„cudach” na stacjach paliw w Polsce możemy przeczytać w ogólnopolskich mediach. Nie inaczej jest w Bolesławcu. Od kilku dni zarówno za podstawowy olej napędowy i benzynę 95 zapłacimy niespełna 6 zł. 

Według notowań Polskiej Izby Paliw Płynnych średnie ceny* za litr paliwa w sprzedaży detalicznej w Polsce wyniosły:

  • P95 – 6,09 zł
  • ON – 6,07 zł
  • LPG -  2,84 zł

* – ceny z 21 września 2023 r.

Tymczasem w Bolesławcu na stacji paliw Orlen przy ulicy Zgorzeleckiej ceny* przedstawiały się następująco:

  • P95 – 5,96 zł
  • ON – 5,93 zł
  • LPG – 2,99 zł

* – ceny z 23 września 2023 r.

Dlaczego media pisząc o cenach paliw używając określenia „cud”?

Dlatego, że od sierpnia w Polsce paliwa tanieją mimo słabnącej wobec dolara złotówki i drożejącej ropy (surowca) na świecie. Obecnie za litr paliwa płacimy o kilkadziesiąt groszy mniej niż pod koniec wakacji, z uwzględnieniem obowiązujących wówczas wakacyjnych rabatów. Tymczasem od sierpnia do połowy września baryłka ropy podrożała o około 10 dolarów, natomiast za 1 dolara trzeba zapłacić przeszło 30 groszy więcej niż w sierpniu, a przecież nie jest tajemnicą, że cena surowca i kurs dolara to (oprócz polityki cenowej koncernów i warunkach lokalnej konkurencji) podstawowe czynniki decydujące o cenie paliw na stacjach.

Czy może ma to związek ze zbliżającymi się wyborami i polityką cenową Orlenu, który jest największym producentem i sprzedawcą paliw w Polsce? A może to dzięki wejściu na rynek polski koncernu MOL nagle zrobiło się bardziej konkurencyjnie i taniej? Prezes Orlenu Daniel Obajtek twiedzi, że mamy najniższe ceny paliw w Europie i jest to możliwe dzięki połączeniu Orlenu z Lotosem oraz kontraktom długoterminowym na dostawę surowca, z których wynikają korzystne ceny jego zakupu. Ekonomiści mówią natomiast o inżynierii inflacyjnej. Niższe ceny paliw mają wpłynąć na odczyt inflacji i dalsze obniżanie stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej.