Próbki wody z rzeki Bóbr oraz Jeziora Rakowickiego zostały pobrane 24 sierpnia 2026 roku. Był to interwencyjny pobór wykonany na wniosek Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska we Wrocławiu w związku z intensywnymi opadami. Analizy przeprowadziło akredytowane Centralne Laboratorium Badawcze GIOŚ we Wrocławiu.

Badania wykonano w czterech punktach: we Wrzeszczynie, przy zaporze w Pilchowicach, w Marczowie oraz w Jeziorze Rakowickim.

Wykryto ołów i rtęć

Wyniki pokazują, że ołów został oznaczony w dwóch próbkach. Przy zaporze w Pilchowicach jego stężenie wyniosło 0,0048 mg/l, natomiast w Marczowie 0,0053 mg/l. We Wrzeszczynie i Jeziorze Rakowickim wynik znajdował się poniżej dolnej granicy zakresu pomiarowego zastosowanej metody.

W dwóch tych samych punktach oznaczono również rtęć. Przy zaporze w Pilchowicach było to 0,010 µg/l, a w Marczowie 0,020 µg/l. We Wrzeszczynie i Jeziorze Rakowickim rtęć znajdowała się poniżej dolnej granicy zakresu pomiarowego.

Pozostałe analizowane metale – m.in. chrom, nikiel, kadm i miedź – we wszystkich czterech próbkach znajdowały się poniżej dolnej granicy zakresu pomiarowego zastosowanych metod.

Najwięcej zawiesiny przy zaporze

Badania wykazały również znaczne różnice w zawartości zawiesiny ogólnej. Najwyższy wynik odnotowano przy zaporze w Pilchowicach – 90 mg/l, a w Marczowie – 72 mg/l. Dla porównania we Wrzeszczynie było to 12,2 mg/l, a w Jeziorze Rakowickim 12,0 mg/l.

Przy zaporze odnotowano również najwyższe stężenie fosforu ogólnego – 0,57 mg/l, natomiast w Marczowie było to 0,56 mg/l. Najwyższy poziom azotu Kjeldahla również stwierdzono przy zaporze – 2,83 mg/l. W Marczowie wyniósł on 1,80 mg/l.

Czy Bóbr jest skażony?

Sam wynik badania nie pozwala na takie stwierdzenie. GIOŚ zaznacza, że sprawozdanie odnosi się wyłącznie do konkretnych pobranych próbek i przedstawia wyniki laboratoryjne. Nie zawiera natomiast odrębnej oceny stanu wód ani kwalifikacji ich zgodności z określonymi normami środowiskowymi.

Jednocześnie warto podkreślić, że Bóbr jest obecnie objęty rozszerzonym monitoringiem. GIOŚ prowadzi badania co dwa tygodnie w czterech punktach, a zakres analiz został rozszerzony m.in. o dodatkowe wskaźniki jakości wody.

Najnowsze wyniki potwierdzają więc obecność śladowych ilości rtęci i ołowiu w części przebadanych próbek. Nie oznaczają jednak automatycznie, że cała rzeka jest skażona tymi metalami ani że doszło do przekroczenia obowiązujących norm.