczas swej wieloletniej już pracy w szkole stopniowo rok po roku, metodą małych kroczków zmieniałam wszystko w myśleniu i postępowaniu młodych dziewcząt aby stały się bardziej kobiece. Ze zdumieniem zauważyłam, ze im bardziej kobiety dbały o swe typowo kobiece przymioty, a odrzucały męskie atrybuty, tym atrakcyjniejsze stawały się dla płci przeciwnej. Co więcej, zaczynały one doceniać zupełnie inne cechy u mężczyzn! Stając się Prawdziwymi Kobietami, pragnęły czułości, miłości, odpowiedzialności, bezpieczeństwa, wsparcia w sferze materialnej i psychicznej. Czyli tego, czego ewolucja i dobór naturalny od nich wymaga, aby założyć Dom i Rodzinę. Podczas wielu dyskusji ze mną (jako wychowawczynią) mówiły, że spadł im kamień z serca, że wreszcie czuja się naturalnie, wiedzą czego pragną, są szczęśliwe. Irok napisał: „Więc jeśli kobieta o silnie rozbudowanym instynkcie macierzyńskim i opiekuńczym... " Drogi Iroku! Tak się składa, że to zdecydowana większość kobiet, inaczej ani Ciebie ani mnie na świecie by nie było, tylko muszą to sobie uświadomić, zanim za późno nie będzie ;-). Ale wracając do tematu. Najbardziej zdziwiła mnie jedna sprawa. Tak ukształtowane dziewczyny, świadome swych zalet i świadome potrzeb, zachowywały się jak na obecne standardy trochę nieracjonalnie a mianowicie ich sympatie miały przeważnie kilka, kilkanaście lat więcej od nich oraz bez większego żalu dziewczyny te rezygnowały z kariery zawodowej. O dziwo małżeństwom tym, wychodziło to jak najbardziej na zdrowie. Nie jestem w stanie podać danych na ten temat (mogę opierać się na kontaktach z mymi byłymi uczennicami) ale jestem przekonana, że w tak skonfigurowanych małżeństwach praktycznie nie ma patologii, przemocy czy rozwodów (rzeczowy wybór obu stron) za to jest miłość, szacunek i bezpieczeństwo finansowe. Wiele małżeństw zawarły dziewczyny z bardzo dobrze sytuowanymi obcokrajowcami (! ), co też pewnie nie zdumiewa ;-). Wszystko pięknie powiecie, ale jak to zrobić, jak stworzyć z głupiutkiej dziewuszki „wyrachowaną modliszkę" ;-)? No właśnie o tym jutro. ;-).
-
Rózo72 - marnujesz się ucząc cudze dzieci :-)Czy nie myślałaś o otwarciu własnego biznesu -czegoś na kształt Szkoły Żon?Oczywiście nie zachęcam do wiernego naśladownictwa dzieła Moliere`a o tymże samym tytule :-)To były inne czasy , technika i priorytety :-)Z ciekawoscią będę oczekiwał II rozdziału pod tytułem" Pimp my Girl":-)
-
Rozo72 przeczytalam z zaciekawieniem Twoj wpis i ze zdania na zdanie przejmowala mnie wieksza zgroza. Moj swiatopoglad od Twojego rozni sie ogromnie i nigdy nie chcialabym byc ani prze Ciebie wyedukowana ani bron boze nie oddalabym Ci na wychowanie swojej corki. W moim przekonaniu nie uczysz jak zmienic glupiutka dziewczyne w madra i szcesliwa kobiete, a kierujesz niewinne, mlode osoby w wiezienie stereotypow. Zgoda, wiekszosc kobiet, tak jak i wiekszosc mezczyzn chce sie zakochac, zalozyc rodzine i miec dzieci, jedni bardziej inni mniej, jedni madrzej wybieraja partnerow inni mniej madrze. Ale to, co Ty proponujesz, ta Twoja edukacja, to mi przypomina fragmenty filmu The Wall, jednakowe bardziej kobiece kobiety, czysciutkie plciowo, bez ani jednego atrybutu meskiego. Czyli jakie? Lagodne, ulegle i bierne, dajace, leczace, wspomagajace, opiekuncze... a nie z tego, co piszesz to cecha meska, opiekunczosc materialna, to moze