Na sali rozpraw sądu w Bolesławcu zeznawali świadkowie, którzy co miesiąc bronią życia bezbronnych, nienarodzonych dzieci i gorąco się za nie modlą do Boga.
Ich Bóg jest bogiem karzącym bez litości swoich wyznawców. Zabił małe dziecko Dawida przez siedem dni sprowadzając na nie chorobę. Kazał Abrahamowi zabić syna i czekał, by cofnąć swój rozkaz do momentu, kiedy ojciec związanemu dziecku przystawił nóż do gardła gotowy do zabójstwa. Ich Bóg zabił każde pierworodne dziecko Egipcjan. Dlaczego oni mieliby mieć więcej litości dla kobiet, które zabijają nienarodzone dzieci?
Ich świat jest prosty i piękny. Rodziny się kochają. Dzieci rodzą się chciane. Niechciane zostają oddane w dobre ręce. Matki i ojcowie są kochający.
– Jeśli mądra, kochająca matka idzie z dzieckiem obok naszego banera, to ona potrafi wyjaśnić dziecku, co na nim jest – zeznaje jedna ze świadków podczas procesu. – Mówi wtedy dziecku, że ona i jego ojciec kochali je i powołali na świat, a matka tego krwawego płodu go nie kochała i dlatego zabiła – wyjaśnia.
Kolejny świadek ją wspiera. Roztacza wizję jeszcze piękniejszego świata.
– Po co zabijać, można dziecko oddać do okna życia, zostawić w szpitalu. Nawet ptaki i ich gniazda chronione są przez prawo w okresie lęgowym, a bezbronne dziecko ma nie mieć szansy na taką obronę? Szanujemy nasze matki, bo nas urodziły. A co jeśli zabite dziecko w łonie matki byłoby przyszłym naukowcem, artystą, wybitnym wynalazcą? – dopełnia obrazu świata, w którym każde życie jest ważne.
Według świadków trwa depopulacja w Polsce. Mają na to własne dowody, jak ten, że w miejscowości pod Bolesławcem zmarło ponad 140 dzieci w ciągu jednego roku, a narodziło się tylko 80. Kobieta, która o tym mówiła w sądzie, chciała wyjaśnić, skąd te dane pochodzą, ale sąd jej przerwał. Nie był tym zainteresowany.
A przecież ona walczy o to, by Polska przetrwała, bo "jedna trzecia narodu polskiego jest przez aborcję mordowana. Dziecko nie jest zabawką, to że go nie widać, bo jest w brzuchu matki, to nie znaczy, że go tam nie ma".
Inny świadek twierdzi, że pomysłodawca protestu z banerem, czyli pan z Wrocławia, walczy o życie Polaków i powinien dostać Order Wojenny Virtuti Militari. Świadek gorąco do tego przekonywał sąd.
A jak kogoś razi prawdziwy przekaz banera z zabitym dzieckiem nienarodzonym, to może omijać rynek w tym czasie, kiedy bohatersko prezentują ten baner. Robią to przecież tylko raz w miesiącu przez około pół godziny. Dlaczego stoją w rynku, a nie modlą się w kościele? Ich odpowiedź jest prosta: w kościołach nie zabija się dzieci.
Na sali rozpraw sądu w Bolesławcu zeznawali świadkowie, którzy co miesiąc stoją na rynku pod banerem z rozerwanym, nagim ludzkim płodem i klepią różaniec.
Mówią, że chodzi im o nienarodzone płody i embriony, nazywają je dziećmi, ale naszym zdaniem chodzi im o to, by kobiety nie cieszyły się z seksualności i życia intymnego. Według nich seks jest po to, by powstało życie, jak u przywołanych powyżej ptaków, nie po to, by kobieta miała przyjemność bez konsekwencji. Potrzebna jest kara i mocny przekaz. Baner ma mówić kobietom: może i było fajnie poszaleć, ale zobacz, jakie czekają cię konsekwencje, jeśli nie urodzisz poczętego. Będziesz morderczynią. Krwawy płód musi być zatem sugestywny.
Czasami widzą, jak ludzie, którzy ich mijają, pukają się w głowę, ale ich to nie obchodzi. Ważniejszy jest dla nich bezdomny, który się z nimi modlił, wsparł ich i poprosił o parę złotych. Czy zastanawiali się, że podszedł, jak podchodzi do każdego, kto go nie omija, chcąc zdobyć pieniądze?
78-letnia kobieta, która co miesiąc modli się pod banerem, zeznaje, że tak naprawdę to nie widzi, co na nim jest, bo z racji wieku nie widzi na jedno oko, a drugie ma chore. Jednak z pięćdziesięciu metrów dostrzega, jak ludzie odganiają od siebie dziennikarza, który rozpytywał o to, jakie baner budzi odczucia. To cud, że go ujrzała mimo ślepoty? Czy może w jej świecie istnieje jednak dyspensa na kłamstwo?
Podczas wyborów prezydenckich w Polsce zakrwawiony płód zestawiony był z politykiem. Można w ten sposób zohydzić części elektoratu przeciwnika politycznego. Czy dobrzy ludzie i obrońcy życia poczętego widzą tę manipulację? Czy czują się wykorzystani politycznie przez pana z Wrocławia, którego chcą odznaczać za męstwo? Nie. Pytani, odpowiadają bowiem, że żadnej manipulacji nie ma. Jest Bóg, prawo boże i ich moralna wyższość nad morderczyniami dzieci.
Bohaterów tego felietonu możecie spotkać na bolesławieckim rynku w każdą pierwszą sobotę miesiąca o 15:00.
Możecie też wesprzeć Aborcyjny Dream Team – Pomoc kobietom w aborcji