Jak doktor Chudyba bronił BOK-MCC przed dżender

Jak doktor Chudyba bronił BOK-MCC przed dżender
fot. Krzysztof Gwizdała Do prezydenta Bolesławca wpłynął list od wiceprezesa Stowarzyszenia Rodzina Polska. Doktor prosił o sprawdzenie, czy kino nawiedził dżender i czy doszło do deprawacji dzieci.

W kinie Forum w programie Filmoteka Szkolna wyświetlono, jak co roku, film „Przeznaczone do burdelu”. Jest to wzruszająca i gorzka historia o losie najbiedniejszych rodzin w Indiach. Obraz otrzymał Oskara w 2005 roku jako najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny. Film ten jest również proponowany przez portal fundacji Konferencji Episkopatu Polski, jako materiał dydaktyczny dla katechetów przeprowadzających lekcje o problemie prostytucji.

Janusz Chudyba w liście do prezydenta napisał, że dowiedział się z trzech różnych źródeł o działaniach deprawujących młodzież podczas zajęć w kinie po projekcji „Przeznaczonych do burdelu”. W rozmowie z nami doprecyzował, że o zdarzeniu poinformowali go pacjenci. Pewnie trzej różni. Pan doktor, występujący w liście jako mąż, ojciec, dziadek i członek stowarzyszenia, wyraził obawę, że młodzieży gimnazjalnej przekazano „treści z genderowego arsenału deprawacji”.

Dyrektorka BOK-MCC pośpieszyła z przeprosinami, tak na wszelki wypadek, choć nie była na spotkaniu z gimnazjalistami. Okazało się jednak, że nie ma kogo przepraszać. Chudyba wspomniał co prawda o jakimś liście oburzonych uczestników spotkania, ale dodał też, że:

„list ten włożony do dziennika lekcyjnego – zniknął, a wszyscy nagle nabrali wody w usta bojąc się zaprotestować oficjalnie w obronie prawidłowej edukacji, narażając w ten sposób dzieci na deprawację”.

Urzędnicy prezydenta podjęli działania związane ze znalezieniem tajemniczego listu i dziennika, z którego ów list zginął. Poszukiwania trwają. Życzymy detektywom-urzędnikom powodzenia. Podobno list powstał w prywatnym gminazjum Stanisława Małkowskiego, który jednak nie chce o tym rozmawiać.

Sprawy jakby nie było, ale zaniepokojenie co niektórych dyrektorek i dyrektorów szkół pozostało. Nie wiadomo teraz, czy wysłać dzieci do kina, czy może jednak, na wszelki wypadek, nie wysyłać, bo a nuż dżender ich tam dopadnie i zdeprawuje. Wiadomo dżender nie śpi.

Uspakajamy. Jeśli kogoś z Was zaatakował dżender, albo boicie się ataku ze strony treści z „dżenderowego arsenału deprawacji”, to możecie udać się do... lekarza. Na szczęście w okolicy jest wybitny specjalista w tej dziedzinie. Wspierany przez równie wybitnych naukowców i znawców problemu jak profesor Oko i profesor Guz. Nie wiemy, czy taka wizyta będzie refundowana przez NFZ, ale zawsze pozostaje możliwość porady prywatnej, za normalne w Bolesławcu stawki, jak u lekarzy innych specjalności.