inna cecha niz opiekunczosc w ogole. I to ma dawac wedlug Ciebie szczescie indywidualnemu czlowiekowi, czy jedynie kobiecie :) Czy Ty pozwalasz swoim uczennicom zadac sobie pytanie, co one same lubia, czego w glebi duszy chca, czy nie mylisz ich dziewczecych marzen o milosci i ukochanym idealnym, co jest naturalnym etapem rozwoju z jakas wyprodukowana przez Ciebie Jedynie Istniejaca potrzeba bycia zona i matka? Mozliwe, ze tak rozniac sie mentalnie spotykamy tez inne dziewczyny, ja znam takie, ktore koncentruja sie na swojej edukacji i sprawia im to ogromna satysfakcje, maja swoje hobby i pasje i swoich znajomych, przyjaciol i marza o wielkiej milosci, ale szostka ze sprawdzianu z matmy daje im taka radosc, jak najlepszy kandydat na meza Twoim wychowankom. Co z nimi, skoncza jako nieszczesliwe stare panny. Nie wiedza jakie sa beznadziejnie, po mesku ambitne? Samodzielnosc, to cecha bardzo wazna w zyciu, czasami i najlepszy kandydat na meza potknie sie w wymytej lazieneczce lub na wyfroterowanym przez zonusie paneliku i kark skreci, co wtedy? A nie zostawi testamentu... Mam nadzieje, ze te Twoje wpisy to tylko taka forma blogu o Utopijnym Swiecie Szczesliwych Mezatek. Pozdrawiam.
-
Chyba założe związek „Szczwanego lisa „bo to o pomstę woła! Kto przygotuje te młode chłopięce zarodki nie mające świadomości że mogą stać się pokarmem dla pasożytniczego wypustu Róży.
-
Różo, może poprzestań na tym, żeby nauczyć dziewczęta delikatności, bo to rzeczywiście by im się przydało. Wczoraj szłam za grupką dziewczyn takich na oko 14-16 lat, i gdyby nie dziewczęce głosy, to bym myślała że idę za grupą rubasznych robotników, takie teksty się sypały, przeplatane końskim rechotem i przekleństwami zamiast przecinków. Ale poza tym, to może lepiej daj sobie spokój z ukierunkowywaniem ich przyszłości. Sama mam córkę i nie chciałabym, żeby gdzieś w szkole trafiła na Ciebie.
-
W nie martw się macki Róży są długie, ale jak twoja córcia (i inne w normalnych domach) zobaczy jak okazujesz uczucia swojemu mężowi w trudnych i wesołych chwilach to na nic zmagania poturbowanej Róży. Musiała niźle przeżyc swój czas i może to jakieś skrzywienie psychiczne. Bardzo mnie ciekawi czy jej mąźż czyta te jej bzdury. Prosę cie Różo daj mi telefon do niego to sobie porozmawiam z nim.
-
W :) te dziewczynki, ktore spotkalas to dzieci rubasznych robotnikow, rodzice, dziadkowie i wszyscy ich znajomi zachowuja sie w ten sposob to i one tak postepuja, obawiam sie, ze nawet Roza nic tu nie poradzi, bo one od dziecka widzialy, ze takie zachowanie to norma. To prawda, ze pewne zachowania draznia bardziej u dziewczat, a mniej u chlopcow, to narzucone przez spoleczenstwo i kulture postrzeganie chlopcow i dziewczynek bierze Roza za ewolucyjne uformowanie plci i na tym opiera swoja edukacje. Olo, mysle, ze czas najwyzszy na zalozenie tego klubu szczwanego lisa :), bo mnie zastanawia jeszcze inna sprawa. A co sie stanie, jesli zabraknie tych starszych, bogatych mezczyzn chcacych spedzic zycie z mlodszymi zonami, ktorym trzeba bedzie dawac w nieskonczonosc materialne bezpieczenstwo? Tak na zdrowy rozum, mezczyzn jest mniej, zakochuja sie nieodpowiedzialnie w rowiesnicach, nie wszyscy osiagaja wysoki statut materialny, Ci co osiagaja, nie zawsze chca lub moga sie rozwiesc. Moze ich fizycznie zabraknac na rynku, czy o tym pomyslala Roza?
