To, o czym piszesz, dotyka dualizmu artysta - człowiek. Krytycy w większości widzą tylko ten drugi element, odbiorcy nie da się wystandaryzować, więc mogą się zdarzać nieskończenie różne opinie, ale nie to jest najważniejsze. Chodzi przecież zawsze o potrzebę tworzenia, a artysta i tak zawsze jest sam ze swoim dziełem.
Po co nam Gliniada?
Dyskusja dla wiadomości: Po co nam Gliniada?.
-
-
Lolka, zgadzam sie. Jednak ten dualizm czesto jest bolesny, zwlaszcza gdy sie widzi tylko jeden (ten drugi) element.
-
O rany, idę sobie zmierzyć gorączkę - zgadzam się z Kasią :-).
-
Hmm...2008-11-30, 19:16Czy mozna widziec jeden „element" bez drugiego?
-
Istotne informacje. W przyszłym roku ekipa Pana K. E. Organizuje działanie p. T. „BETONIADA". Impreza odbędzie się w czasie Święta Ceramiki na terenie betonowni przy ul Kościuszki.
-
A. Izdebski pięknie ujął grozę sytuacji i tandetę Gliniady. I jakoś nikt z nim nie polemizuje. Jakby nie było tematu, powietrze... Każdy woli mędrkować i bić pianę. A Kasia to już rzygnęła po całości. Czytałaś to przed opublikowaniem, dziecinko? Przecież to bełkot.
-
"GLINIADA to tani bubel, produkt dla mas (przecież tutaj bawią się wszyscy) podobnie jak chipsy, coca i odpustowa wata cukrowa. " ==>A. Izdebski Jeśli ktoś tak mówi o całkowicie spontanicznym i artystycznym przedsięwzięciu jakim jest Gliniada (zajęła 3miejsce na festiwalu kultury i sztuki w Berlinie), to co kolega sądzi o jarmarku pt. Święto Ceramik? ==> totalna chała ściągająca i blokująca nasze ulice na tydzień? Jarmark cudów? Bo naprawdę z ceramiką ma to mało wspólnego, oprócz kilku stoisk z ceramikom możemy kupić na straganach przegląd chińskiej TANDETY i inne w żaden sposób z ceramikom nie związane gadżety. Więc jak teraz będziemy nazywać DNI CERAMIKI? ~Basia => jesli dla Ciebie to też gniot, to postaraj się wymyślać coś nowego i interesującego. Co przyciągnie do miasta rzeszę turystów, bo w momencie gdy zostanie oddana do użytku autostrada to podejrzewam że ruch turystyczny spadnie min o 30% a co za tym idzie miasto i jego mieszkańcy zubożeją. Gliniada jest zauważana na całym świecie i przyciąga uwagę, trzeba tylko odrobine dobrej woli i nie przeszkadzać i może z Bolesławca powstanie „Pampeluna". Do której, jak na pielgrzymkę ciągną tłumy na gonitwę byków. W tym roku w paradzie brali udział turyści z wielu krajów, przylecieli nawet ze Stanów, Izraela tylko po to aby się wymazać w GLINIE => to dopiero muszą być „WARIACI"? Mam nadzieję iż w przyszłym roku w paradzie przejdzie większy „Przekrój Świata" z pożytkiem dla sztuki i promocji GRODU BOLESŁAWIEC.
-
Nie zwraca uwagi na glinoludy w tle, bo to tylko plakat -. - To tak apropo samego początku.
