Radnego oskarżono o to, że w 2025 roku w Gościszowie, w gminie Nowogrodziec, znieważył funkcjonariuszkę Wód Polskich słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe i zrobił to podczas i w związku z pełnieniem przez nią obowiązków służbowych. Jest to czyn z artykułu 226 § 1 Kodeksu karnego. Grozi za to kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Co się stało w Gościszowie?
Dwie urzędniczki w październiku 2025 roku przyjechały na wezwanie radnego, by ocenić stan muru oporowego przy potoku Błotniak płynącego przy jego posesji.
– Około 2-3 lata temu zauważyłem nieopodal swojego miejsca zamieszkania, iż mur oporowy, który znajduje się przy rzece, odchyla się od pionu i grozi zawaleniem – wyjaśniał radny na sądowej sali. – Kilka lat temu była prowadzona melioracja wyrównująca dno, a firma, która tym się zajmowała, podkopała fundamenty tego muru i on po czasie zaczął się odchylać i stwarzać niebezpieczeństwo. (W 2025 roku – red.) z tego powodu kilkakrotnie zgłaszałem ten fakt do Wód Polskich w Lubaniu i Lwówku – wyjaśniał radny.
Kiedy kierowniczka oddziału Wód Polskich przybyła do Gościszowa dokonać oględzin muru, radny miał od niej usłyszeć, że stan muru jest winą mieszkańców. Według zeznań świadka w pasie półtora metra od cieku, gdzie nie powinno nic się znajdować, urzędniczki zauważyły skoszoną trawę oraz kilkuletnie rosnące tam tuje, których system korzeniowy mógł wpłynąć na stan muru.
– W momencie, gdy zwróciłyśmy radnemu uwagę na czynniki, które mogły mieć wpływ na osadzenie muru, zaczęła się z jego strony słowna agresja wobec kierowniczki. I powoli poszły wyzwiska. Nie było agresji fizycznej, ale było machanie rękami i padły słowa w stronę pani kierownik, że jest „niedorobiona” i „poj**ana”. I dużo było słów na "k" – zeznawała świadek.
Z kolei radny powiedział na rozprawie, że skontaktował się niedawno z urzędniczką Wód Polskich. – Kilka dni temu udałem się do siedziby Wód Polskich, aby przeprosić pokrzywdzoną, jeżeli poczuła się w jakiś sposób pokrzywdzona moimi słowami – mówił radny. – Pani oświadczyła, że napisze oświadczenie. Zrozumiałem, że przeprosiny zostały przyjęte i dla tej pani sprawy jakby nie ma – dodał radny.
Świadek potwierdziła, że radny kilka dni przed procesem odwiedził siedzibę Wód Polskich i temat przeprosin jest jej znany.
– Nie byłam tego świadkiem, ale dostałam informację, że rzeczywiście był pan (...), był z panią bodajże burmistrz z kwiatami przeprosić – dodała świadek.
Sprawa w sądzie w Bolesławcu jest w toku.