-
Grażyno - to nie (tylko) dzieci rubasznych rodziców, to raczej zanik wartości podstawowych (też rodziców z „klasą"). Edukacja Róży jest prostacka tak samo jak jej „wyidealizowany" schemat demograficzny. Osoba ucząca innych powinna posiadać „twarde" zasady moralne. Na ich podstawie można budować bazę wyjściową. Róża proponuje „wędrówkę" skrótami a to już zwykły komformizm.
-
Zdecydowanie osobowość młodego człowieka kształtują najbliżsi i nie należy obawiać się wpływu nawiedzonych pedagożek, ich czas jest zbyt krótki. Zawsze będzie istniał pewien pragmatyzm w doborze partnera, ale na to wpływ mają także predyspozycje osobowościowe. Współczesne mądre młode kobiety rywalizują z mężczyznami i dążą do niezależności finansowej, samorealizacji, są ambitniejsze od mężczyzn. No a jeśli ambicją niektórych jest rola żony dzianego faceta, to proszę bardzo, tylko czemu ma służyć wyszydzanie tych pierwszych, żeby podnieść sobie samoocenę?
-
Wiem, że generalnie dzieci nasiąkają tym, co widzą w domu, więc tu sie nie obawiam, aczkolwiek różnie może się zadziać, przecież te uczennice, które rzekomo pani Róża sprowadziła na właściwą drogę, jak mniemam, nie miały takich wzorców w domu (tj, mama nie miała dzianego tatkę do sponsorowania), stąd moje obawy o długie macki pani Róży - no chyba że się mylę :) Grażyno, a Ty myślę, że się mylisz, nie zawsze tak jest że z rubasznego domu wychodzą rubasznie zachowujące się dzieci - dużo zależy od środowiska i od towarzystwa w jakie taki nastolatek się dostanie, czasem jest właśnie odwrotnie, dziecko, które ma na co dzień w domu rodziców prostaków chce być lepsze od nich, szuka inteligentnego towarzystwa i zachowuje się inaczej niz w domu, albo dziecko z tzw. „dobrego domu" chce zamanifestować swoją inność i odnajduje radość w prymitywiźmie, przekleństwach, głupkowatym rżeniu, albo nawet i używkach. Czasem pomimo starań rodziców dzieci pójdą własnymi niezbadanymi ścieżkami, i dlatego lepiej żeby nie napotykały na swojej drodze takich Róż, w obojętnie jakich dziedzinach życia, bo kto wie...
-
Roza72, radosc, ze pojawilas sie na forum. Wrocilem z Czadu, za pare godzin lece do Kongo. Za kilka dni bede w Boleslawcu az do Swiat i Nowego Roku. Twoi (i moi) adwersarze sa przykladem, ze „zyc" jest rzecza bardzo rzadka. Wiekszosc z nich tylko egzystuje. Zapominaja, ze zycie nie jest inwestycja w cos tam. A Starzy „madrzy", zawsze ciesza sie opinia im podobnych. Ukraincy mowia „durnomu wiecznaja pamiat'-.
-
Witaj Kaśku znowu, wiedziałam że nas nie zawiedziesz, jak zwykle odpowiedziałeś nie na temat :) bo to przecież własnie my adwersarze chcemy udowodnic, że życie to nie inwestycja, jak twierdzi Róża, a nie odwrotnie :) Pozdrawiam :).