-
Inet-wlan- Basia słusznie stwierdziła, że to wymioty- bo ja sam z tamtego posta niewiele rozumiem, bo słowa, że pozwolę sobię zacytować -"Taka samotnosc prowadzi do odkrycia sensu, pelni i prawdziwej wartosci zycia. Wbrew pozorom nie jest to koncepcja aktywnosci w duchu New Age. Dlatego zachecam Pana Nowaka do takiej samotnosci (tworczej), i takiej wlasnie aktywnosci, aby nie bylo nigdy „milosnego dotkniecia odwrotu"- są dosyć dziwne, przynajmniej dla mnie (nie wiem co o tym sądzi moja ulubienica Jaga). W każdym razie, ja nie jestem przeciwnikiem gliniady nawet, jeśli jest tandetą i tanią rozrywką, bądź lansem pojedynczej osoby. Myślę, że to dobry pomysł ale- nie uważam, że powinno się go pchać wszędzie i gdzie tylko można. Ktoś powiedział już o takiej przesadzie bodajże w temacie WOŚP i z tym się zgadzam. Co za dużo to niezdrowo. Myślę też, że ktoś może poprostu nie lubić gliny oraz glinoludów- no i co z tego, każdy ma prawo do swojego zdania. I jeśli pan Izdebski pięknie napisał o tandecie to miał całkowitą rację i ma do tego prawo. Mam nadzieję, że moderator nie nazwie go „internetowym krzykaczem". Chyba kontrowersją tej Gliniady jest też osoba pana Nowaka, który solą w oku jest dla niektórych, ale tu się zgodze, bo cóż sądzić o człowieku, który pewną panią, o której się tu wiele pisało nazywa „k... ą" bądź „szmatą". Też mi przedstawiciel kultury!
-
Nie chcę tu oceniać Gliniadę ani po względem artystycznym, ani też estetycznym. Czas zweryfikuje te działania. Mogą one też pójść w różnych kierunkach (o czym mówił wyżej w pierwszym poście Kasia). Ja widzę te działania jako dążenie do ożywienia symbolu. Ten symbol sami musimy odnaleźć, symbol naszej przynależności i tożsamości. Tu w Bolesławcu szukamy naszych korzeni, bo jesteśmy spadkobiercami pozostawionej nam kultury, tradycji. Podobne działania czyni Darek Miliński w Pławnej nawiązując do Ducha Karkonoszy - Liczyrzepy. Działania intuicyjne niosą gdzieś w głębi potrzebę odkrycia tajemnicy. Autor nagrodzonego zdjęcia Gliniady (1 miejsce) pokazał ten rytualny moment, być może najistotniejszy w całym działaniu Glinoludów. Symbol nie odkrywa rzeczywistości w sposób jednoznaczny, ale pozwala nam się do niej zbliżać jak do tajemnicy.
-
"Gliniada" to już wyeksploatowany i mocna nieświeży pomysł.
-
Gliniada-żenada, i jeszcze śmieszne od lat święto ceramiki. Śmieszne bo w mieście z niej słynącej a śmieszne dlatego że w szkołach nie uświadczysz kierunku, ceramik, lub, zdobnik- ceramik, Ale zawsze zostaje nam jeszcze na imprezach - występ zespołu Jutrzenka lub orkiestra dęta zakładów Polfa. Ha ha ha Ot i całe ATRAKCJE...
-
A może od przyszłego roku zaczną być organizowane dni marketów, dni banków, dni stacji benzynowych, dni hotelarzy itd.. Wszystko to też prywatne więc czemu innym nie organizować ich dnia?
-
Dzisiaj w ciągu dnia dostałem kilka telefonów z Polski: Łodzi, Warszawy, Wrocławia, Skierniewic i oczywiście Bolesławca gratulujących fajnej imprezy i świetnego artykułu o bolesławieckich GLINOLUDACH. W najnowszym styczniowym Nr ZWIERCIADŁO na 6 stronach ozdobionych fajnymi fotkami ładnie napisany artykuł o bolesławieckiej inicjatywie ludzi pozytywnie zakręconych. Mam nadzieję, że pismo dociera do wszystkich zakątków w kraju. To sie nazywa PROMOCJA. Poczta pantoflowa potrzebowałaby chyba ze 100 lat na trafienie do tak szerokiego czytelnika. W imieniu organizatorów i uczestników czuję ogromną satysfakcję, że garstka bolesławieckich przeciwników nie będzie nigdy w stanie zadusić tak spontanicznej zabawy jaką jest Gliniada.
-
A może ktoś powie ile kosztuje nas mieszkańców ta zabawa bardzo wąskiej grupy osób / również plener ceramiczny/ ile osób to ogląda i kto dobrze tam się bawi. Wyrzucanie pieniędzy w glinę. Ogromne pieniądze dla tuzina ludzi na ich pasję, a może warto przeznaczyć na zajęcia dla młodzieży te stałe przez cały rok. Może nasi włodarze wydali by swoją kasę.