Oglądałam WOŚP. Po raz 34. Jak co roku – te same wzruszenia. Ale też ten sam wku*w.

Finał to wolontariacki wysiłek 120 tysięcy dzieci i dorosłych, którzy chodzą po mrozie i zbierają kasę do puszek. Na scenach 1700 sztabów grają muzycy, których liczba może przekraczać 20 tysięcy. Przez trzy i pół dekady ogromny wysiłek setek tysięcy ludzi i szczodrość milionów obywateli_ek dały realny efekt w postaci zebranych 2,5 miliarda złotych i zakupu ponad 81 tys. urządzeń medycznych. Co piąte urządzenie w państwowych szpitalach jest z czerwonym serduszkiem, a więcej niż co drugi mieszkaniec Polski skorzystał z nich przynajmniej raz. Liczba istnień ludzkich ocalonych dzięki inkubatorom, aparatom diagnostycznym i karetkom jest nie do policzenia.

Przez ponad 30 lat – 2,5 MILIARDA złotych. Zarazem jest to kwota, którą polskie państwo wydaje ROCZNIE (ROCZNIE!) na pensje katechetów w publicznych szkołach (2 mld), pensje kapelanów w szpitalach i wojsku (100 mln) oraz na finansowanie składek ZUS księży (tzw. Fundusz Kościelny – 280 mln).

Zarazem jest to kwota, o którą co roku wzrasta zadłużenie publicznych szpitali. Szpitali, w których z braku pieniędzy rozważa się zamknięcie oddziałów położniczych i przeniesienie porodów na SOR, pomiędzy nietrzeźwych uszkodzonych na skutek bójek, które sami wszczęli, którzy potrafią atakować personel.

Instytucjonalny Kościół rzymskokatolicki w Polsce jest w praktyce korporacją, która nie płaci podatków. Partią polityczną, która nie musi – jak inne partie – spełniać wymogu jawności źródeł finansowania, nie jest kontrolowana przez żaden organ publicznego nadzoru, któremu podlegają partie. Jest najskuteczniejszym związkiem zawodowym, zarówno pod kątem ochrony zatrudnienia pracowników (bo wylecieć z zawodu praktycznie się nie da), jak i skuteczności wyciągania subsydiów ze środków publicznych (pracownicy nie tylko nie mają potrącanego ZUS-u, ale mają go opłacanego z budżetu państwa).

Opływająca w bogactwa instytucja, największy prywatny właściciel ziemski w Polsce, czerpiący miliardy złotych zysku z dzierżawy tych nieruchomości, dostaje z budżetu państwa pieniądze, których brakuje na ratowanie zdrowia i życia. Likwidując ww. wydatki i przekierowując je na ochronę zdrowia, jednym ruchem zlikwidowalibyśmy trucie ludzkich dusz i zapewnilibyśmy ratowanie ludzkich ciał.


Autorką komentarza jest Monika Tichy – aktywistka znana m.in. z udziału w Święcie Ceramiki, gdzie pojawiła się jako glinoludka z tęczową flagą. Tekst jest jej komentarzem do finału WOŚP oraz roli państwa i Kościoła w finansowaniu ochrony zdrowia. Monikę możesz obserwować na facebooku: facebook.com/monika.pacyfka